Sprzedali dom, wyprowadzili się, a psa zostawili na pastwę losu

Pośrednik handlu nieruchomościami zawiadomił organizację Hope for Paws, że właściciele jednego z domów wyprowadzili się, ale nie zabrali ze sobą swojego psa. Ów pośrednik, obcy człowiek miał dla zwierzaka więcej litości, karmiąc go przez kilka tygodni i szukając pomocy, niż ci, dla których czworonóg był największym przyjacielem. Bo pies jest przywiązany do swego opiekuna i nie rozumie, dlaczego ten go krzywdzi.

Krótkonogi, białoszary kundelek – przypominający z postury ulubione psy królowej brytyjskiej Elżbiety welsh corgi – okazał się suczką. Była bardzo przestraszona i próbowała się ukryć przed wolontariuszami Hope for Paws, którzy chcieli jej pomóc. By do niej dotrzeć, Lisa Chiarelli musiała się przeciskać przez wąskie szczeliny między murami. W końcu udało się jej założyć na szyję zwierzaka Lucky Leash (szczęśliwa smycz). Wolontariusze postanowili nazwać suczkę Madison i zabrali do kliniki weterynaryjnej, by tam ją wykąpać i przebadać.

Metamorfoza Madison była niesamowita. Jej sierść z szarej stała się śnieżnobiała, a ona sama, zamiast kulić ogon pod siebie ze strachu, zaczęła nim radośnie wymachiwać. Teraz w domu zastępczym bawi się niebieskim smokiem i czeka, aż ktoś zechce oddać jej swoje serce i kawałek podłogi, tak jak ona oddała kiedyś serce właścicielom, którzy ją zdradzili i porzucili. MC