Jak odzwyczaić psa od ciągłego domagania się zabawy z piłką?

Coraz więcej właścicieli psów zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebują one aktywności i że bezczynność bywa dla nich trudna. Wiele osób stara się więc zaspokoić te potrzeby poprzez szkolenie i psie sporty (agility, flyball czy obedience). Żeby pies chciał z nami współpracować, pobudzamy go i nagradzamy, bo cóż nam po leniwym truchciku z aportem? We wszystkich sportach ćwiczenia mają być wykonane szybko i z radością, co jest możliwe tylko przy dużym pobudzeniu psychoruchowym. Dlatego nakręcamy nasze zwierzaki. Jeżeli spowodujemy, że pies skojarzy silne emocje z piłką, to stanie się ona dla niego cenną nagrodą. Będzie dla niej gotów odwrócić uwagę od innych bardzo interesujących bodźców, na przykład bawiących się psów. Taka piłka staje się więc cennym narzędziem szkoleniowym. Czym jest wyciszanie psa i jak się do tego prawidłowo zabrać?

Eskalacja pobudzenia

Zabawka jest wykorzystywana jako podstawowa nagroda w wielu rodzajach profesjonalnego treningu psów pracujących. W wypadku czworonogów towarzyszących może się jednak zdarzyć, że sprawy pójdą za daleko i pobudzenie na piłkę stanie się dla nas utrapieniem. Gdy zwierzak wyczuje zabawkę (w torbie czy w kieszeni), w czasie spaceru nie odstępuje nas na krok, jest stale spięty i gotowy do działania, nie eksploruje, nie węszy ani nie zwraca uwagi na inne psy.

Kłopotliwe nakręcanie się zdarza się u psów o szczególnym temperamencie, nie tylko aktywnych, ale i z uporem podążających za bodźcem, który zwrócił ich uwagę. Ten upór nie jest obiektywnie ani dobrą, ani złą cechą. Doskonale sprawdza się w wypadku pracy węchowej (np. szukanie czegoś w bagażach na lotnisku), a sprawia kłopot u psów przewodników niewidomych. U psów towarzyszących, które mają z nami stale kontakt, a w dodatku czasem cierpią na niedostatek zajęcia, bywa naprawdę dokuczliwy.

pies z wystawionym językiem
fot. Shutterstock

Nakręcanie się psa…

… jest wypadkową naszej pracy nad wywoływaniem w nim silnych emocji i charakteru, z którym przyszedł na świat. Znaczenie ma już to, w jakim stopniu reaguje na przedmioty – są przecież zwierzaki, które interesują się braniem zabawek do pyska niemal od chwili, gdy staną na cztery łapy, i takie, które przynoszą aport na komendę (bez entuzjazmu) w wyniku długotrwałego szkolenia i stosowania cennych nagród. Pracując z psem, poruszamy się w granicach wyznaczonych przez cechy wrodzone. Nasz wysiłek zawsze przynosi owoce, ale to, co możemy osiągnąć, ma z góry określony limit.

Wyciszanie psa towarzyszącego

Jak więc sobie poradzić z nadmiernym nakręceniem na piłkę? Można pójść dwiema drogami. Pierwsza polega na osłabieniu reakcji na piłkę poprzez danie psu nieograniczonego dostępu do niej. Nigdy nie bawimy się nią ani z psem, ani samemu. Kiedy zwierzak interesuje się piłką, nie zwracamy na niego uwagi – ignorujemy go aż do chwili, gdy zostawi zabawkę. Jeśli wszystkie osoby mające kontakt z czworonogiem dostosują się do takiego rygoru, z pewnością znaczenie piłki zmaleje.

Drugie podejście wiąże się z nauczeniem psa sygnałów pozwalających mu rozróżnić dwie sytuacje: 1) jest możliwość zabawy piłką i 2) nie ma możliwości zabawy piłką – przy czym znakiem rozpoznawczym (tzw. bodźcem różnicującym) nie jest tylko to, że piłka jest dostępna. Bodźcami pozwalającymi na takie różnicowanie mogą być pewne miejsca, jeśli do zabawy dochodzi tylko w nich. Może to być wyjątkowe, używane tylko w tej sytuacji hasło, które skojarzymy z zabawą. Aby je wypracować, na pierwszym etapie również trzeba zmniejszyć nieco reakcję na piłkę.

Przez długi czas nosimy ją przy sobie, najpierw nigdy nie wyjmując, a potem wyjmujemy ją i znów chowamy, ale się nią nie bawimy. Ten etap bywa trudny – niektóre psy będą próbowały wygryźć dziurę w kieszeni – ale trzeba go przetrwać. Na drugim etapie od czasu do czasu wymawiamy określone hasło, od razu wyjmujemy zabawkę i bawimy się nią z psem.

Wyciszanie psa sportowca

Zaglądając na plac, na którym psy ćwiczą agility, również można zobaczyć różne reakcje emocjonalne. Zapewne  większość będzie wyglądała na zadowolone. Jednak niektóre przychodzą tam dość spokojne i czekają na swoją kolej, a inne wyłażą ze skóry – podskakują w miejscu, piszczą, niemal wyją. Spuszczone ze smyczy podczas przerwy biegają nieprzytomnie i ani im w głowie badanie otoczenia czy nawiązywanie relacji z pobratymcami. W tym miejscu po prostu nie potrafią się rozluźnić. Aby dać im odsapnąć, trzeba je zabrać tam, skąd nie będą widziały ćwiczących psów ani słyszały odgłosów z toru. W wypadku wielu pobudliwych zwierzaków pełne rozluźnienie się poza dobrze znanym otoczeniem (np. własnym mieszkaniem czy działką) w ogóle nie jest możliwe. Pies przyzwyczajony do przebywania w samochodzie może się również w nim wyciszyć, zwłaszcza jeżeli nie ma możliwości obserwowania świata przez okna. Oczywiście pobudzenie związane z treningiem agility również można osłabiać, ale przecież nie o to chodzi, aby zawodnik stracił zapał. Po prostu różne czworonogi różnie radzą sobie z emocjami. Łatwiej pokierować tymi, których pobudzenie jest umiarkowane. Wyciszanie psa, który z trudem panuje nad sobą, wymaga od przewodnika znacznie więcej wysiłku i planowania działań.

Autor: Joanna Iracka