Stanisława Celińska - Psy.pl - mamy nosa!

Stanisława Celińska

Psy to stworzenia niezwykłe. Towarzyszą mi od dzieciństwa. Przez mój dom przewinęło się ich kilka, a każdy to temat na osobną opowieść. Nie do podrobienia są te, z którymi dorastały moje dzieci, ale przede wszystkim Tekla, mój ostatni czworonożny przyjaciel.

Znalazłam ją 10 lat temu na planie filmowym – wtedy w domu były jeszcze Negra, wilczyca syna, i Nutka, śpiewająca jamnikopodobna suczka. Działo się to w Gdowie pod Krakowem, gdzie pracowałam z Kazimierzem Kutzem przy „Sławie i chwale”. Zdjęcia kręciliśmy w pięknym dworku i tam właśnie zauroczyłam się niezwykłej urody szczeniakiem. Miał zaledwie kilka dni. Okazało się, że to córka jamniczki z wyższych sfer, z rodowodem, która popełniła mezalians. Właściciel chciał pieski utopić.

Po raz pierwszy zobaczyłam je z matką w wiklinowym koszu na werandzie dworku i… widok był tak cudny, że momentalnie się zakochałam w maleństwie, które wzięłam na ręce. Suczka miała na imię Tekla, a ja też grałam rolę Tekli. Przypadek?

Tego dnia pracy na planie miałam niewiele, był więc czas na zapoznanie się z pieskiem. Akurat wtedy dużo jeździłam po Polsce z recitalami, pomyślałam więc, że Tekla będzie musiała podróżować ze mną, spać w hotelach itd. Bałam się, czy taki cygański tryb życia jest odpowiedni dla małego psiaka. Uspokoiła mnie pewna treserka. Usłyszałam od niej, że jeżeli wozi się psa z sobą wszędzie od szczeniaka, to on się do tego przyzwyczai. Poza tym znajomy bioenergoterapeuta przekonywał mnie, że w życiu jest ważne to, czego się pragnie. A podświadomość mówiła mi, że potrzebuję psa i że tylko on będzie mój od początku do końca. I taka jest Tekla.

Jesteśmy razem wiele lat. Tekla zjeździła ze mną całą Polskę i są hotele, w których jest honorowym gościem. Nie zasnę, jeżeli się do niej nie przytulę.

To pies niezwykły. Ze stoickim spokojem siedzi sobie na planie filmowym w specjalnej torbie. Wystawia z niej mordkę i obserwuje, co się dookoła niej dzieje. Gdy kładę obok torby smycz, Tekla wie, że gram i powinna być cicho. Prawie nigdy nie psuje ujęć. Tylko raz jej się to przytrafiło. Grałam wtedy w „Czwartej siostrze” Janusza Głowackiego rolę takiej ruskiej babuszki. W jednej ze scen zawodziłam: „Syneczka mi zabili! Syneczka mi zabili!”. Nadęłam się i strasznie prawdziwie to powiedziałam. I w tej chwili Tekla zaczęła skomleć. Trzeba było przerwać zdjęcia, bo ona myślała, że pańci coś złego się stało. Śmiechu było co niemiara, a potem Tekla zagrała nawet przez moment w tej sztuce.

Dzięki tej suczce wiem, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. To oklepane określenie, ale głęboko prawdziwe. Człowiek wychowuje dzieci, one dorastają i odchodzą. Z psem jest inaczej. To coś nadzwyczajnego – wielka więź. Polecam każdemu. Jeżeli masz możliwość odpowiedzialnie przygarnąć psa, nie zastanawiaj się.

Stanisława Celińska, aktorka

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *