Uratowana w ostatniej chwili - Psy.pl - mamy nosa!

Uratowana w ostatniej chwili

Suczka rasy pomeranian została oddana do schroniska w Los Angeles z powodu… podeszłego wieku. Bardzo szybko zapadł wyrok: eutanazja, bowiem stary piesek nie miał szansy na adopcję. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli od nieuchronnej śmierci uratowano suczkę w ostatniej chwili.

Kiedy stareńka pomeranianka Cher została oddana do schroniska w zachodnim Los Angeles w Stanach Zjednoczonych, jej życie zawisło na włosku. Wyznaczono jej tylko dziesięć dni, po których miała trafić do komory gazowej. Cher miała pecha: trafiła do jednego z tzw. „kill shelters” – schronisk, w których psy po pewnym czasie poddaje się eutanazji. Te kilka dni, o które odroczono wyrok, miało być jedynie formalnością. Suczkę zgłoszono co prawda do adopcji, ale zupełnie bez wiary w sukces. Kto bowiem chciałby przygarnąć psią staruszkę o posiwiałym pyszczku i zamglonych oczach?

Malutka Cher, którą nikt się nie interesował, spędzała kolejne dni w odosobnieniu, nie rozumiejąc, jak wielkie niebezpieczeństwo nad nią zawisło. Mimo że została wrzucona wprost z kanapy do metalowej klatki, była bardzo dzielna  nadal się uśmiechała, jak tylko szpice to potrafią. Ratunek nadszedł w ostatniej chwili.

O pomeraniance dowiedziała się Toby Wisneski, szefowa organizacji Leave No Paws Behind. Fundacja ta specjalizuje się w niesieniu pomocy psom, które porzucono z powodu starości czy chorób. Toby dba o to, aby takie domowe, wiekowe psy nie kończyły życia w betonowym schroniskowym boksie. Stara się im zapewnić jak najlepsze warunki na ten czas, który im pozostał. Współpracuje z siecią domów tymczasowych – wolontariuszy dobrej woli, którzy przygarniają porzuconych psich staruszków.

Tak też stało się z Cher. Z zimnej podłogi wskoczyła prosto w ramiona tymczasowego opiekuna. Z przytuliska zabrano ją do kliniki weterynaryjnej, w której dokonano oceny jej stanu. Choć wiek suczki oszacowano na czternaście lat, stwierdzono, że nie dolega jej nic szczególnego, poza normalnymi w tym wieku przypadłościami. Ot, trochę gorzej słyszy i gorzej widzi, jednak generalnie jest zdrowa.

W domu tymczasowym zaś okazało się, że pomeranianka jest pełną radości, przemiłą suczką, która lubi ludzi, zgadza się z innymi psami oraz z kotami – po prostu psi ideał. Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego ktoś w nieludzki sposób pozbył się tak miłego psa. Organizacja Leave No Paws Behind poszukuje teraz najlepszego, stałego domu dla uroczej Cher, która, choć wiekowa, jest nadal młoda duchem. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *