Strażnik miejski przygarnia uratowanego psa

„Wabię się Kropka, jestem szczepiona, zabierz mnie i przytul, mój pan pojechał na cmentarz” – tej treści kartkę przypiętą do ogrodzenia znaleźli gdańscy strażnicy miejscy wezwani przez przechodnia, który zgłosił porzucenie psa. Małe stworzonko, przywiązane do płotu na krótkiej smyczy, merdało ogonem na ich widok. Funkcjonariusze nie mieli problemu z odwiązaniem suczki i zabraniem jej do samochodu, była bardzo przyjazna.

Teraz należało odwieźć znajdkę do schroniska, ale po drodze patrol podjechał do swojej siedziby. Tu wypuszczono pieska i pozwolono mu zapoznać się z każdym pracownikiem z osobna. Młodziutka (oceniono jej wiek na około 6 miesięcy) suczka okazała się uroczym, wesołym i kontaktowym stworzeniem. Nic dziwnego, że podbiła serca wszystkich na posterunku. Zwłaszcza wzruszone panie zaczęły przebąkiwać coś o tym, że zamiast odwozić ją do schroniska, można by było zostawić ją na miejscu jako maskotkę SM w Gdańsku.

Ich dylematy rozstrzygnął jeden ze strażników, który zdecydował, że przygarnie psinkę do swojego domu. Podobno oboje od razu przypadli sobie do serca. I tak Kropka zyskała nowego pana. Nie musiała dowiadywać się, że istnieją na świecie schroniska, gdzie takie psiaki jak ona tęsknie patrzą przez kraty i czekają na tego jedynego, własnego człowieka. Powodzenia, Kropko! PŁ

Zobaczcie filmik z tego zdarzenia: