Zorganizuj psu sniffari i zmień jego życie na lepsze!


Twój pies jest lękliwy, po przejściach, a może nadpobudliwy, szybko się nudzi i nie potrafi się na niczym skupić? Sniffari może odmienić wasze życie!

Sniffari to słowo, które tak naprawdę nie istnieje. Powstało z połączenia dwóch wyrazów: sniff (z angielskiego – wąchać) i safari (jako przygoda w terenie, polowanie). To doskonała zabawa dla psa – polowanie nosem czy też polowanie węchowe – którą każdy opiekun może zorganizować swojemu pupilowi sam! Wystarczy kawałek terenu, trochę jedzenia, nieco czasu i zaangażowania i… daję słowo, że wasz pies będzie zachwycony. O co dokładnie w tym chodzi?

O sniffari po raz pierwszy usłyszałam od słynnej brytyjskiej behawiorystki Amber Batson. Mówiła o tej zabawie podczas seminarium „Pies reaktywny” – nieprzypadkowo właśnie na nim, ponieważ to doskonałe zajęcie dla takich psów. Ale nie tylko – o tym, jakie są korzyści ze sniffari i dla jakich psów będzie idealne, więcej napiszę poniżej.

Sama koncepcja sniffari jest nadspodziewanie prosta. Niesie ze sobą mnóstwo korzyści, ale nie jest – co warto zaznaczyć – lekiem na całe zło, działającym po jednym zastosowaniu. Takich rozwiązań nie ma! Sniffari to dobry początek, świetny start do pracy z psem problemowym. Jeśli jednak twój pies ma złożone, poważne problemy behawioralne, sniffari raczej mu nie zaszkodzi, ale też nie rozwiąże wszystkich kłopotów. W takim wypadku nie obejdzie się bez wizyty behawiorysty.

Czym jest sniffari?

Jeśli miałabym powiedzieć w kilku słowach, co to jest, to jest to po prostu rozrzucenie kawałków mokrego jedzenia (mięsa lub karmy z puszki) w trawie, w krzakach, przy drzewach. Po to, by pies mógł je sam znaleźć i zjeść. Opiekun szykuje sniffari zawsze bez obecności psa – to znaczy zwierzak nie może widzieć, jak i gdzie rozkładamy jedzenie. Na teren polowania wpuszczamy go dopiero, gdy wszystko jest już gotowe. Jedzenie rozsypujemy przede wszystkim na trawie, ale możemy też nabijać kawałeczki parówek na niskie krzewy albo pasztetem wysmarować korę drzewa.

Co ważne, pozwalasz psu chodzić, szukać i węszyć tyle czasu, ile potrzebuje. Nie rozpraszasz go w żaden sposób, nie zachęcasz, nie wołasz. Po prostu pozwalasz mu samodzielnie polować nosem na kawałki pyszności. Sniffari męczy psychicznie psa, ponieważ angażuje jego najlepszy zmysł – węch. Takie chodzenie i węszenie jest dla psa jak najbardziej naturalnym rodzajem pracy. Skąd to wiadomo?

Psy żyjące np. w Indiach, które przebywają przy ludziach, ale nie bezpośrednio z nimi, mnóstwo czasu spędzają właśnie na krążeniu po okolicy i poszukiwaniu jedzenia. Dla tamtych psów jest to kwestia być albo nie być – muszą znaleźć coś jadalnego, żeby przetrwać. My, naszym domowym pupilom, możemy coś podobnego zorganizować nieco sztucznie, ale po to, by miały angażujące, a przy tym spokojne zajęcie. Co niezwykle ważne, regularne praktykowanie sniffari może długotrwale obniżyć poziom stresu u psa.

sniffari między drzewami
fot. Aleksandra Więcławska

Czym sniffari nie jest?

Żeby było jasne – sniffari nie jest rzuceniem garści smakołyków na ziemię, by odwrócić uwagę psa. Robimy tak czasem, np. gdy chcemy, by pies nie zauważył mijającego nas innego psa czy samochodu. I dobrze. Ale akurat w tej koncepcji chodzi o to, by wszystko odbywało się spokojnie, bez niepotrzebnego pobudzania psa i ekscytowania go. Dlatego zwierzak musi mieć zapewniony spokój, także płynący od właściciela. Stąd również na początku tego tekstu informacja, że pies nie może widzieć, jak właściciel rozkłada jedzenie – żeby się nie pobudzał.

Sniffari nie jest też rzucaniem na ziemię smakołyków czy suchej karmy. W tej koncepcji wykorzystuje się wyłącznie mokre jedzenie. Dlaczego? Dlatego, że ono dużo intensywniej pachnie i pozwala się psu znaleźć. Sucha karma nie jest zbyt aromatyczna (szczególnie, gdy poleży chwilę w trawie), a i sporo psów jest nią znudzonych i za nią nie przepada. Nie będzie im się chciało poszukiwać czegoś, na czym im nie zależy. Zabawa może nam się wtedy zbyt szybko skończyć… Dlatego suchych, przemysłowych produktów się unika.

W polowaniu węchowym nie zaskakujemy też psa coraz to nowymi miejscami, w których ma poszukiwać jedzenia. Po pierwsze, pies mógłby nam się rozkręcić w temacie poszukiwania i zjadania śmieci na spacerach (a tego wcale byśmy nie chcieli). Po drugie, mógłby być zestresowany tym, że nie wie, kiedy i gdzie będzie musiał pracować. Bycie ciągle na „stand-by’u” może być wyczerpujące… Dlatego sniffari urządzamy zawsze na tym samym obszarze (lub kilku obszarach, ale stałych) i na hasło startowe, by pies wiedział, kiedy zaczynamy zabawę.

Gdzie się bawić w sniffari?

Na początku musimy znaleźć dobre miejsce na polowanie. Powinien to być teren trawiasty lub zalesiony, gdzieś na uboczu, gdzie jest cicho i spokojnie, nie ma rozproszeń. Idealnie, by psa można tam było spuścić ze smyczy. Wiele osób mieszkających w domach organizuje sniffari we własnym ogrodzie i jest to bardzo dobry pomysł, o ile pies czuje się tam dobrze i bezpiecznie. Jeśli jednak ma konflikt z sąsiadem zza płotu albo wciąż biega wzdłuż ogrodzenia, szczekając na samochody, to ogród – przynajmniej na początku – nie będzie dobrym miejscem. Oczywiście im większy obszar, tym lepiej, ale jeśli masz do dyspozycji jedynie skwerek na skraju parku, zawsze coś. Pamiętaj, by rozkładać malutkie kawałki jedzenia w jak największej ilości zakamarków – nie chodzi o to, by pies w jednym miejscu znalazł wszystko, tylko żeby poszukiwał.

Jeśli nie masz do dyspozycji terenu trawiastego, bo np. twój ogród jest cały wyłożony kostką, możesz sam stworzyć urozmaicenie terenu. Nadadzą się do tego: kupki siana, sztuczna trawa, bardzo puszyste i włochate dywany, kartony wypełnione ścinkami papieru.

Do zabawy w sniffari raczej nie nadaje się ogród, w którym dopiero co ścięto trawę, ponieważ trudno coś ukryć w tak króciutkiej trawie. Dodatkowo świeżo skoszona trawa wydziela bardzo intensywny aromat – dla debiutujących sniffarowców może to być zbyt duże wyzwanie. Zbyt wysoka trawa z kolei też całkiem nieźle ukrywa zapach jedzenia, dlatego dawno niekoszony ogród to również teren raczej dla zaawansowanych.

A jeśli mój pies jest śmieciarzem?

Na pewno ci z was, którzy mają psy pasjonujące się zjadaniem śmieci na spacerach, zadali sobie już to pytanie – czy bawiąc się w sniffari, nie rozwijamy w psie tej niechcianej przez nas pasji? Mój pies, labrador, także ma ten problem, więc miałam podobne obawy. Zapytałam o to Amber Batson. Behawiorystka odpowiedziała, że psy są świetne w rozróżnianiu kontekstów, a w dodatku jeśli bawimy się w to zawsze w tym samym miejscu i na hasło startowe, nie ma ryzyka, że pies się w poszukiwaniach zapędzi. Mój pies zaczyna polować na hasło „szukaj jedzonka”. Na razie organizuję mu sniffari tylko w ogrodzie, z czasem wybiorę jeszcze ze 2-3 inne miejsca, ale będą to stałe lokalizacje. Polujemy od kilku tygodni i nie zauważyłam, żeby na spacerach –  gdy się nie bawimy w sniffari – poszukiwał śmieci bardziej niż kiedykolwiek. Mogę wręcz powiedzieć, że skłonność do bycia śmieciarzem nieco mu się zmniejszyła.

Jaki sprzęt jest potrzebny?

Najważniejsze, to znaleźć dobre miejsce, które ma naturalne „schowki” na jedzenie – kępy traw, krzaki, powalone pnie drzew, same drzewa. Jeśli już mamy taką lokalizację i – oczywiście – jedzenie, niewiele więcej trzeba. Bawiąc się we własnym, otoczonym płotem ogrodzie, pies może być bez smyczy. Ba, nie musi mieć na sobie tak naprawdę niczego! Ale jeśli wasze miejsce do sniffari jest gdzieś indziej, załóż mu szelki. Wybierz koniecznie te typu guard, które zapewniają swobodę ruchów.

Jeżeli na danym terenie nie możesz psa puścić wolno, weź go na linkę. Powinna mieć przynajmniej 10 metrów długości i swobodnie zwisać – ty trzymaj luźno tylko jej koniec. Chodzi o to, byś nie przeszkadzał psu. Przypięcie smyczy do obroży mogłoby wywołać niepotrzebne obrażenia szyi, gdy pies mocniej pociągnie. Używanie smyczy typu flexi jest zabronione – smycz automatyczna jest bowiem ciągle napięta. Już samo to, a także fakt, że smycz może się nagle skończyć, rozprasza psa. Dlatego nawet jeśli musisz sprawować nad psem kontrolę, staraj się robić to dyskretnie.

Co z tym jedzeniem?

No właśnie, sniffari to rozkładanie jedzenia, ale jakiego? Wiemy już, że powinno to być coś aromatycznego. Pamiętajmy, że kęsy jedzenia mają być malutkie. Zbyt duże pies od razu zauważy – a nie o to nam chodzi. Ma je zauważyć, ale… nosem. Poza tym jeśli zbyt szybko się naje, straci ochotę na dalsze polowanie. Właściwie możesz wykorzystać dowolne jedzenie, jakie przyjdzie ci do głowy, jeśli jest mokre, pachnące i można je podzielić na małe kawałki. My proponujemy na przykład:

  • kawałki jedzenia z puszki (wyciągane łyżeczką)
  • mięso mielone (gotowane)
  • starty żółty ser
  • okruchy białego sera
  • wątróbka
  • ugotowana pierś kurczaka
  • ugotowane kawałki wołowiny, np. serca
  • szynka
  • parówki

Łatwo i szybko rozdrobnisz na małe kawałki większość z tych rzeczy, używając nożyczek do ziół. Jeśli chcesz na sniffari podać psu jego dzienną porcję suchej karmy, możesz to zrobić. Pod jednym warunkiem. Musisz nadać jej zapach i sprawić, by była atrakcyjniejsza. Dlatego weź niewielką porcję mokrego jedzenia (np. z puszki) i wymieszaj je dokładnie z karmą. Takiej karmy suchej, ale „ulepszonej”, możesz używać.

Pamiętaj, że kluczem do atrakcyjności jest różnorodność. Nie wybieraj do sniffari ciągle tego samego, bo pies szybko się znudzi, a każda sesja ma być dla niego interesująca. Możesz mieszać różne pokarmy – pies nigdy nie zgadnie, co się kryje za kolejną kępą traw!

Uwaga! Nie szykuj jedzenia, które chcesz rozłożyć na sniffari, tuż przed wyjściem z domu, w obecności psa. On nie może widzieć, co planujesz. Dlaczego? Chodzi o to by się nie ekscytował – sniffari ma uspokajać, a nie pobudzać.

Ile jedzenia na jedną sesję?

Wszystko zależy od wielkości twojego psa. Wiadomo, że mały psiak szybko się naje, dlatego trzeba mu dać niewiele jedzenia. Ale istotna jest też wielkość kęsów. Im mniejsze, tym lepiej. Na jedną sesję sniffari wystarczy, że przeznaczysz dwie łyżki (dla dużego psa) lub dwie łyżeczki (dla małego psa) mokrego jedzenia. Oczywiście ilość tę podziel na mnóstwo kęsów, pochowanych w jak największej ilości zakamarków! Pamiętaj, że podczas sniffari pies nie ma się przejeść. No i koniecznie zadbaj o to, by ten ze skłonnością do nadwagi – czy też otyły – już bardziej nie przytył! Odejmij porcję jedzenia wykorzystaną na sniffari od dziennej dawki pożywienia.

Czy musisz przy tym być?

Właściwie człowiek nie jest potrzebny do sniffari. Oczywiście musi je przygotować, ale potem nie ma potrzeby,by psu towarzyszył. Jeśli polowanie odbywa się w przydomowym ogródku, możesz zostawić tam psa samego – nie będziesz go wówczas rozpraszał. W innych przypadkach bądź, by sprawować nad pupilem opiekę, ale staraj się być dla niego niewidzialny.

Dlaczego mój pies nie chce się bawić w sniffari?

Nie wszystkie psy chcą się bawić w sniffari. Przynajmniej nie od razu. Dlaczego? Może to wynikać z kilku przyczyn.

1. Stres

Pewnie nie jesteście zdziwieni, że jedną z najczęstszych przyczyn jest stres. Nikt – ani człowiek, ani pies – kto jest zdenerwowany, nie będzie w stanie skupić się na żadnej aktywności. Postaraj się psa choć trochę wyciszyć i zaproponuj mu sniffari, gdy będzie spokojniejszy – na tyle, że będzie chciał się bawić. Jeśli sam sobie z tym nie poradzisz, skonsultuj się z behawiorystą. Sniffari co prawda odstresowuje, ale długofalowo – nie zadziała od razu na psa, który nawet nie jest w stanie się skoncentrować na polowaniu.

2. Brak apetytu

Może się zdarzyć, że twój pies po prostu nie jest głodny i nie widzi potrzeby, by się w to bawić. A może wybrałeś nieodpowiedni pokarm? Wówczas nie dziw się, że psu nie zależy na znalezieniu czegoś, czego nie lubi. Następnym razem wybierz coś innego albo wymieszaj dużo różnych pokarmów. Zmień też porę zabawy w sniffari – wybierzcie się na węchowe polowanie przed posiłkiem.

3. Choroba

Niechęć do tej zabawy może być też oznaką choroby. Trzymanie pyska przy ziemi, schylanie się mogą niektórym psom sprawiać ból. Nawet jeśli wydaje ci się, że z psem jest wszystko w porządku i w innych sytuacjach nie okazuje dyskomfortu, koniecznie udaj się z nim na wizytę do weterynarza.

Ile psów jednocześnie może się w to bawić?

Najlepiej, aby pies mierzył się z poszukiwaniem kęsów jedzenia sam. Ma wtedy nieograniczony czas, nic go nie stresuje, nie ma też ryzyka, że inny pies zabierze mu wywęszony smaczek. Ale jeśli masz w domu więcej niż jednego psa, na pewno zastanawiasz się, czy nie mogłyby polować razem, skoro na co dzień i tak wszystko robią wspólnie.

Co wtedy? Początkowo każdy pies powinien pracować oddzielnie. Wszystko po to, by dobrze poznał tę zabawę, nauczył się szukać i mógł prawdziwie odstresować. Po kilku tygodniach organizowania osobnych sesji, możesz spróbować psy połączyć. Ale uwaga – musisz wybrać do tego naprawdę spory obszar, by nie było konfliktów! Obserwuj, czy każdy z psów bawi się tak samo dobrze, jak gdy był sam. Nawet jak wszystko idzie zgodnie z planem, co jakiś czas i tak warto organizować przypominające sesje indywidualne.

Kiedy i jak często organizować sniffari?

Aby bawić się w polowanie węchowe, pies nie może być zbytnio najedzony. Ale nie powinien też być głodny, bo zamiast dobrze się bawić, będzie sfrustrowany, że nie jest w stanie się najeść. Dlatego wybierz porę między posiłkami, np. 3 godziny po śniadaniu. Jeśli nie ma ochoty na poszukiwania, jeszcze trochę poczekaj. Po jakimś czasie na pewno odkryjesz, który moment jest odpowiedni.

Jeśli chodzi o częstotliwość, tutaj dużo zależy od psa. Jak bardzo podoba mu się zabawa, na ile się w nią angażuje i czy ma ochotę na jeszcze. Jednak nawet jak tak jest, uważaj, by nie przedobrzyć. Organizowanie sniffari codziennie to nie jest dobry pomysł! Może być to zbyt duże wyzwanie dla przeciętnego psa. Pamiętajmy bowiem, że sniffari jest bardzo wyczerpujące – zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Optymalna ilość sesji to 1-2 razy w tygodniu. Raczej nie przekraczaj ilości 3 sniffari w tygodniu. Jeśli natomiast dla twojego psa to za dużo, nie ma w tym nic złego. Bawienie się w sniffari 2-3 razy w miesiącu też będzie w porządku!

Jakie korzyści ma pies z zabawy w sniffari?

Wiecie już właściwie wszystko, co potrzeba, by zorganizować psu polowanie węchowe. Ale prawdopodobnie nie zdajecie sobie jeszcze sprawy z tego, ile korzyści może ono przynieść! Poniżej kilka najważniejszych bonusów. Co ma z tego pies?

Wykorzystuje swoje naturalne instynkty

Wykorzystanie zmysłu węchu, który psy mają tak świetnie rozwinięty, to ogromna zaleta tej aktywności. Niestety mnóstwo psów nie ma zbyt wielu okazji, by go wykorzystywać, i próbuje robić to na własną łapę, szukając śmieci. A tego przecież nie chcemy. Sniffari to pozwolenie psu na węszenie i szukanie jedzenia, ale w przygotowany przez nas sposób. Czyli nie byle jakiego jedzenia i tylko w wyznaczonej lokalizacji, pod kontrolą.

Ma rozrywkę i zajęcie

Sniffari to świetna zabawa dla psów w każdym wieku. Dużo mówi się o tym, że pies potrzebuje zajęcia, że musi pracować – polowanie węchowe może być właśnie taką pracą! W dodatku bardzo motywującą, bo gdy tylko znajdzie to, czego szuka, od razu zostaje nagrodzony.

Nabiera pewności siebie

Dzięki tej zabawie pies nabiera wiary we własne umiejętności. Człowiek nie bierze aktywnego udziału w sniffari, więc pies nie otrzymuje – jak to zwykle bywa – potwierdzenia z zewnątrz, że dobrze pracuje. Nikt też nie wyznacza mu ram czasowych na to zadanie, nie dostaje też żadnych podpowiedzi. Musi polegać tylko na sobie.

Zdobywa pozytywne doświadczenia

Polowanie węchowe przynosi tyle korzyści, że może się przydać w konkretnych sytuacjach i przy pracy z psami problemowymi. Ponieważ świetnie wycisza, to dobry sposób na psy lękowe, niepewne, reaktywne. Poza tym sniffari warto wykorzystać np. wtedy, gdy się przeprowadzamy. Organizowanie polowania w nowym miejscu pomoże psu się z nim oswoić. To też dobry sposób na ustabilizowanie emocji psa, którego dopiero co adoptowaliśmy.

Męczy się psychicznie

Sporo zabaw dla psów podnosi im poziom adrenaliny. Sniffari jest tego przeciwieństwem, ponieważ obniża poziom stresu i pobudzenia, z czym ma problem sporo psów. Sesja polowania węchowego może zmęczyć psa znacznie bardziej niż godzinny spacer! A bonus jest taki, że po tym wysiłku pies zaśnie, by zregenerować siły. Po sesji aportowania czy szaleństw z innymi psami – może mieć z tym problem, gdy zbytnio się pobudzi. Dlatego sniffari może być świetnym zakończeniem aktywnego spaceru albo sesji treningowej psa sportowego.

Nie musi być sprawny fizycznie

Jasne, że długi spacer, urozmaicony nauką komend i zabawą z innymi psami, może być fajny. Ale niestety zdarza się, że nasz pies z jakiegoś powodu nie może się poruszać. Psy po wypadkach, chore, starsze, choć już nie biegają, też mają swoje potrzeby i też powinny mieć jakieś zajęcie. Sniffari będzie dobrą alternatywą dla np. maty węchowej, którą stosujemy zwykle w domu. Polowanie węchowe to aktywność, którą pies może wykonywać na zewnątrz, ale we własnym tempie. Tak długo, jak tylko ma siły i chęci.

Dino wylizuje paliki
fot. Aleksandra Więcławska

Spróbujcie!

Jestem ciekawa, czy zainteresowała was ta forma zabawy dla psa. Spróbujcie sniffari ze swoimi psami, bez względu na to, w jakim są wieku. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak wam idzie!

Autor: Aleksandra Więcławska