Wzorem Brytyjczyków - Psy.pl

Wzorem Brytyjczyków

Zapis czata z Cezarym Wyszyńskim z fundacji Viva! Akcja dla zwierząt

Viva! pomaga jakiemuś konkretnemu schronisku dla zwierząt?
Współpracujemy ze wszystkimi schroniskami, które wyrażają taką chęć. Służymy swoim biurem – można u nas zostawiać rzeczy m.in. dla zwierząt pani Marzeny Krzętowskiej, które przebywają w schronisku Bożeny Wahl, albo dla schroniska w Ostrowi Mazowieckiej. Jeśli ktoś chce pomagać, może się też zgłosić do najbliższego schroniska i zapytać, co jest tam najbardziej potrzebne. Zazwyczaj są to karma i budy.

Jaki cel chcecie osiągnąć przez kampanię „Wybierz Miśka”?
Zmienić świadomość ludzi. Chcemy pokazać, że zwierzę ze schroniska jest takie samo (albo nawet lepsze – jak twierdzą Ci, którzy je przygarniają) jak to z hodowli.

Jakie inne działania na rzecz zwierząt planuje organizacja w najbliższym czasie?
To nie będą nowe kampanie. Planujemy akcje dotyczące futer i karpi. Chcemy je robić na nieco innym poziomie niż dotychczas. Jesteśmy w trakcie produkowania materiałów dla telewizji, bo to ona ze wszystkich mediów ma największą siłę oddziaływania.

Viva! prowadzi jakieś akcje dla dzieci w szkołach?
Za 2-3 tygodnie startujemy z programem zajęć dla szkół (głównie podstawowych). Będą to warsztaty na temat zwierząt oraz prawidłowego odżywiania dzieci. Opierać się będziemy na scenariuszach przygotowywanych przez naszych wolontariuszy. Jeśli chcecie pomóc w tej sprawie, napiszcie: [email protected]

Kto w Polsce najbardziej potrzebuje edukacji dotyczącej zwierząt?
Wybraliśmy dzieci, ponieważ najłatwiej jest do nich dotrzeć i są najmniej zepsute. Natomiast największe tragedie zwierząt mają miejsce oczywiście na wsiach…

Czym akcje polskiej Vivy! różnią się od akcji przeprowadzanych np. w Wielkiej Brytanii?
Angielska Viva! to potężna i wpływowa organizacja, która może sobie pozwolić na duże kampanie, opłacenie ekspertów i reklam. My staramy się na nich wzorować i wykorzystywać materiały przez nich opracowane, ale właściwie dopiero zaczynamy. W Anglii jest też łatwiej uzyskać wsparcie od ludzi. U nas organizacje pozarządowe działają od niedawna i dopiero uczymy się wielu rzeczy. Generalnie przesłanie i cel naszych działań jest taki sam. Musimy tylko dobierać inne środki, biorąc pod uwagę uwarunkowania kulturowe i możliwości finansowe. Poza wspólnymi działaniami każdy kraj ma też swoje kampanie – w zależności od konkretnych miejscowych problemów, takich jak wywóz koni na rzeź w Polsce czy sprzedaż mięsa kangurów w Anglii.

Jaki budżet ma polska Viva!?
Opieramy się na wsparciu z Anglii, ale bardzo liczymy na wpłaty z „jednego procenta” – jesteśmy już Organizacją Pożytku Publicznego. Budżet uzależniony jest od kampanii, które w danym momencie prowadzimy – inaczej wygląda on w styczniu, kiedy niewiele się dzieje, a inaczej pod koniec roku.

Kto najczęściej i najchętniej Wam pomaga?
W wolontariacie pracują dziewczęta w wieku 14-18 lat. Jeśli chodzi o wpłaty, to trudno powiedzieć, ale generalnie kobiety są bardziej wrażliwe.

Można do Was zgłaszać przypadki złego traktowania zwierząt?
W takim wypadku możemy tylko doradzić i skierować do odpowiedniej organizacji, jak Straż dla Zwierząt czy Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Nie mamy własnej sieci inspektorów.

Zbliżają się święta – jak przekonać znajomych, by nie kupowali zwierząt swoim dzieciom jako prezenty?
Proszę im pokazać strony internetowe schronisk dla zwierząt – są pełne właśnie takich „nietrafionych” prezentów.

Dlaczego angażujecie się w takie akcje jak ratowanie fok? Nie lepiej się skupić na problemach dotyczących Polski?
Foki tylko pozornie nie są naszym problemem – Polska jest trzecim co do wielkości importerem foczych futer! Jeśli nie będziemy ich kupować, polowania stracą rację bytu. Być może wkrótce ten problem zostanie rozwiązany, bo Unia Europejska planuje wprowadzenie zakazu obrotu futrami pochodzącymi z polowań na foki. Jeśli tak się stanie, to m.in. dlatego że w krajach członkowskich Unii protesty przeciwko polowaniom odbiły się szerokim echem.

Z którymi organizacjami prozwierzęcymi i ekologicznymi najlepiej się Wam współpracuje?
Staramy się współpracować ze wszystkimi, ale czasami interes organizacji zajmującej się dziką przyrodą jest sprzeczny z interesem zwierząt. Zawsze chętnie współpracujemy z Empatią. W najbliższe święta Bożego Narodzenia rozpoczniemy współpracę z czeską organizacją Svoboda Zvířat w zakresie międzynarodowej kampanii przeciwko świątecznej rzezi karpi.

Co Pan myśli o Zielonych 2004? To jeszcze obrońcy zwierząt, ekolodzy czy już politycy?
Byłem na kilku ich spotkaniach. Pojawiały się tam osoby w naturalnych futrach – to nie przystoi ani obrońcy zwierząt, ani ekologowi. A jeśli chodzi o politykę, to jak widać nie udało im się przebić nigdzie, do żadnych władz. Osobiście chciałbym, żeby w Polsce powstał silny ruch Zielonych składający się z osób, które będą w nim z powołania, a nie z przypadku – a takie odniosłem wrażenie w stosunku do większości członków obecnych Zielonych.

W Waszej działalności nie odbija się czkawką postawa niektórych „ekologów”, którzy pobierają tzw. „ekoharacze”?
Zdecydowanie – zarówno ekoharacze, jak i działalność nieuczciwych fundacji. Możemy tylko robić swoje i pokazywać swoim działaniem, że jesteśmy inni.

Jakie znane osoby wspierają fundację?
Ich lista jest długa. Nasze największe „skarby” to Maja Ostaszewska, Sistars i Iza Sowa. Przy kampaniach dotyczących karpi i futer pomogą nam też Novika, Kasia Kowalska, Muniek Staszczyk i Agata Buzek.

Znane postaci chętnie angażują się w pomoc dla zwierząt?
Różnie z tym bywa. Na 100 maili, telefonów i innych prób kontaktu udaje się namówić jedną osobę. Oczywiście dużo zależy też od kampanii. W sprawie fok – mało kto odmawiał, w sprawie świń – prawie każdy.

Dlaczego wybrał Pan akurat Vivę!, żeby pomagać zwierzętom?
Wcześniej działałem w innych organizacjach. Gdy jednak Viva! szukała pracownika, postanowiłem się zgłosić – głównie ze względu na możliwość korzystania z angielskich materiałów. Viva! ma naprawdę bardzo duże możliwości, wydaje mi się, że nie mógłbym lepiej wykorzystać czasu, niż działając tutaj.

Jak można zostać członkiem fundacji?
Formalnie nie mamy członków – ale każdy, kto działa dla zwierząt i pomaga nam np. w dystrybucji materiałów, może się uważać za część Vivy! Na stronie www.viva.org.pl można uzyskać informację, co w danym momencie jest do zrobienia.

Aby należeć do Vivy! trzeba być wegetarianinem?Żeby pomagać zwierzętom nie trzeba być wegetarianinem, chociaż kochanie zwierząt i jednoczesne ich zjadanie to dyskusyjna sprawa.

Od pradziejów zjadaliśmy mięso – nie tylko fok – i ubieraliśmy się w skóry zwierząt. Takie są prawa natury…
Kiedyś mieszkaliśmy w jaskiniach i mieliśmy inne maniery niż dzisiaj. Czasy i rzeczy się zmieniają. Powstało wiele alternatyw dla futer naturalnych czy mięsa. Teraz to kwestia wyboru każdego z nas.

Pana zdaniem Polacy bardziej dbają o zwierzęta niż przeciętny Europejczyk?
Z jednej strony jest u nas jedna z największych populacji zwierząt domowych, z drugiej – mamy rosnący problem bezdomności. Na porządku dziennym są też różne zwierzęce dramaty, np. przy transporcie koni. Wydaje mi się, że nasza dbałość o zwierzęta jest na porównywalnym poziomie z innymi nacjami.

Ma Pan w domu zwierzęta?
Nie planowałem posiadania zwierzęcia, bo często nie ma mnie w domu po 20 godzin na dobę. Jednak pewnej nocy znalazłem na ulicy małą puchatą kulkę (kotkę ze zdjęcia). Potem, żeby się nie nudziła, przygarnęliśmy drugą – polecam 😉

Jakim zwierzęciem chciałby Pan być, gdyby musiał mieszkać w Polsce?
Kotem Lecha Kaczyńskiego.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *