Wszędzie razem - Psy.pl

Wszędzie razem

Wyjeżdżając, można wprawdzie zostawić psa w hotelu, ale... nie zawsze trzeba to robić! Psy też miewają wakacje, i to ciekawe: wędrują po górach, wyjeżdżają na kolonie, pływają na jachtach, a nawet uczestniczą w wielkich wyprawach!

Jack russell terrier Wacek wkrótce stanie się jednym z najsłynniejszych psów na świecie. Jeżeli wyprawa Tomasza Lewandowskiego zakończy się sukcesem, to jego pupil będzie jedynym psem, który opłynął jachtem ziemię, nie zawijając do żadnego portu. Właśnie trwa długi rejs człowieka i psa. „Wczorajszy dzień niczym nie różnił się od poprzedniego, plaga ryb latających, że nie nadążam ich wyrzucać. Głupie stworzenia, mimo siatki na całej wysokości relingu lądują jakoś na pokładzie. Wacek ma z nimi zabawę, bo kiedy tylko taka wleci, to i on leci i skacze wokół, warczy, szczeka, jak gdyby walczył z latającym smokiem” – pisze Tomasz Lewandowski w dzienniku pokładowym. Gdzie są teraz Wacek i jego pan? Gdzieś na Oceanie Indyjskim w okolicach Madagaskaru (pozycję jachtu „Luki” można śledzić na stronie www.zeglarz.net).
Żeglować z psem nie jest łatwo nawet po mazurskich jeziorach, a co dopiero po oceanach. – Na żeglującego czworonoga czyhają przeróżne pułapki – tłumaczy Piotr Salecki, doświadczony żeglarz. – To trochę jak podróżowanie z dzieckiem.

Mimo to Wacek żeglarz nie jest wyjątkiem i na łódkach możemy zobaczyć coraz więcej merdających ogonów. Zabieranie psa na wodne wyprawy staje się nawet modne.
Jednak nie wszystkie psy powinno się zabierać na pokład. Dla wielu stres będzie większy niż przyjemność z rejsu z panem. Według żeglarzy, rasa czy wielkość czworonoga nie ma znaczenia, liczy się przede wszystkim jego charakter. – Pies musi być spokojny i posłuszny. Nie ma nic gorszego niż rozhisteryzowany, szczekający zwierzak na pokładzie, gdy trzeba zachować zimną krew – tłumaczy Piotr Salecki. Najlepiej od szczeniaka oswajać pupila z wodą i uczyć go zachowania na łódce.

Żeglując z czworonogiem, trzeba pamiętać, że co jakiś czas powinien pobiegać, dlatego warto się czasem zatrzymać na stałym lądzie, dzikiej plaży. Nie wolno też zapominać o tym, że psy są szczególnie narażone na udary i nie należy ich zamykać w łódce w czasie upałów – w środku może być równie gorąco jak w samochodzie!

Podczas długich rejsów przydaje się nauczenie psa, aby załatwiał się na folię i… zachowywania ciszy nocnej. – Żeglarze wiodą żywot wśród żeglarzy. Pies, który w nocy szczeka przy każdym poruszeniu się innej łódki, jest prawdziwym utrapieniem. A po wodzie hałas bardzo się niesie – mówi Salecki.

Pod żaglami nie może nam zabraknąć wyobraźni. Nawet jeśli pies doskonale pływa, zakładajmy mu psią kamizelkę ratunkową (ma specjalny uchwyt do wyciągania zwierzaka z wody). Nie przypinajmy mu też smyczy do obroży, bo przy gwałtownym przechyle może doznać poważnego urazu. Jeśli chcemy go mieć na uwięzi, to użyjmy szelek i długiej linki. Wielu żeglarzy psiarzy woli, żeby ich podopieczni biegali po pokładzie luzem – na wypadek wywrotki.

Teddy na koloniach
W drewnianych domkach w Rynie na Mazurach co rano słychać wesołe poszczekiwanie. Ponad piętnaście psów wychodzi na spacer, i to zazwyczaj wszystkie naraz. Jeśli ktoś nie jest w stanie zapewnić w wakacje opieki swoim pociechom – dziecku i psu – to może wysłać ich razem na kolonie organizowane pod opieką kuratorium oświaty. Warunki nie są trudne do spełnienia: dziecko musi mieć przynajmniej 12 lat i być samodzielne, a pies nie może być chory ani przejawiać agresji. W zasadzie organizatorzy nie przyjmują ras uznawanych za potencjalnie niebezpieczne, ale zdarzyło się już, że zapowiedziano wyżła, a przyjechał amstaf. I został. – Pies był łagodny, ale na wszelki wypadek chodził w kagańcu – wspominają pracownicy biura Wandrus.

Największy kłopot jest z zakwaterowaniem, bo nie tylko dzieci, ale i psy muszą się polubić – a mieszkają po dwa lub trzy w jednym domku. Dlatego czasem zmiany kwater odbywają się kilka razy w ciągu turnusu. Dzieci przebywają pod opieką wychowawców, a psy pod okiem weterynarza i szkoleniowca, którzy pilnują, czy są zadbane, karmione i wyprowadzane.

Teddy, golden retriever, ze swoją młodą panią Kasią Siudzińską spędzał wakacje na takich koloniach dwa razy. Zostały po nich umiejętności nabyte podczas codziennych treningów posłuszeństwa (w ramach takiego wyjazdu odbywają się też szkolenia czworonogów i spotkania z lekarzami weterynarii czy przewodnikami psów pracujących) i wakacyjne wspomnienia – poszukiwanie zaginionego królika, którego wytropiły oczywiście psy, leśne wycieczki, kąpiele w jeziorze, psie rajdy. – Mamy dużo elementów typowo kolonijnych, tyle że z udziałem psów – zapewniają organizatorzy.

Są dzieci, które nie chcą jeździć na zwykłe kolonie, a na te wyruszają z przyjemnością. Nie bez znaczenia jest bowiem to, że spotykają tam kolegów, którzy mają takie same zainteresowania i też kochają psy.

Wyjazd z czworonogiem jest niewiele droższy niż zwykłe kolonie. Dwutygodniowy turnus kosztuje 1400 zł (za jedno dziecko i psa).

Brus w górach
Zabieranie psów w góry jest dosyć kontrowersyjne. Fora internetowe pełne są opinii wzburzonych turystów, którzy mieli kontakt z psem na szlaku i zdecydowanie sprzeciwiają się czworonożnym spacerowiczom. Po drugiej stronie są ci, którzy chcą łączyć obie miłości – do psów i gór.

Piotr Szechyński, znawca Bieszczad, autor przewodnika „Bieszczady na rowerze”, po górach z psem chodzi od trzech lat. Jego towarzyszem wypraw jest owczarek niemiecki Brus. – Niestety, w Bieszczadach coraz trudniej się poruszać z czworonogiem. Przepisy stały się bardzo restrykcyjne i o chodzeniu po połoninach z pupilem można zapomnieć. Przyczyniły się do tego skargi turystów na tych, którzy puszczali psy luzem.

Według Szechyńskiego, czworonoga w górach można puszczać swobodnie tylko na otwartych przestrzeniach, gdzie z daleka zobaczymy zbliżających się turystów: – Góry to dla psa inne środowisko i nie do końca wiadomo, jak się w nim zachowa. Dlatego dla naszego i jego bezpieczeństwa w obecności innych turystów musi być na smyczy.

Gdy podczas wędrówek po górach przemierzamy 30-km, pies robi ich ponad 50 – nieustannie biega, przynosi patyki, węszy. Dlatego należy obserwować, czy go zbytnio nie forsujemy. Oznaką tego może być pokładanie się zwierzaka podczas postojów. Jeśli tak się dzieje, odpoczywajmy częściej. Długość wybieranej trasy powinna zależeć od rasy i kondycji czworonoga. Najdłuższa górska trasa Brusa to 35-km, które przebył bez najmniejszego problemu.

Przed wyruszeniem na górskie szlaki koniecznie trzeba się zaopatrzyć w wodę i apteczkę. Ostre kamienie czy gałęzie mogą pokaleczyć psu łapy i dobrze jest móc go od razu opatrzyć. Zagrożeniem dla czworonogów w górach – choć nie tylko w nich – są też wygrzewające się w słońcu żmije. – Wprawdzie same nie zaatakują, ale trzeba zwrócić uwagę, czy nasz pies nie jest zbyt ciekawski – radzi Szechyński.

Psy są wyjątkowymi towarzyszami wakacyjnych podróży, ale to od naszej wyobraźni zależy, czy letnie wyprawy skończą się dla nich bezpiecznie.

MÓJ PIES RADZI: Aby pies był wszędzie bezpieczny

  • mierz zamiary na siły pupila – nie funduj ekstremalnych wakacji psu staremu, schorowanemu lub trudno przystosowującemu się do nowych warunków
  • jeśli planujesz forsowne wędrówki podczas urlopu, wydłuż spacery już na parę tygodni przed wyjazdem
  • dowiaduj się wcześniej, czy twój podopieczny zostanie wpuszczony do schroniska lub w inne miejsce, w którym zamierzasz się zatrzymać
  • bierz poprawkę na to, że w innym otoczeniu pies może cię zaskoczyć innymi od dotychczasowych reakcjami, np. może się wystraszyć czegoś dla niego nowego
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *