Z kim do szkoły? - Psy.pl - mamy nosa!

Z kim do szkoły?

Który z członków rodziny powinien chodzić z psem na szkolenie - ten, kogo pies poważa, czy przeciwnie - ten, kogo nie słucha? A może należy to robić na zmianę?

Wszystko zależy od tego, w jakim celu zamierzamy psa szkolić. Jeżeli chcemy, aby w przyszłości uczestniczył w zawodach, to na szkolenie powinna chodzić stale jedna osoba – ta, która będzie z nim startować. Natomiast jeśli zależy nam przede wszystkim na tym, żeby nasz pupil nie sprawiał na co dzień kłopotów wychowawczych, to przynajmniej na pierwszą lekcję powinna pójść cała rodzina. Trener tłumaczy na niej zwykle zasady postępowania i jeśli poznają je wszyscy domownicy, łatwiej im będzie mówić do psa tym samym językiem i postępować konsekwentnie.

Przewodnik najukochańszy
Na pewno łatwiejsze jest szkolenie psa przez jedną osobę, gdyż w trakcie nauki tworzą się silne więzi między psem a przewodnikiem. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono eksperyment: grupę psów karmiła osoba, z którą przebywały cały dzień, ale która niczego od nich nie wymagała. Natomiast na codzienne szkolenie były zabierane przez kogoś innego. Okazało się, że wszystkie psy przywiązały się znacznie bardziej do osoby, z którą pracowały, niż do tej, która je karmiła! Nawet jeśli zdecydujemy, że na szkolenie chodzi stale ta sama osoba, nie znaczy to jeszcze, że inni domownicy mogą robić, co chcą. Członek rodziny szkolący psa powinien narzucić pozostałym reguły postępowania. Musi umieć przekazać i egzekwować wszystko, czego się nauczył na szkoleniu.

Szkolenie naprzemienne
Bądźmy jednak realistami: nie zawsze jedna osoba dysponuje odpowiednią ilością czasu, aby nie opuścić żadnej lekcji. W takiej sytuacji lepiej, aby do szkoły poszedł ktoś inny, niż gdyby uczeń miał zostać w domu. Zresztą takie naprzemienne szkolenie też ma swoje zalety. Wszyscy uczą się reguł gry, używają tych samych słów, co dla psa jest dużym ułatwieniem. Trzeba jednak pamiętać, że każda osoba uczestnicząca w zajęciach musi być na tyle dorosła, aby w pełni panować nad czworonogiem. Nastolatek może nie dawać sobie rady np. z owczarkiem, ale świetnie poradzi sobie z yorkiem. Najlepiej wziąć to pod uwagę już przy wyborze rasy…

Razem lepiej
Można też – zamiast chodzić z psem na lekcje – oddać go na szkolenie do doświadczonego trenera, który nauczy go podstawowych komend. Tyle tylko, że zdarzają się potem problemy z egzekwowaniem ich bez pomocy szkoleniowca… Często bowiem pies go słucha, ale gdy wraca do domu, zachowuje się tak, jakby niczego się nie nauczył. Powód jest prosty: instruktor przekazuje zwierzakowi polecenia w sposób jasny i jednoznaczny, natomiast w domu mama mówi jedno, tata drugie, a córka wymaga jeszcze czegoś innego i pies się gubi w tym braku konsekwencji. Dlatego nie ma lepszego rozwiązania niż chodzenie na szkolenie razem z psem.

 

Im wcześniej, tym lepiej
Dawniej obowiązywała teoria, że psa nie można szkolić przed ukończeniem roku. Wynikała z tego, że metody szkoleniowe opierały się na karach i korektach, a szczeniak nie rozumie, za co jest karany. Jeśli jednak zrezygnujemy z kar, możemy szkolić malucha właściwie już od dnia, w którym zawitał do naszego domu. Kilku- czy kilkunastotygodniowy szczeniak myśli tylko o jedzeniu i zabawie. Jedzenie jest dla niego podstawą rozwoju fizycznego, a zabawa – psychicznego. Właśnie te dwa czynniki – jedzenie i zabawę – powinniśmy wykorzystywać, szkoląc psa. Zupełnie mały szczenia­czek będzie chętniej ćwiczył za smakołyk, a kilkumiesięczny doceni zabawę z przewodnikiem. Idealnym rozwiązaniem jest chodzenie z podopiecznym do psiego przedszkola. Szkolenie w nim opiera się właśnie na zabawie, a właściciele uczą się podstawowych zasad współżycia z psem.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *