Wieczorne wyjście z psem - Psy.pl - mamy nosa!

Wieczorne wyjście z psem

Czy urwałeś się kiedyś z superimprezy, bo się martwiłeś o psa, który został sam w domu? Mieszkańcy Los Angeles nie mają już takich problemów - mogą zabrać czworonoga z sobą do klubu

Zbliża się wieczór. Rhonda Woodney z Los Angeles i jej dwie pięcioletnie suczki chihuahua Chichi i Chicka przygotowują się do pierwszego wspólnego wyjścia na nocną imprezę. Rhonda maluje sobie oczy. Chichi i Chicka mają na szyjach nowiutkie czerwone obroże. Punktualnie o 20 właścicielka i jej dwa ukochane czworonogi wychodzą do niedawno otwartego klubu. – To jest coś, na co czekałam, odkąd mam psy – mówi z zachwytem Rhonda, która od paru miesięcy nie opuściła żadnej psiej imprezy. – Towarzyszą mi zawsze Chichi i Chicka. Nie muszę się już martwić o to, co się z nimi dzieje, gdy nie ma mnie w domu – mówi.

Z troski o labradory
Klub, który Rhonda odwiedza ze swoimi pupilami, nazywa się SkyBark. To pierwsze tego rodzaju miejsce w Stanach Zjednoczonych, w którym mogą się bawić zarówno psiaki, jak i ich właściciele. Zainteresowanie, z jakim się spotkał, zaskoczyło nawet jego szefa Brandona Hochmana. Postanowił więc zorganizować kolejne i pod koniec sierpnia otworzył SkyBark w Bostonie. Co tydzień oba bary na wschodnim i zachodnim wybrzeżu Ameryki odwiedzają tłumy gości. – Spodziewałem się, że odniesiemy sukces, ale nie sądziłem, że tak szybko – mówi Brandon.
Pomysł, by uruchomić nocne kluby dla psów i ich właścicieli, zrodził się rok temu. – Miałem już dość zostawiania swoich labradorów, Lucky’ego i Lussy, w domu, gdy wychodziłem na imprezy. Większość znajomych, z którymi się na nich spotykałem, także ma psy. Postanowiłem zaradzić naszym problemom – opowiada 31-letni Brandon Hochman.
Brandon cztery lata temu przestał zawodowo uprawiać snowboard i wraz z przyjacielem Ralphem Diazem otworzył firmę Enesse Inc., produkującą domowe trawniki dla psów – PetAPotty. Dzięki nim czworonogi, których właściciele nie mają przydomowego ogródka lub mieszkają w apartamentowcach, mogą załatwiać swoje potrzeby, nie wychodząc z domu. SkyBark to kolejne udane przedsięwzięcie Brandona.

Psia etykieta
Na otwarcie klubu w Los Angeles swoje psy przyprowadziła śmietanka towarzyska Hollywood. Wśród gości znalazła się m.in. Tori Spelling, córka zmarłego niedawno amerykańskiego producenta filmowego Aarona Spellinga, znana w Polsce z serialu „Beverly Hills 90210”. Na imprezie pojawiła się w towarzystwie trzech adoptowanych ze schroniska kundelków.
W sumie na inaugurację lokalu przybyło ponad 300 gości i 100 psów wszelkich ras i maści. O otwarciu pisały wszystkie liczące się amerykańskie magazyny poświęcone zwierzętom domowym, m.in. „Fido Friendly” i „Pet Product News”. Również prestiżowy dziennik „Los Angeles Times” wysłał swojego reportera, by ten opisał pierwszy w Stanach Zjednoczonych klub, do którego mogą wejść psy.
Rhonda, która wybrała się na otwarcie SkyBarku ze swoimi maleńkimi chihuahua, nie mogła wyjść z podziwu. – Na zaproszeniu była wzmianka o tym, że to nocny klub, ale pomyślałam, że może ktoś po prostu przeznaczył na utworzenie go swoje podwórko – opowiada.

Karta przednich karm
To, co zobaczyła, przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Klub jest w śródmieściu. Z najwyższego piętra budynku, w którym się znajduje, rozciąga się zapierający dech widok na Miasto Aniołów. Wystrój wnętrza nie odbiega od innych klubów w mieście. Na ścianach SkyBarku wiszą grafiki tych samych artystów, którzy dekorowali sale pobliskiego undergroundowego klubu Hangar 1018. Goście mają do dyspozycji kilka barów. Serwuje się drinki i przekąski. Zwierzęca klientela korzysta z osobnego menu. W karcie są najlepsze karmy najlepszych marek. Czworonogi hasają na kilkudziesięciu metrach kwadratowych dachu, wyłożonego sztuczną trawą. Umieszczono tam też PetAPotty – zwierzaki mogą się więc na miejscu załatwić.
Do SkyBarku nie da się wejść prosto z ulicy po spacerze ze swoim milusińskim. Jak do każdego liczącego się klubu w Los Angeles, także tu trzeba mieć zaproszenie. Można je zamówić przez internet. Wejściówka kosztuje pana i jego psa 30 dolarów. Psiaki obowiązuje również etykieta, jeśli chodzi o strój. Od chihuahua po dogi – wszystkie muszą być choć trochę odziane. Nieważne jednak, czy będzie to gustowna kamizelka czy ozdobna obroża. Na miejscu jest specjalna garderoba, a w niej dziesiątki psich kreacji. Dla każdego czworonoga można tu znaleźć coś odpowiedniego.
Goście podkreślają wspaniałą atmosferę, która towarzyszy im i ich ukochanym zwierzakom. O niezbyt głośną muzykę, która jest raczej tłem, dba didżej, a gdy impreza na dobre się rozkręci, czasem i psiaki zastępują go w roli wodzireja. – Chcemy, by nasi goście mogli swobodnie rozmawiać, a ich psy się nie stresowały – podkreśla Brandon Hochman. – To fantastyczne miejsce – mówi Martin Buchanan, który regularnie odwiedza SkyBark wraz ze swoim 7-letnim spanielem Gizmo. – Nie chodzi nawet o samą zabawę, która zawsze jest przednia. Ale co tydzień spotykam tu nowych ludzi i wymieniamy się doświadczeniami związanymi z wychowywaniem naszych czworonogów – podkreśla Martin. A Rhonda dodaje: – Mogę tu uzyskać adres do dobrego weterynarza czy podyskutować o diecie dla moich psów.

Przyjemne z pożytecznym
Podczas każdej psiej imprezy organizowane są zbiórki środków na rzecz organizacji charytatywnych pomagających psom. O łączeniu przyjemnego z pożytecznym Brandon pomyślał po inauguracji w Los Angeles. Wówczas zbierano pieniądze na pomoc psom ofiarom huraganu Katrina, podczas którego tysiące zwierzaków straciło właścicieli i trafiło do schronisk. – To miała być jednorazowa akcja. Ale następnego dnia dzwoniono już do mnie ze wszystkich stanów. Każdy prosił, bym pomógł zorganizować zbiórkę. Nie mogłem odmówić – opowiada Brandon.
W ciągu ośmiu miesięcy od otwarcia pierwszego SkyBarku w Los Angeles udało się zebrać łącznie ok. 30 tys. dolarów. Zgodnie z przyjętą zasadą uzyskane środki trafiają co tydzień do innej organizacji. Otrzymują je zarówno małe prywatne schroniska dla bezdomnych psów, jak i ogólnokrajowe stowarzyszenia pomagające nieuleczalnie chorym czworonogom.
Christine Dillon, odpowiedzialną za finanse w amerykańskiej fundacji Much Love Animal Rescue, ogromnie cieszy inicjatywa zbiórek pieniędzy podczas psich imprez. – Fundacjom takim jak moja trudno jest zdobyć jakiekolwiek środki. Niełatwo jest bowiem dotrzeć do ludzi, którym los chorych czy bezpańskich psów nie jest obojętny. SkyBark odwiedzają tylko przyjaciele czworonogów, a to wielka zaleta dla tych, którzy zbierają pieniądze na pomoc psom – ocenia Dillon.
SkyBark potwierdza zatem, że przyjemne można zawsze łączyć z pożytecznym. – Taki był mój cel
– podkreśla Brandon. Zapowiada, że kolejne kluby powstaną niebawem. – Szykuję niespodziankę – dodaje tajemniczo.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *