Czy to już koniec fundacji Tymczasowa Kanapa?


Takie pytanie zadają - sobie i przyjaciołom - założyciele fundacji. Aby Tymczasowa Kanapa mogła dalej pomagać, potrzeba wsparcia ludzi dobrych serc.

Zaledwie godzinę od Warszawy, w Garwolinie, znajduje się fundacja Tymczasowa Kanapa. Jak mówią jej założyciele, jest „to taki przystanek, a może przystań w drodze do normalności tych naszych braci mniejszych, których los, człowiek skazał na zagładę”. Przez wiele lat fundacja bezinteresownie pomagała zwierzętom i obdarzała troską szczególnie te, które zdaniem innych nadawały się jedynie do uśpienia. Aby dalej mogła ratować, potrzebuje pomocy i wsparcia ludzi dobrych serc.

„Nie bawimy się w Pana Boga”

Założyciele fundacji Tymczasowa Kanapa pomagają od zawsze. Jedni przygarniali i dokarmiali błąkające się po ulicach zwierzęta, inni w wolnym czasie pomagali w schroniskach. Kiedy likwidowano pseudohotel dla psów w Osiecku, ich drogi się zeszły. Jak sami mówią „biorą na swoje barki więcej, niż są w stanie udźwignąć”. A to dlatego, że nie odmawiają pomocy żadnemu napotkanemu zwierzęciu. Ratują wszystkie – bez względu na płeć, wiek czy chorobę. Aktualnie pod opieką fundacji jest prawie 100 psów i kotów, a 9 czworonogów z problemami behawioralnymi zostało umieszczonych w specjalnych hotelach. Do Tymczasowej Kanapy trafiają zwierzaki z różnymi dolegliwościami – zdrowotnymi i psychicznymi. Większość została dotkliwie skrzywdzona przez człowieka, zdarzają się psy niepełnosprawne lub zamknięte w sobie. Dla części z nich domy pracowników fundacji są szpitalem lub dożywotnią ostoją. Inne, które znajdują swoje przytulne „kanapy”, są tu tymczasowo.

„Bez pieniędzy nie da się pomagać”

Fundacja nie ma zaplecza finansowego – działa na zasadach wolontariatu i utrzymuje się z datków. Założyciele Tymczasowej Kanapy cały swój wolny czas, a niekiedy i ten w pracy poświęcają zwierzętom. Chociaż robią to kosztem prywatnego życia i wkładają serce w opiekę nad każdym podopiecznym, to okazuje się to niewystarczające. Potrzebne są także pieniądze. Zazwyczaj na początku zbiórki na leczenie danego psiaka czy kociaka jest odzew, lecz później nastaje cisza i nikt już nie pamięta o zwierzaku. A on dalej generuje koszty. Nie mija wiele dni, kiedy pojawia się kolejne zgłoszenie i sytuacja się powtarza. Są też i takie zwierzaki, na które nikt nie wpłacił nawet złotówki. Takie błędne koło doprowadziło fundację do krytycznego momentu.

W ciągu trzech lat istnienia Tymczasowej Kanapy uratowano i znaleziono domy prawie 400 zwierzakom. Aby fundacja dalej mogła pomagać, do końca lipca potrzeba 50 tysięcy złotych. Bez tego prawie 100 psów i tyle samo kotów straci szansę na godne życie. Jak mówią założyciele, „los fundacji i jej podopiecznych spoczywa w waszych rękach”. Chcesz pomóc i wesprzeć zbiórkę? Kliknij TUTAJ!

źródło: www.ratujemyzwierzaki.pl | zdjęcie główne: www.facebook.com/tymczasowakanapa

Autor: Magdalena Olesińska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments