Spacer na kilkanaście nóg - Psy.pl

Spacer na kilkanaście nóg

Masz dwa psy i brakuje ci czasu na wyprowadzanie każdego z osobna? Specjaliści radzą, jak powinien wyglądać spacer z kilkoma czworonogami

Kontrolowanie dwóch lub większej liczby psów na spacerze to trudne zadanie – zwłaszcza że spacer powinien być przyjemnością dla wszystkich uczestniczących w nim zwierząt i… właściciela.

Główny problem polega na tym, że niezależnie od naszych starań porozumienie wewnątrzgatunkowe jest lepsze od międzygatunkowego. Właściciele kilku psów odczują to nieraz, zwłaszcza po spuszczeniu wszystkich podopiecznych ze smyczy. Często okazuje się wtedy, że zwierzak posłuszny w domu na spacerze ignoruje polecenia pana i podąża ślepo za pobratymcami. Zdarza się to nawet tym opiekunom, o których można powiedzieć, że są dla swoich psów przewodnikami stada.

Wiele osób ma nadzieję, że drugi czworonóg będzie naśladował dobre maniery pierwszego. Zdarza się tak – ale wyłącznie wtedy, gdy starszy pies jest znakomicie ułożony. W praktyce jednak zwierzaki częściej przejmują od siebie złe nawyki niż posłuszeństwo wobec człowieka.

Ponadto gdy mamy na spacerze kilku podopiecznych, zwiększa się ryzyko agresywnych zachowań wobec ludzi oraz czworonogów. Każdy z psów ma wtedy świadomość, że stoi za nim stado – co daje mu poczucie siły. Nie ma na to lepszej rady niż treningi posłuszeństwa, przeprowadzane pojedynczo i w grupie.

Decydując się na dwa czworonogi, musimy liczyć się z tym, że trudniej nam będzie je wychować i kontrolować podczas spacerów. Naszym zadaniem jest stworzenie jak najsilniejszego związku z każdym z nich z osobna. Jest to dużo łatwiejsze, gdy zwierzaki różnią się wiekiem, temperamentem i płcią.

Jeśli mamy psy o zupełnie innych potrzebach ruchu (np. mopsa i pointera), najlepiej wyprowadzać je osobno. Należy tak postępować również wtedy, gdy nasze zwierzaki preferują odmienne sposoby zabawy, np. dynamiczny amstaf mógłby niechcący skrzywdzić delikatnego jamnika.

Jeśli nasze psy różnią się wielkością, to duży może iść przy nodze, a mały biegać na smyczy automatycznej. W pozostałych przypadkach najlepiej traktować czworonogi w podobny sposób, nie faworyzując żadnego z nich.

Wychodząc z dwoma psami stosujmy się do ponizszych zasad

NA SMYCZY
Psy powinny iść przy tej samej nodze, na luźnych smyczach (najlepsze są dwie metrowe, trzymane w jednej dłoni, gdyż specjalne smycze do podczepiania dwóch czworonogów nie pozwalają ich pojedynczo korygować). Ćwiczmy tę umiejętność najpierw z każdym z nich z osobna. Warto nauczyć je automatycznego siadania zawsze wtedy, gdy się zatrzymujemy, np. przed przejściem przez ulicę. Zwierzaki przeważnie same ustalają, który woli iść po zewnętrznej stronie – należy zaakceptować ich wybór i konsekwentnie go przestrzegać.

BEZ SMYCZY
Łatwiej będzie nam kontrolować psy, jeśli podczas ich zabawy nie będziemy stać w miejscu – spacerujmy, tak by musiały za nami podążać. Często je przy tym przywołujmy, nawet bez powodu. Powinny się przyzwyczaić, że cały czas mamy nad nimi kontrolę. Czasami spuszczajmy oba, a czasem pojedynczo (z drugim czworonogiem możemy w tym czasie wykonać parę ćwiczeń na smyczy).
Jak sobie poradzić na spacerze z paroma psami

Andrzej W. Baciński, hodowca beagle‚i: Sterować jak końmi
Gdybym miał z moimi beagle’ami wychodzić na spacery osobno, życia by mi na to nie starczyło. Zwykle zabieram jednocześnie trzy psy, a żona – dwa (oczywiście najpierw trzeba nauczyć każdego z osobna posłusznego chodzenia na smyczy). Jeśli są to jeszcze maluchy, dobieram je tak: pies, suczka energiczniejsza, a na końcu suczka delikatniejsza – i trzymam na smyczach różnej długości. Wtedy idą jeden za drugim. Dorosłe psy – dobrane wzrostem i temperamentem – chodzą na smyczach równej długości – równolegle. Smycze trzymam związane z sobą końcówką najdłuższej. Wystarczy nauczyć się sterować zwierzakami jak pojazdem zaprzężonym w konie – czyli ściągać odpowiednio „lejce”.

W pewnym okresie miałem rottweilery i beagle"e. Pierwsze nie chodzą, lecz dumnie kroczą, a drugie wsadzają nos w każdą dziurę, interesuje je tysiąc rzeczy naraz. Gdy więc wychodziłem z nimi razem, rottweiler lekko temperował beagle’a.

Maciej Kłoś, hodowca jamników: Cztery razy cztery
Gdy mieszkałem w bloku na ósmym piętrze na 50 mkw. w towarzystwie 16 psów, musiałem opracować patent pozwalający się im wybiegać – tak bym sam miał przy tym czas na pracę i sen. Zabierałem więc po cztery jamniki cztery razy dziennie na spacery – trzy piętnastominutowe i jeden półgodzinny. Każdy był na smyczy automatycznej, a ja trzymałem je po dwie w ręku. Zwierzaki musiały mieć oczywiście opanowane podstawowe zasady posłuszeństwa.

Sylwia Gajewska, szkoleniowiec, twórczyni fundacji Pomocna Łapa: Para o zbliżonej sile
Moje psy uczę od szczeniaka chodzić przy nodze. Gdy jeden idzie przy lewej, a drugi przy prawej, biorę smycze z karabińczykami z obu stron i przyczepiam je do paska, by mieć wolne ręce do podawania smakołyków w nagrodę za wykonane ćwiczenia.

Psy chodzące po tej samej stronie prowadzę na rozgałęziaczu. Moje zwierzaki nie są przyzwyczajone do ściągania smyczy, toteż i gdy jeden wyprzedza i poczuje ucisk, natychmiast się zatrzymuje. W razie potrzeby daję komendę „równaj”.

Osobom początkującym radzę korzystać ze smyczy z dwoma karabińczykami, z kółkiem tak ściągniętym, aby psy nie mogły się zaplątać – daje to możliwość korygowania zachowania każdego z nich z osobna.

Najlepiej zabierać razem na spacer czworonogi o zbliżonej sile. Nie należy łączyć w pary szczeniaka i niewychowanego dorosłego psa, warto za to wyszkolonego czworonoga wybierać na towarzysza maluchów. Tempo marszu dostosowujemy do słabszego psiaka.

Katarzyna Stańczak, hodowczyni czarnych terierów oraz irish soft coated wheaten terrierów: Częste zmiany tercetów
Moje siedem psów ma do dyspozycji 2 tys. mkw ogrodu. Spacery służą więc nie tylko bieganiu, lecz głównie nauczeniu ich funkcjonowania w innych warunkach. Staram się wychodzić z nimi pojedynczo, a jeśli już biorę kilka, to najwyżej trzy i dobieram je tak, by w grupie znalazły się i starsze, i młodsze.

Każdy zwierzak ma swoją smycz (muszą umieć na niej grzecznie chodzić) – to niesłychanie ważne, aby utrzymywać ją luźną. Prowadzenie na jednej smyczy nie daje możliwości kontrolowania każdego psa z osobna. Każdy ma też swój rytm i swoje miejsce – np. czernysz po lewej stronie, a soft po prawej. Zmienia się to, gdy spotykamy obcego psa, który może któregoś z nich pobudzić. Wówczas bardziej ułożony z moich podopiecznych zajmuje miejsce bardziej pobudliwego po stronie zaczepialskiego czworonoga. Często zmieniam pary czy tercety, które zabieram na spacer, by się z sobą oswajały w nowej sytuacji.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *