Unia przyjaciół zwierząt

Mieszkańcy Unii Europejskiej coraz skuteczniej występują w obronie praw zwierząt, coraz bardziej dbają o środowisko naturalne. Wkrótce nowe standardy w tej dziedzinie będzie musiała przyjąć Polska

Jednocząca się Europa nie jest monolitem pod wieloma względami, i to dobrze, ale nie jest monolitem także w ochronie zwierząt, – i to jest już mniej dobrze. Sprawa ta regulowana jest wewnętrznymi przepisami lub w ogóle żadnymi, w zależności od historycznie utrwalonego stosunku do zwierząt. Tymczasem właśnie tu, przydałaby się ujednolicająca stan prawny regulacja. Jednym słowem: Inna sytuacja panuje pod tym względem na północy Europy, inna na południu. Im cieplejszy klimat, tym mniej – generalnie – serca dla zwierząt.

To prawda, że wałęsających się psów czy kotów nie widać na ulicach wielu krajów, ale w Hiszpanii, w Portugalii, w Grecji czy we Włoszech są już one stałym elementem krajobrazu. Wystarczy przecież zajrzeć do Rzymu, pod Koloseum, albo zatrzymać się choć na chwilę na jednej z greckich wysp. Oczywiście sprzyja temu klimat, ale i podejście ludzi. W większości są oni zdania, że zwierzęta powinny żyć niejako w „wolnej naturze”. Zatem – nie jest tak, że w Europie nie brakuje wolno biegających zwierząt.

Podobnie jest z czystością ulic. W Belgii właściciele psów, których są tu miliony ignorują znakomicie wezwania i zarządzenia w sprawie sprzątania po swoich pupilach. Bruksela jest bardzo zabrudzona zwierzęcymi odchodami. Wśród samych Belgów krąży powiedzenie, że idąc na spacer trzeba zabrać ze sobą drugą parę butów. Nie lepiej jest w Paryżu, tam także właściciele psów chętnie spoglądają w niebo, kiedy ich psy załatwiają na ziemi zwykłe potrzeby. Zatem – psie odchody są całkiem sporym problemem na zachodzie Europy i mimo różnych zabiegów, nie wszędzie władze miasta są w stanie skutecznie z nimi walczyć.

Sprawa schronisk dla zwierząt. Nie jest tak, że nie ma przepisów regulujących ich funkcjonowanie. Regulują to ustawy o ochronie zwierząt. Generalnie obowiązuje prosta zasada – schronisko jest po to, by zapewniać ochronę. W Niemczech, gdzie jest ponad 600 schronisk (a nie jak podano 400) ochrona taka zapewniona jest dożywotnio. W Holandii jest schronisk ponad 100, w Belgii 64. Jest oczywiste, że ich liczba zależy od zamożności społeczeństw i wrażliwości na potrzeby zwierząt. Prawdziwym rozwiązaniem problemu bezdomnych zwierząt nie jest jednak rozbudowa schronisk, ale edukacja, masowy program kastracji i sterylizacji i ograniczenie hodowli zwierząt, które produkują zwierzęta na potrzeby rynku. W takim też kierunku idzie praca większości zachodnio-europejskich towarzystw ochrony zwierząt. Schronisko traktowane jest jako konieczność, i miejsce przejściowego pobytu.

Przejściowego, ponieważ zdecydowana większość zwierząt przekazywana jest do adopcji. Eutanazja nie jest sposobem rozwiązywania nadmiaru zwierząt. Zabroniona jest w Niemczech i w Holandii (stosowana tylko w wyjątkowych przypadkach nieuleczalnych chorób, uzasadnionych decyzją komisji schroniska i weterynarza, ponadto w Niemczech określa te przypadki bardzo szczegółowo ustawa), w Belgii niestety jest stosowana, i niestety jako sposób na rozwiązanie problemu przepełnienia schronisk (w zasadzie po 45 dniach pobytu w azylu). Usypianie psów w Niemczech „bez mrugnięcia okiem, jeżeli zostały uznane za niebezpieczne” nie ma w Niemczech miejsca. Takie psy poddawane są testom; jeżeli rokują nadzieję na odwrócenie złych nawyków, pozostają w schroniskach przy życiu i czekają na nowych właścicieli. Pozostałe, które nie rokują resocjalizacji pozostają w schroniskach w oddzielnych pomieszczeniach. Nawet w okresie największego medialnego szoku wywołanego atakami psów agresywnych w Niemczech, uśmiercono tylko nieliczne. Sam właściciel nie jest przy tym w stanie wymusić na lekarzu zastosowania eutanazji.

W Wielkiej Brytanii jest inaczej, tam rzeczywiście uśmierca się psy w schroniskach, zatem w ośrodkach ochrony zwierząt, argumentując, że nie ma w nich miejsca. Egzekucja następuje po miesiącu, mimo że w tak krótkim czasie trudno przecież znaleźć wystarczającą liczbę chętnych dla wszystkich psów. Trudno nazwać takie podejście właściwym, zaś towarzystwo ochrony zwierząt, które popiera takie praktyki – wzorcowym. Jest to oczywiście „jakiś” model ochrony zwierząt, z tym, że jest to raczej bardzo konkretna metoda likwidacji zwierząt. W Stanach Zjednoczonych jest jeszcze gorzej, tam spotkać można całe firmy zajmujące się uśmiercaniem psów i kotów, przyłapanych na ulicach. Przypomnę: w maju zeszłego Niemcy wpisały prawa zwierząt i ich ochronę do konstytucji.

Czytelników „Mojego psa” nie trzeba, jak sądzę, przekonywać, który model jest lepszy, bardziej humanitarny, i jednym słowem – przyzwoitszy. Oczywiście różnią nas warunki życia, zamożność, ale nie powinna różnić wrażliwość i respekt dla życia czworonożnego przyjaciela. Nie ma sytuacji idealnych, nie ma też w tej chwili idealnego, jednolitego prawa unijnego. Tym bardziej należy dążyć do tego, by powstało. Będzie to z pożytkiem dla zwierząt, z oczywistą szkodą dla hycli.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *