Wykąpią ponad 200 psów - Psy.pl

Wykąpią ponad 200 psów

Co zwykle robią wolontariusze w schroniskach? Najczęściej czyszczą boksy, karmią czworonogi, wyprowadzają psy na spacery. Wolontariusze „Psiej ekipy” z Bielska Białej poszli o krok dalej i postanowili wykąpać wszystkie psy przebywające w tamtejszym schronisku. Nie tylko po to, by ulżyć ich zmęczonej skórze, ale także by wydobyć z nich naturalne piękno i zachęcić w ten sposób do ich adopcji.

Gaba Balcarek jest jedną w kilkudziesięciu osób zaangażowanych w pomaganie bielskim bezdomniakom w ramach nieformalnej grupy wolontariuszy „Psia ekipa”. Oto, co opowiedziała nam o tej niecodziennej akcji.

Kto wpadł na pomysł, by wykąpać 200 psów?

Wszystko zaczęło się od Zuzu, małej suczki odebranej właścicielowi, który bił bezlitośnie pięścią po pyszczku tego psiaczka mniejszego od dorodnego kota. Kiedy przerażona Zuzu znalazła się w schronisku, wolontariusze zrobili jej wydarzenie na profilu „Psiej ekipy” na Facebooku. Zdjęcie suni o wielkich jak talerze oczach zapadło w serce pani Ewy, która postanowiła przygarnąć tę kupkę nieszczęścia. Tak się poznałyśmy.

Któregoś dnia Ewa zadzwoniła do mnie i zaproponowała, żeby zorganizować akcję czesania i kąpania psiaków schroniskowych, a także obcinania im pazurków. Tym telefonem zasiała ziarno. Pomysłem podzieliłam się z innymi wolontariuszami. Główkowaliśmy, jak zorganizować to logistycznie i praktycznie. W końcu wykąpanie ponad 200 psów to nie bagatela. No i była jeszcze kwestia przekonania kierownika schroniska Zdzisława Szwabowicza do tego szalonego pomysłu. Okazało się, że i jemu w tym samym czasie ten pomysł chodził po głowie, tylko potrzebował pomocy wolontariuszy.

Skąd mieliście tyle szamponów, szczotek, ręczników?

W zbiórce potrzebnych akcesoriów pomogło nam podbeskidzkie Radio Bielsko i jego redaktorka Agnieszka Wykręt, która zawsze nagłaśnia nasze akcje. Mieszkańcy Podbeskidzia jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Pogoda też chyba nas słuchała, bo przez ostatnie dwie soboty, kiedy praliśmy nasze psiaki, słońca nie brakowało.

Jak poradziliście sobie logistycznie?

Jedni wolontariusze wyprowadzają psy z boksów i przyprowadzają je do tych, którzy zajmują się kąpaniem. Potem ci, którzy je przyprowadzili, biorą szczotki i idą na łączkę, aby futrzaki trochę obeschły i można je było wyczesywać. A wolontariusze pracze biorą na tapetę kolejnych delikwentów. We wszystkim pomagają nam dziewczyny z Czystego Zwierza, salonu dla psów w Bielsku Białej. Sprawdzają, czy zwierzakom nie trzeba przyciąć pazurków, i czyszczą im uszy. Mamy zresztą też w swoich szeregach wolontariuszy po technikach weterynaryjnych i oni również bardzo pomagają przy takich zabiegach higienicznych.

Czyli wszystko przebiega bez zakłóceń?

Wykąpaliśmy już 80 zwierzaków. Jak tylko zrobi się cieplej, ruszamy dalej z psim spa. Przy praniu psów bywają też zabawne sytuacje. Mamy naszego psa niedźwiedzia Miśka, olbrzyma łagodnego jak baranek. Wykąpanie takiej powierzchni psa o gęstym, grubym, na dodatek nieprzyjmującym wody futrze (Misiek ma w sobie krew nowofundlanda) to było megawyzwanie. Misiek podczas ablucji stał spokojnie, sapiąc zadowolony, że ktoś drapie go po grzbiecie. Wszystko było fajnie do momentu, kiedy postanowił się otrzepać. Kąpiel psów została w tym momencie połączona z kąpielą wolontariuszy.

Była też suczka, która tuż po kąpieli i wytarciu w pachnący ręcznik postanowiła… wytaplać się w błocie, które powstało po kąpielach. Maseczkę błotną miała na sobie zarówno jasnokremowa Maksia, jak i jej opiekunka, która chcąc ratować sunię przed błotną kąpielą, sama w nią wpadła. Śmiechu było mnóstwo. Zresztą my prawie zawsze się śmiejemy, kiedy się spotykamy. To nie jest tak, że schronisko wywołuje w nas depresję i łzawy nastrój. Przychodzimy tam po to, żeby pomóc, a kiedy się pomaga, to człowiek czuje się świetnie, bo wie, po co żyje na tym zwariowanym świecie. A „Psia ekipa” to grupa szalonych  ludzi, którzy mają radary nastawione na pomaganie.

Jak powstała wasza grupa?

Ponad dwa lata temu zwariowana głowa, czyli Asia Kraj postanowiła dołączyć do kilkuosobowej grupki wolontariuszy działających w bielskim schronisku. Dołączyła i zaczęła psioekipowe szaleństwo. Zakładając grupę, wtedy głównie nastawioną na wyprowadzanie psów na spacery, nie spodziewała się, że przez dwa lata rozrośnie się ona do kilkudziesięciu wolontariuszy gotowych zrobić wszystko, żeby zwierzaki znalazły dobre domy.

Nie jesteśmy żadną fundacją, organizacją, stowarzyszeniem. Ot, paczka ludzi, którzy się bardzo lubią, przyjaźnią i którzy działają jak jeden wielki organizm mający na celu pomoc psom i kotom z naszego schronu. Mamy czasami szalone pomysły, wtedy kierownik Szwabowicz chwyta się za głowę i mówi: Dajcie mi czas, muszę się z tym przespać. Dajemy mu czas, a potem wcielamy w życie projekty, o jakich niejednemu nawet się nie śniło.

Nasze psy wychodzą na wycieczki w góry ubrane w zielone apaszki z napisem „Szukam domu” i promują adopcje. Wyjeżdżają na różnego rodzaju imprezy, na których mamy stoiska i zachęcamy do adoptowania, nie kupowania. Co roku organizujemy paradę psów schroniskowych. Idziemy wtedy z kilkudziesięcioma zwierzakami przez główny deptak w mieście, wchodzimy na scenę na rynku i przedstawiamy je mieszkańcom.

A teraz nasze psy zostały wykąpane i wyczesane, aby spod warstw kurzu i brudu wyciągnąć ich piękno i pokazać je ludziom, bo wiadomo, że człowiek to wzrokowiec. To wszystko jest możliwe tylko i wyłącznie dzięki dobrej współpracy kierownictwa i pracowników schroniska z wolontariuszami. Nam się dobrze razem pracuje i efekty widać, bo dla naszych zwierząt jesteśmy naprawdę w stanie wiele zrobić, nawet wyprać ponad 200 psów.


Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *