Test odkurzacza bezprzewodowego Puron PU20. Oto 5 rzeczy, które zaskakują!


Pionowy odkurzacz bezprzewodowy Puron PU20 trafił na testy do domu z psem i dwójką małych dzieci. Widzicie więc, że już na wstępie było to wyzwanie... Koniecznie przeczytajcie, czy dał sobie radę!

W ostatnim czasie wszyscy więcej czasu spędzamy w domach – można się pokusić nawet o stwierdzenie, że więcej niż kiedykolwiek. Psom przeważnie to pasuje i są zadowolone, że mogą przebywać ciągle z opiekunami, towarzysząc im w pracy zdalnej. A i w przerwach od pracy łatwiej o spacer, niż to wyglądało jeszcze rok temu, co dodatkowo uszczęśliwia nasze psy. Z tymi niewątpliwymi zaletami nowej sytuacji wiąże się jednak pewna kwestia – bałagan. Zauważyliście, że gdy wszyscy non stop przebywają w domu, wszędzie brudzi się jakieś pięć razy bardziej i szybciej? Dodatkowo pies, który jeszcze niedawno przesypiał cały dzień, teraz stał się aktywniejszy, chętniej przemieszcza się po domu – za swoimi ludźmi – i tak jakoś intensywniej rozrzuca sierść… Takie warunki to doskonała okazja do przetestowania nowego bezprzewodowego odkurzacza Puron PU20. Gotowi? To zaczynamy!

puron
fot. Maciej Więcławski

Puron PU20 – co to za sprzęt?

Na początek kilka informacji technicznych, zaczerpniętych prosto od producenta. Dobrze wiedzieć, z czym mamy do czynienia:

  • siła ssąca do 25000 Pa
  • trzypoziomowa regulacja siły ssącej (do wyboru: 25 KPa, 14 KPa, 8 Kpa)
  • ultralekka konstrukcja (odkurzacz waży zaledwie 1,5 kg)
  • szybkie ładowanie baterii (trwa to ok. 2 godziny)
  • wiele akcesoriów w zestawie (dwie turboszczotki duże, turboszczotka mała do odkurzania sierści z kanap czy tapicerek, dodatkowa bateria, czyścik, dwie ssawki wąskie)
  • zaawansowany system filtracji cyklonowej
  • czas pracy uzależniony od trybu pracy (45 minut lub 20 minut lub 8 minut)
  • zmywalny filtr
  • zbiornik na zanieczyszczenia o pojemności 550 ml
  • opróżnianie zbiornika za pomocą jednego przycisku
  • lampki oświetlające odkurzaną powierzchnię

Skoro znacie już teorię, czyli parametry techniczne, czas przejść do praktyki, czyli użytkowania. Czym Puron PU20 mnie zaskoczył? Sprawdźcie, jak poszły testy!

Zaskoczenie nr 1. Dywany

Każdy, kto ma psa i dywany wie, jak trudno pozbyć się z nich sierści. Wbita w całą powierzchnię dywanu rzadko kiedy chce się z nim rozstać. Zwykły odkurzacz raczej nie daje rady, konieczne jest trzepanie i pranie, by pozbyć się tej warstewki kłaków. A kto dodatkowo ma jeszcze dzieci, ten już na pewno rozumie, jak trudny jest to temat.

Będę z wami szczera – nie obiecywałam sobie zbyt wiele po tym odkurzaczu. Zakładałam, że panele i płytki odkurzy – w końcu to żaden wyczyn – ale dywany zaledwie muśnie. Tymczasem… spotkało mnie ogromne zaskoczenie, naprawdę! Puron PU20 ma tak dużą siłę ssącą, że wprost wsysa się w dywan, by wyciągnąć z niego wszystko, co się w nim znajduje, do ostatniego kłaczka. Śmiało mogę stwierdzić, że dywany w moim domu nie były tak czyste od nowości. Puron nie zostawił nawet śladu po brokacie, który ozdabiał dywan w pokoju pięciolatki i wciągnął włosy, które uczepiły się dywanika łazienkowego. Serio przeszedł wszelkie oczekiwania!

puron na dywanie
fot. Maciej Więcławski

Zaskoczenie nr 2. Światełko

Po co w odkurzaczu światełko, nie widzę sensu – to była pierwsza myśl, gdy je zobaczyłam po przyjrzeniu się sprzętowi. Jest umieszczone wzdłuż ssawki i ma za zadanie oświetlać odkurzaną powierzchnię. Raczej niewiele osób ma w zwyczaju sprzątanie po ciemku, więc wydało mi się to niezbyt przydatnym bajerem.

Prawda okazała się brutalna. Puron PU20 podświetla kurz, okruszki i kłaki niezwykle dobrze. Obnaża rozmiar tragedii – powierzchnia sprzątana pół dnia wcześniej znów nadaje się do odkurzania… Funkcja podświetlania sprawdza się nie tylko wieczorem, ale i w ciągu dnia, a także przy zapalonym górnym świetle. Nie mówiąc już o zakamarkach pod szafkami (gdzie Puron bez problemu się mieści) – tam nigdy dotąd nie miałam okazji zobaczyć, co się dzieje. Światełko rzeczywiście się przydaje, bo wiadomo, gdzie jest już czysto, a gdzie można przejechać jeszcze raz.

Zaskoczenie nr 3. Waga

Puron PU20 jest bardzo lekki. Producent zapewnia, że waży 1,5 kg – i rzeczywiście, ale wtedy, gdy występuje w wersji skróconej. Co mam na myśli? Już tłumaczę – odkurzacz ten może mieć rurę zakończoną ssawką z turboszczotką i wtedy sprząta podłogi i dywany. Ale może też mieć samą rączkę z podłączoną końcówką (do wyboru – jest ich kilka) i wówczas czyści kanapy, łóżka, fotele i… wnętrze samochodu.

W wersji skróconej waży więc rzeczywiście 1,5 kg, ale w wersji rozbudowanej – niewiele więcej, bo 2,4 kg. To na tyle mało, że bez problemu można go przenosić jedną ręką po domu i odkurzać tam, gdzie akurat zajdzie taka potrzeba. Przykład? Przedpokój w dniu, gdy na dworze pada. Ze spaceru z psem wnoszę wtedy tony piachu i błota, a mokre i brudne ślady łap ogrzewana podłoga zamienia w piaskownicę. Żeby opanować tę sytuację, trzeba by było 2, a nawet 3 razy dziennie odkurzać… Z Puronem to żaden problem – wystarczy wziąć go w rękę (jedną!) i bezproblemowo (oraz bezprzewodowo) posprzątać przedpokój.

Zaskoczenie nr 4. Czas pracy

Ten bezprzewodowy odkurzacz ma 3 tryby pracy. Nie jest trudno się zorientować, który jest włączony – po pierwsze, pokazują to lampki umieszczone na górze Purona PU20, a po drugie, słychać, jak sprzęt pracuje. Im więcej świeci się lampek i im jest głośniej, tym wyższy tryb wybraliśmy. Wyższy tryb to mocniejsze ssanie i lepsze odkurzanie, ale też… Krótszy czas pracy. O ile na najniższym trybie odkurzacz ten może sprzątać nawet 45 minut, o tyle wtedy, gdy włączymy pełną moc, wytrzyma tylko 8 minut!

Trybu najwyższego nie trzeba jednak na co dzień wykorzystywać – jest chyba do naprawdę zakłaczonych dywanów… U mnie efekt „wow” wywołało działanie trybu najniższego, czyli tego, który pracuje przez trzy kwadranse. To wystarczająco dużo czasu, by sprzątnąć kilka dywanów czy zapiaszczony przedpokój. Kiedy odkurzacz nie jest potrzebny, może sobie czekać, podłączony do prądu i się ładować. Od zera do pełnej baterii ładuje się w jakieś 2,5 godziny.

puron przy samochodzie
fot. Maciej Więcławski

Zaskoczenie nr 5. Naprawdę go potrzebuję!

Jestem już posiadaczką dwóch odkurzaczy – tradycyjnego oraz robota sprzątającego. Ten drugi dobrze sprawdza się na co dzień, ale czasem musi po nim poprawiać ten pierwszy, którym niby można odkurzać tam, gdzie akurat potrzeba, ale musi tam być kontakt. Aha, no i trzeba mieć świadomość, że zwykły odkurzacz ma wyrzut powietrza na wysokości podłogi, a Puron PU20 – u góry, więc nie rozdmuchuje kurzu. Mogłoby się więc wydawać, że właściwie nie potrzebuję czegoś takiego jak pionowy odkurzacz bezprzewodowy. A jednak!

Sama się zaskoczyłam, ale po tym teście zmieniłam zdanie. Taki sprzęt do doskonałe uzupełnienie w każdym domu zamieszkałym przez psa. Dlaczego? Bo robi rzeczy, których nie potrafią inne sprzęty. Po pierwsze – umie odkurzać dywany, w dodatku szybko, łatwo i skutecznie. Po drugie – bez wysiłku można go zanieść w dowolne miejsce (także na schody, gdzie do najbliższego kontaktu trzeba zejść na dół lub wejść na górę) i nawet kilka razy dziennie sprzątnąć bałagan, który zrobią na przykład brudne psie łapy. Po trzecie – można go skrócić o rurę i wykorzystać jako ręczny odkurzacz do tapicerki samochodowej (a jest tam trochę kłaków, oj jest). Te trzy powody sprawiają, że naprawdę chciałabym go mieć – nie tylko na testy!

Zainteresował cię odkurzacz Puron PU20? Kliknij i sprawdź!


Artykuł sponsorowany