Z łapą na kasie. Jak rozsądnie wydawać pieniądze na psa? - Psy.pl
Szczeniaczek pilnuje słoika z pieniędzmi

Z łapą na kasie. Jak rozsądnie wydawać pieniądze na psa?

Na początek ważne zastrzeżenie - zachęcamy do oszczędzania, ale nie kosztem zwierzęcia!

Najtaniej byłoby karmić psa, czym popadnie, i nie szczepić, ale przecież nie o to chodzi. Są jednak wydatki, na których można sporo zaoszczędzić.

Pozorna oszczędność

Pierwszy poważny wydatek to… zakup szczeniaka. Tu jednak zasadniczo nie powinniśmy oszczędzać. Nabycie za parędziesiąt złotych psa z kartonu na ulicy lub giełdzie to pomysł ze wszech miar zły. Za podobne pieniądze można wziąć zwierzę ze schroniska. Nie róbmy tego jednak tylko z powodu ograniczeń finansowych. Schroniskowy pies – zwłaszcza na początku pobytu w nowym domu – może sporo kosztować, np. wymagać drogich zabiegów weterynaryjnych. To wydatek godny pochwały – ale lepiej skalkulować zawczasu, czy nas na to stać.

Nasze babcie mawiały, że ten, kto nie ma dużo pieniędzy, powinien kupować wszystko dobrej jakości – by na dłużej starczyło. Również nabycie zdrowego zwierzęcia z dobrej hodowli zmniejszy ryzyko kłopotów i wydatków w przyszłości.

Ceny w hodowlach zależą od wielu czynników: rasy, rodziców szczeniąt, spodziewanej jakości wystawowej psów, ale także… miejsca sprzedaży. Na przykład rodowodowe golden retrievery można w Polsce kupić zarówno za 1,5 tys. zł, jak i za 3 tys. zł. Zdaniem fachowców, później często trudno się zorientować, który był tańszy, a który droższy.

Hodowcy zazwyczaj unikają podawania cen w ogłoszeniach, przynajmniej z niektórymi da się więc targować. Można w ten sposób zaoszczędzić parędziesiąt złotych, a czasem nawet więcej. Uwaga jednak na „promocje” – zdarzają się również oszuści, gotowi sprzedać taniej psa chorego albo nierodowodowego. Cena psa może się zmienić, gdy dłużej pozostaje on w hodowli. Niektórzy sprzedawcy skłonni są wówczas ją obniżyć (byle pies znalazł dom), ale inni wręcz przeciwnie – żądają większych pieniędzy (bo więcej w psa zainwestowali).

Jak sprawdzić, czy cena, której żąda hodowca, jest adekwatna do wartości psa? Niestety, nie jest to łatwe. Wskazane jest jednak zacząć poszukiwania od zadzwonienia do kilku hodowli, by się zorientować, ile żądają za psa danej rasy, a na oglądanie szczeniąt wybrać się z kimś doświadczonym. Warto też wiedzieć, że niektóre umaszczenia są szczególnie cenne, bo rzadkie – więcej możemy zapłacić np. za beżowego buldożka czy czekoladowego shar peia niż inne szczenięta tych ras.

Dwóch lekarzy

Ceny usług weterynaryjnych – nawet tych najprostszych – znacznie się różnią w zależności od gabinetu. Podstawowa wizyta w dużej klinice w Warszawie kosztuje 40 zł, ale np. w Przemyślu można za taką samą zapłacić tylko 15 zł! Na szczepienie przeciwko wściekliźnie właściciele psów w Szczecinie muszą przeznaczyć 20 zł, podczas gdy w stolicy może to być nawet 30 zł.

Wyższa cena nie musi oznaczać lepszej jakości usługi. Zakład weterynaryjny to dla lekarza działalność gospodarcza, musi więc tak ustalić ceny, by pokrywały koszty np. wynajęcia gabinetu czy zatrudnienia recepcjonistki. Zazwyczaj drożej jest więc w klinikach całodobowych (zatrudniają więcej personelu) i położonych w centrach miast niż w tych na obrzeżach.

Oczywiście nie oznacza to, że należy jechać z psem na drugi koniec Polski, aby go zaszczepić. Można natomiast staranniej wybrać klinikę. W sytuacjach wymagających specjalistycznej opieki lekarskiej powinniśmy się kierować przede wszystkim renomą lekarzy i wyposażeniem danej kliniki, ale gdy chodzi o najprostszy zabieg, jak choćby obcięcie pazurów lub wyczyszczenie zatok okołoodbytowych – nie musimy chodzić do najwybitniejszych specjalistów. Korzystnym rozwiązaniem może być korzystanie z usług np. dwóch weterynarzy – w zależności od potrzeb.

Oddech finansowy przynoszą też np. organizowane co jakiś czas darmowe badania psów. Osoby, które wolą nie ryzykować niechcianej ciąży swojego zwierzaka, mogą się zainteresować talonami na sterylizację wydawanymi przez niektóre schroniska lub fundacje.

Tania żywność

Gdyby istniało psie prawo Murphy’ego, zapewne brzmiałoby tak: „Spośród dwóch pełnych misek pies zawsze wybiera tę, w której jest droższa karma”. Na szczęście dla właścicieli nie zawsze tak musi być. Na karmie – nie głodząc psa! – można zaoszczędzić. Nie sugerujemy jednak, by zmuszać zwierzaka do jedzenia najtańszej karmy dostępnej w sklepie. Wybierzmy raczej taką, która jest dla niego przeznaczona (ze względu na rasę, wiek, aktywność), ale na początku kupmy niewielkie opakowanie, by sprawdzić, czy pies będzie chętnie ją jadł. Jeśli tak, warto później zaopatrzyć się w większy worek. Oszczędności mogą być naprawdę duże, zwłaszcza przy droższych produktach.

Przykładowo kilogramowa paczka jednej z karm znanych marek kosztuje w sklepie 27 zł, ale kupując od razu 15 kg, zapłacimy tylko 199 zł, a jeszcze 3 kg możemy dostać za darmo! Oznacza to, że kilogram tej karmy kosztuje tak naprawdę tylko 11 zł.

Ceny tych samych produktów w poszczególnych sklepach mogą się różnić nawet o kilkadziesiąt procent – wszystko zależy od marży. Dlatego warto od czasu do czasu odwiedzić kilka sklepów, by sprawdzić, gdzie jest najtaniej. W centrum handlowym, w którym robię zakupy, taka sama torebka psich ciastek kosztuje w sklepie zoologicznym 8 zł, a w markecie obok – 4 zł. Bywa, że po okazyjnych cenach można psie produkty kupić w hurtowniach. Na promocje trafić można zwłaszcza w większych sklepach albo marketach zoologicznych.

Zazwyczaj opłaca się kupować przez internet. Przy większych zamówieniach możemy liczyć na darmową przesyłkę. Najbezpieczniej jest nabywać tą drogą karmy o długim terminie ważności.

Gdy w worku widać już dno, można się zastanowić, czy nie warto zmienić psu karmy dla urozmaicenia – zaczynamy oczywiście znów od mniejszych opakowań. Jeśli zwierzak potrzebuje specjalistycznej diety, w gabinetach weterynaryjnych często są dostępne bezpłatne próbki konkretnej karmy, dzięki czemu przekonamy się, czy rzeczywiście mu ona służy. Właściciele większej liczby psów tej samej rasy zaoszczędzą, jeśli przyzwyczają je do tej samej karmy.

Jak zaoszczędzić pieniądze dla psa

  • porównuj ceny karm i usług weterynaryjnych
  • korzystając z promocji, sprawdzaj daty ważności produktów
  • nie kupuj tanich towarów niskiej jakości
  • korzystaj z próbek karm i upewniaj się, która służy twojemu psu
  • szczeniakowi kupuj raczej wartościową karmę niż kosztowne gadżety
  • nie wydawaj na rzeczy zbędne – spraw krótkowłosemu psu ciepłe ubranko, ale nie koronkową sukienkę

Zrób to sam

Nie tylko pieniądze, ale i czas zaoszczędzimy, ucząc się wykonywania samodzielnie prostych zabiegów pielęgnacyjnych, np. obcinania pazurów, czyszczenia uszu, a nawet strzyżenia (zwłaszcza jeśli psa nie wystawiamy). Aby nasz podopieczny wyglądał pięknie, nie trzeba wydawać fortuny na psie kosmetyki, można zacząć od sprawdzonych domowych sposobów – podawania oleju z wiesiołka czy siemienia lnianego. Jeśli mamy psa wystawowego, radzimy jednak mimo wszystko zaglądać do salonów fryzjerskich.

Niekoniecznie też musimy kupować psią miskę czy wymyślne legowisko. Całe pokolenia psów wychowały się wygodnie na posłaniach ze starych kołder, jedząc ze zwykłych – co nie znaczy byle jakich – naczyń. Pies nie doceni estetyki tych sprzętów, ale musimy zadbać o jego zdrowie i wygodę. Toteż samodzielnie uszyte posłanie powinno być wykonane z naturalnej tkaniny, a naczynie przeznaczone dla psa – stabilne i bezpieczne.

Na przykład trzy estetyczne miseczki ceramiczne łącznie za 5 zł, przecenione w supermarkecie, z powodzeniem posłużyłyby małemu psu lub kotu – po takiej cenie miski ceramicznej w sklepie zoologicznym się nie kupi. Samemu można również zrobić szczeniakowi atrakcyjną zabawkę, np. z kartonów wkładanych jeden do drugiego.

Myśl na zapas

Spore zaoszczędzimy starannie planując wydatki. Odbierając szczeniaka z hodowli, jednego możemy być pewni – pies urośnie. Nie warto więc kupować mu drogiego posłania na teraz. Lepiej wybrać większe, które wyścielimy np. kocem, żeby psiak czuł się w nim przytulnie lub – jeśli obawiamy się niszczycielskich skłonności malucha – małe, ale tanie. Podobnie rzecz się ma z obrożami czy smyczami: nie inwestujmy od razu w skórzaną plecionkę, zanim szczenię nie nabierze ogłady na spacerach – na początek możemy nabyć niedrogie smycze i obróżki z materiału.

Kupując zabawki, też wybierajmy takie, które starczą na długo. Warto popytać znajomych psiarzy o ich doświadczenia i… macać identycznie wyglądające zabawki na sklepowej półce (pewien znajomy pies od wielu miesięcy bawi się gumowym, piszczącym ogórkiem; wcześniej „identyczny” egzemplarz rozgryzł już pierwszego dnia).

Dobra zabawka to taka, która skutecznie zajmie psa, np. kong, do którego można włożyć przysmaki. I choć trzeba za niego zapłacić więcej, może się on okazać trafną inwestycją. Jeśli wolimy kupować tradycyjne zabawki, to warto je dawać psu na zmianę. Gdy mu się któraś znudzi, chowamy ją, a zamiast płacić za następną, z szuflady wyjmujemy tę, o której już zapomniał. Zanim zarzucimy psa zabawkami, poznajmy jego upodobania – są czworonogi, które bawią się tylko piłkami lub tylko sznurami, ignorując inne gadżety.

Inwestując w szkolenie psa (np. psie przedszkole za 200 zł), prawdopodobnie unikniemy wielu kłopotów wychowawczych w przyszłości. Nie będziemy więc musieli później płacić za konsultacje szkoleniowca, który za oduczenie psa złych nawyków mógłby wystawić większy rachunek.

Dobrze wyszkolony pies nie powinien przysporzyć nam też niespodziewanych wydatków, np. na odkupienie zniszczonych przedmiotów, ubrań czy… zapłacenie mandatu za zbyt głośne zachowanie.

Zaoszczędzić, i to niemało, można pilnując terminów zgłaszania psa na wystawy. Zasada jest prosta: w tzw. pierwszym terminie jest taniej, im bliżej wystawy – tym drożej. Zapisując psa wcześniej, można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. A jeśli komuś oszczędzanie na psie nadal wydaje się nieetyczne, to niech pieniądze, które zostaną w portfelu wyda… na psa!

Autor: Tomasz Jastrzębowski
5 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *