Serce asystenta - Psy.pl - mamy nosa!

Serce asystenta

Psy asystujące to w Polsce wciąż luksus dostępny tylko dla aktywnych osób, którym niepełnosprawność nie jest w stanie odebrać chęci do działania - to dlatego labradorka Vectra trafiła właśnie do Ani

Dwie labradorki – biszkoptowa Vectra i czarna Iris – to najlepsze koleżanki. Przyjaźnią się też ich właścicielki. Anna Dobkowska z Gdyni i Anna Urbańska z Gdańska. Obie poruszają się na wózkach. Na Pomorzu są tylko dwa specjalnie wyszkolone psy asystujące, które pomagają osobom takim jak one. 27-letnia Anna Dobkowska wygrała Vectrę w konkursie na opiekuna dla psa asystenta. Ania pracuje jako specjalista do spraw osób niepełnosprawnych w Centrum Integracja Gdynia. Pomaga im, ich rodzinom i pracodawcom chcącym zatrudnić osoby niepełnosprawne. Gdy otrzymała zadanie rozpropagowania informacji o konkursie na opiekuna dla Vectry, nie przeczuwała, że kilkanaście miesięcy później przy jej biurku pojawi się psie legowisko. Ania długo się wahała, czy wziąć udział w konkursie. – Znajomi pytali, po co mi taki pies, skoro i tak jestem samodzielna i aktywna – tłumaczy. Spełniała wszystkie kryteria. Jest absolwentką wyższej uczelni (pedagogika na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego – specjalizacją edukacja niepełnosprawnych intelektualnie z terapią indywidualną). Prowadzi aktywny tryb życia: zdobyła już trzy lodowce w Alpach francuskich. Ma sprawne dłonie, no i bardzo chciała mieć psa – przyjaciela i pomocnika.

Z Vectrą do biura
Swoją labradorkę po raz pierwszy zobaczyła w ubiegłym roku na Targach Aktywnej Rehabilitacji. Fundacja DogIQ prezentowała tam swoje psy. Od dwóch miesięcy Ania z Vectrą mieszkają razem w domu pod lasem. Docierają się. Wcześniej przeszły intensywne szkolenie adaptacyjne w Katowicach. Ania uczyła się wydawania komend i współpracy z psem. Teraz Vectra nie odstępuje swojej pani nawet na krok. Są razem całą dobę w domu, pracy, kinie, sklepie, a nawet u kosmetyczki.
– Na początku taki pies oddaje tylko mięśnie, potem także serce – mówi Ania. Na wózku porusza się od roku. Wcześniej chodziła o kulach. Nie traci jednak nadziei na to, że znowu stanie na własnych nogach – oczywiście w asyście Vectry. Poddaje się intensywnej rehabilitacji. Niepełnosprawności doświadczyła w wyniku urazu, gdy miała 16 lat, później uaktywniła się ciężka choroba mięśni – dystonia.
Rozmawiamy w gdyńskim Centrum Integracja. Vectra i Iris jedna po drugiej chłepczą wodę z miski stojącej przy biurku Ani. Dzwoni telefon. Ani potrzebne są dokumenty, więc prosi Vectrę, aby otworzyła jej szafkę. Pies wstaje, chwyta w zęby papiery, podaje, a później zręcznie zamyka nosem drewniane drzwiczki. Po wykonaniu zadania dostaje smakołyk. Vectra zna 50 komend. „Twardy dysk” labradora może ich pomieścić około stu.

Z Vectrą i Iris na zakupy
Prosto z pracy ruszamy na zakupy do centrum handlowego. Dziewczyny mają w głowie własny GPS – wiedzą, którędy iść, aby nie trafić na przeszkody nie do pokonania – np. wysoki krawężnik. Większość napotkanych osób chce pogłaskać psa. Co chwila trzeba komuś tłumaczyć, że dopóki zwierzak ma na sobie uprząż, nie należy tego robić, bo jest w pracy.
Na szklanych drzwiach widać naklejkę z przekreślonym psem. Mimo to wchodzimy. Labradorki trenują przywoływanie windy. Zadanie jest utrudnione, bo designerski przycisk znajduje się na metalowej rurze, po której pazury się ślizgają. Na szczęście za którymś razem się udaje. „Dobra dziewczynka” – chwali Iris Ania Urbańska.
Do sklepu spożywczego wchodzimy bez problemów, Ania ćwiczy z Iris, która posłusznie niesie w zębach plastikowy koszyk – Vectra tego jeszcze nie umie. Klienci i ekspedientki się uśmiechają. – Proszę wziąć psa na kolana! – krzyczy do nas ochroniarz wyłaniający się zza stoiska z warzywami. – To standard – komentują dziewczyny. Na szczęście nadgorliwy pracownik zmienia zdanie.
Przy kasie suczka wyjmuje z torby portfel, odpiera się łapami na taśmie i podaje go kasjerce. Ta bierze pieniądze, wydaje resztę i wkłada portfel w zęby psa, który oddaje go swojej pani. Odjeżdżają kilka metrów dalej… nagle słychać nieprzyjemny odgłos tarcia metalu o metal. Bramka z fotokomórką jest zbyt wąska, żeby wózek mógł przez nią przejechać. – Witamy w Polsce! – komentuje jeden z klientów. Trzeba otworzyć szerszą bramkę.
Po przygodach w sklepie psom należy się spacer. Zmierzamy na bulwar nadmorski. Oprzeć się pokusie wskoczenia do wody to dla labradora największa próba charakteru. Ania mówi wtedy do Vectry pieszczotliwie: „Jożinku z Bażin”. Drugie imię z popularnej czeskiej piosenki to pamiątka po strasznym widoku, jaki przedstawiała sobą suczka, gdy wykąpała się w… rowie.

Z Iris w Sejmie
– Osoba niepełnosprawna, która chce odwiedzić miejsce publiczne z psem asystującym, musi się tłumaczyć, nierzadko czeka na zgodę jak na wyrok – zauważa Aneta Graboś, trenerka Vectry i prezes Fundacji DogIQ z Katowic, szkolącej psy pomagające n iepełnosprawnym. To efekt braku regulacji prawnych dotyczących psów asystujących.
Cztery tygodnie temu Anna Urbańska, Iris i Aneta Graboś spędziły dzień w Sejmie. Przekonywały posłów, że pies asystujący jest niezbędny osobie niepełnosprawnej w miejscach publicznych. Labradorka pokazała parlamentarzystom, co potrafi, a później przysłuchiwała się spod stołu, gdy jej pani opowiadała o tym, jak wyganiano ją z kościołów czy ze sklepów. Na spotkaniu rozmawiano o propozycji poprawki do Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Gdyby takie zmiany weszły w życie, oprócz psów przewodników do miejsc użyteczności publicznej mogłyby wchodzić psy asystujące. Ułatwiłoby to też szkolenie tych zwierząt. Trenerzy często są wypraszani z miejsc publicznych, a trudno jest przecież szkolić psa na sucho.

Z Vectrą na seansie
Vectra to bardzo kulturalny pies. Wraz ze swoją panią obejrzała wiele seansów kinowych i przedstawień w teatrze Wybrzeże. Jak na najlepsze przyjaciółki przystało, chadzają też razem do kosmetyczki. Życie psa asystującego nie składa się jednak z samych przyjemności. Trzeciego dnia po przyjeździe do Gdyni Vectra wybawiła Anię z opresji. Ich samochód podczas zamieci śnieżnej utknął w zaspie. – Dzwoniłam do domu, do znajomych, ale nikt nie odbierał telefonu. Próbowałam krzyczeć do przechodzących ludzi, ale nikt mnie nie słyszał – opowiada Ania. Wtedy do akcji wkroczyła Vectra. Wyskoczyła z samochodu, podbiegła do przechodniów i zaczęła szczekać, przywołując ich do swej pani. Kamizelka z napisem „pies asystujący” przekonała ich, że zwierzę nie ma złych zamiarów. Zaczęli się rozglądać dookoła i zobaczyli uwięzioną w samochodzie Anię.
– Byłam aktywną osobą, nawet zanim w moim życiu pojawiła się Vectra – mówi Ania. – Przy niej poczułam się jednak pewniejsza i bardziej samodzielna. Pomoc innych osób czasem zaburza naszą autonomię, mimo ich najlepszych chęci. Jestem przekonana, że razem z Vectrą pokonamy każdą przeszkodę. Ania wiąże z suczką również podróżnicze plany. Chciałaby z nią wyruszyć na wyprawę w Alpy. Najwyższy zdobyty przez Anię szczyt to Grande Ruine (3765 m n.p.m.) w masywie Ecrins. Niedawno wśród pasji znalazły się też szybowce i paralotniarstwo, więc planuje lot na paralotni – oczywiście z Vectrą. Potrzebny jest jednak do tego specjalny kosz dla osoby niepełnosprawnej, w którym zmieściłby się również pies. Chciałabym jeszcze z Vectrą doświadczyć dogoterapii z dziećmi niepełnosprawnymi – mówi Ania. – Już od dłuższego czasu ta myśl zaprząta mi głowę.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *