Sztuka umierania - Psy.pl - mamy nosa!

Sztuka umierania

Czy można męczyć zwierzę, by uczynić z niego dzieło sztuki? Nawet jeśli tłumaczy się to chęcią zwrócenia uwagi na los jego pobratymców?

Wpołowie listopada świat obiegła wiadomość o wystawie w miejscowości Managua w Nikaragui. Kostarykański, szerzej nieznany artysta Guillermo Habacuc Vargas przywiązał tam do ściany galerii chorego, wycieńczonego z głodu psa. Nie pozwolił go karmić. Na wieść o tym, że wkrótce potem zwierzak zmarł, wśród miłośników zwierząt zawrzało. W internecie natychmiast opublikowano listy protestacyjne, pod którymi podpisywały się setki tysięcy osób. Wkrótce – również w internecie – Vargas ogłosił jednak, że pies przeżył. Artysta podkreślał także, że pokazał hipokryzję ludzi, którzy nieszczęście zwierzęcia dostrzegli dopiero wtedy, gdy zostało ono pokazane w galerii.
Nie wszystkich jednak to przekonało. Jedni Kostarykańczykowi nie uwierzyli, inni dowodzą, że nawet jeśli pies przeżył, to i tak zadano mu bezsensowne cierpienie. Na zdjęciach z galerii widać, że jest wychudzony, nie ma w swoim zasięgu nawet miski z wodą. A przyglądający się mu zwiedzający trzymają szklanki z napojami…
Jacek Kaczmarski śpiewał kiedyś: „pojąć sztukę pańską to sztuka”. Czy pracę Vargasa równie trudno zrozumieć? Czy stworzył dzieło sztuki? Zapytaliśmy o to znane osoby ze świata kultury i nauki.

ROBERT LESZCZYŃSKI, szef działu Kultura tygodnika „Wprost”
Czy praca Vargasa jest dziełem sztuki?
Niewątpliwie tak! Jeżeli artysta podejmuje jakąś działalność artystyczną, to tworzy dzieło sztuki. Choć można oczywiście dyskutować na temat jego wartości artystycznych – moim zdaniem to, co robi Vargas, nie jest wartościową sztuką.

Artysta nie przekroczył granic dobrego smaku, wolności artystycznej?
Przekroczone zostały granice moralne. Artyści często oscylują na granicy normy, a tworzą genialne dzieła, gdy ją odrobinę przekraczają. Vargas powinien odpowiadać przed sądem za dręczenie zwierząt. Dla mnie jest artystą, ale jednocześnie to, co robi, jest przestępstwem i nie wiem, dlaczego nie jest ścigany. W Polsce byłby – za znęcanie się nad zwierzętami.

Vargas tłumaczy, że swoją pracą pokazał hipokryzję ludzi, którzy dotąd nie zwracali uwagi na wałęsające się po ulicach głodne psy.
Jeżeli jego dzieło sztuki miało polegać na tym, że chciał na coś uwrażliwić ludzi, to jest idiotą – bo wtedy nie jest artystą. Dzieło sztuki musi być wartością samą w sobie. Nie może w sposób bezpośredni i wyłączny służyć jakiemuś celowi, bo wtedy jest to propaganda, a nie sztuka!

Wiele organizacji walczących o prawa zwierząt szuka skutecznego sposobu na zwrócenie uwagi opinii publicznej na problemy praw zwierząt. Vargasowi się to udało…
Artysta ma do dyspozycji różne narzędzia. W latach 70. kręcony był film „Maratończyk”. Laurence Olivier grał w nim z Dustinem Hoffmanem. Ten drugi, żeby wyglądać na torturowanego, przez trzy noce nie spał, nie jadł i palił – żeby się wyniszczyć. Wywiązał się wtedy między aktorami taki dialog: „Człowieku, ty się wykończysz!”, „A co pan zrobiłby na moim miejscu?” „Ja bym to po prostu zagrał! – odpowiedział Olivier.
Nie trzeba zamorzyć psa, żeby zwrócić uwagę na problem głodujących psów. Można go namalować, można pokazać normalnego i napisać, że to zwierzak głodujący. Jesteśmy na tyle inteligentni, że potrafimy się domyślić, o co chodzi. Jurandowi nikt na planie oczu nie wypalił – co nie znaczy, że się nie wzruszamy, oglądając „Krzyżaków”.

KAZIMIERA SZCZUKA, krytyk literacki
Drastyczne naruszenie granic i dobrego smaku odbywa się codziennie na całym świecie – w przemysłowych rzeźniach i ubojniach, w masowych hodowlach, które de facto są obozami koncentracyjnymi dla cieląt, krów, świń, kurcząt, indyków… Okrucieństwo wobec zwierząt przybiera rozmiary niewyobrażalne, ale niepisana umowa społeczna polega na tym, że przeciętny człowiek nie wie i nie musi wiedzieć, co się kryje pod słowami „produkcja”, „utylizacja”, „odpady”, „masa”, „tusze”, „zakłady mięsne”. Podobnie nie mamy zwyczaju zaglądać do psich bud i sprawdzać, jak długi jest łańcuch, czy pies ma wodę w misce, kiedy ostatnio jadł itd.
Przejawem nieprawdopodobnej hipokryzji jest to, że wystarczy, aby głos zabrał artysta i wykonał jakikolwiek gest dotyczący naszego stosunku do zwierząt – złe sumienie zbiorowości to właśnie z niego czyni kozła ofiarnego. Ci sami ludzie, którzy bez cienia refleksji otwierają codziennie plastiki z „wędlinką”, nagle nie posiadają się z oburzenia z powodu tego, że artysta przybliżył się do niewidzialnego świata śmierci zwierząt.
Vargas wpuścił do galerii wychudzonego psa, identycznego jak ten, który za jej drzwiami nie zwraca niczyjej uwagi, nie budzi niczyjego oburzenia. Okazuje się, że artyście wolno mniej niż przeciętnemu hodowcy drobiu czy „burakowi” głodzącemu psa na wiejskim podwórku. Cała artystyczna wartość działania Vargasa polegała tylko i aż na tym, że banał zadawania cierpienia uczynił gestem świadomym, refleksyjnym. Psu nic się nie stało, ale ucierpiała widownia, która spodziewała się pewnie czegoś przyjemniejszego.

FRANCISZEK STAROWIEYSKI,grafik, malarz, scenograf
Z naszego punktu widzenia to okrucieństwo, niemające wiele wspólnego ze sztuką. W krajach Ameryki Łacińskiej inna jest jednak kultura, inny stosunek do zwierząt. Łatwo kogoś potępiać, ale trzeba najpierw poznać cały kontekst sprawy. Nie wiem, jakie myśli – wielkie czy nikczemne – stały za tym projektem. Może ten pies to był symbol, taki „psi Chrystus”? Mam osobiste doświadczenie – sprzed lat – gdy umierał mój ukochany pies. Wolałbym, aby stał się najsłynniejszym umierającym psem świata, niż odszedł po cichu, niezauważony przez nikogo.

IGOR MITORAJ, rzeźbiarz
Czy to jest sztuka? Opowiedzi chyba nie potrzeba. Oczywiście, że nie. To szokowanie głupotą. Sam mam w domu dwa psy znalezione przy drodze – nie przyszłoby mi do głowy pokazywanie ich w galerii. To nie ma nic wspólnego ze sztuką, to jakiś cyrk, spektakl, a ja bym nie robił spektaklu z nieszczęścia zwierząt. Pokazywanie cierpienia – czy to ludzi, czy zwierząt – to pójście na łatwiznę. Nietrudno wykorzystać czyjeś cierpienie na pokaz. Artysta powinien użyć innych środków, by zwrócić uwagę na nieszczęście bezdomnych psów. Takie sytuacje są niedopuszczalne. To szokujące, że artysta w ten sposób wyrabia sobie nazwisko.

Prof. IRENEUSZ KRZEMIŃSKI, socjolog
Czy pracę Vargasa można nazwać sztuką?
Moim zdaniem nie. To zupełnie oczywiste.

Twierdzi, że chciał w ten kontrowersyjny sposób pokazać hipokryzję ludzi.
Taki sposób prezentowania tego, co ma być przedmiotem krytyki, jest absurdalny. Wbrew pozorom wcale nie służyło to pokazaniu hipokryzji. Nie można o tym mówić, jeśli się po prostu męczy zwierzę. Środki nie mogą uświęcać celu.

Ale udało mu się zainteresować świat.
Nie wiadomo jednak, czy zainteresował go tym, o co mu chodziło. Myślę, że co innego stało się obiektem zainteresowania niż owa hipokryzja.

Ludzie oglądali psa na wystawie, ale mu nie pomogli. W Polsce byłoby inaczej?
Można mieć nadzieję, że Polacy byliby bardziej aktywni. Skoro w przeszłości posłowie uwolnili rzeźbę papieża od przygniatającego ją meteorytu, to może i tu byłoby podobnie? Może ktoś uwolniłby psa, a artystę przegnał – co zresztą byłoby bardzo zrozumiałym gestem.

Vargas powinien stanąć przed sądem?
W Polsce istnieje tendencja do rozstrzygania wszystkiego przed sądem, a najlepiej, żeby od razu wsadzać do więzienia – ale to niemądre myślenie. Znacznie bardziej działa na ludzi presja społeczna, codzienna niechęć – to środki bardziej wychowawcze niż więzienie. Ten artysta powinien się spotkać z bojkotem ze strony całego towarzystwa, które go otacza.

Piramida oburzenia
Podobne emocje i protesty w Polsce wzbudziła przed laty instalacja Katarzyny Kozyry „Piramida zwierząt” (1993 r.). Artystka ustawiła jedno na drugim cztery wypchane zwierzęta – konia, psa, kota i koguta. Dodatkową, ale ważną częścią dzieła był film wideo, który przedstawiał proces zabijania i preparowania konia na potrzeby tej instalacji. Kozyra twierdziła, że los zwierząt był przesądzony – psa uśpił jego właściciel, kot też był już martwy, a koń przeznaczony na rzeź. Przyznała, że tworząc „Piramidę”, balansowała na granicy akceptowanych norm etycznych, ale jednocześnie dotykała problemu śmierci, stawiała pytanie, dla jakich celów zabijanie zwierząt jest akceptowalne.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *