Czy wprowadzą zakaz jedzenia psów?

Obrońcy zwierząt apelują do premier Theresy May o to, by w prowadzić zakaz jedzenia psów na terenie Zjednoczonego Królestwa. W Polsce, choć sprawa wydaje się oczywista, wcale taka nie jest.

Miłośnikom psów nie przyszłoby nawet do głowy, żeby zjeść najlepszego przyjaciela, ale w licznych krajach, zwłaszcza azjatyckich, wielu osobom niestety nie przyszłoby do głowy, żeby go nie jeść. Jednak w dobie globalizacji, gdy wiadomości o tym, co się dzieje na jednym końcu świata, niemal w tym samym momencie docierają na jego drugi koniec, zakaz jedzenia psów staje się coraz bardziej oczywisty. Właśnie na dwóch krańcach świata ta sprawa stała się tematem poważnych debat.

handel psami
fot. Shutterstock

Zakaz jedzenia psów wprowadzi rząd Indonezji?

W Indonezji doszło niedawno do spotkania tamtejszego ministra rolnictwa z koalicją Dog Meat-Free Indonesia (Indonezja bez Mięsa Psów). Przedstawiciele rządu ogłosili, że wesprą zakaz jedzenia psów. Powody są trzy: dobrostan zwierząt, zagrożenie zdrowotne i… rozwijający się w Indonezji przemysł turystyczny. Od dziesiątek lat przerażający okrucieństwem handel mięsem psów i kotów odbywa się w tym kraju z pogwałceniem obowiązujących przepisów prawa dotyczących zdrowia publicznego oraz ochrony zwierząt przed ich bezlitosnym traktowaniem. Odbywa się tam regularna rzeź milionów psów i kotów, bo przepisy są martwe. Ogólnokrajowy zakaz uratowałby życie wielu zwierzętom.

Gdy zakaz będzie obowiązywał, Indonezja dołączy do takich państw jak Hongkong, Filipiny, Tajwan, Tajlandia i Singapur, w których prawo zakazuje handlu mięsem psów ze względu na dobrostan zwierząt, zdrowie ludzi i kwestie epidemiologiczne – tłumaczy na łamach „The Sydney Morning Herald” Wendy Higgins, rzeczniczka prasowa HSI UK, członka koalicji Dog Meat-Free Indonesia.

Dla rządu i wielu mieszkańców Indonezji za tym, by wprowadzić zakaz jedzenia psów, przemawia też jeszcze jedna kwestia. Chodzi o reputację państwa.

Wiele krajów nie akceptuje niskiego poziomu opieki nad zwierzętami i okrucieństwa wobec nich. W związku z tym ich mieszkańcy przestaną przyjeżdżać do Indonezji, a to oznacza problemy dla naszego przemysłu turystycznego – stwierdził dr Syamsul, dyrektor indonezyjskiego inspektoratu weterynaryjnego.

Każdy argument jest dobry, byle tylko zakaz jedzenia psów został w Indonezji wprowadzony.

uwięzione psy
fot. Shutterstock

Apel do premier Zjednoczonego Królestwa Theresy May

W Wielkiej Brytanii wciąż rośnie liczba osób jedzących mięso psów. Wiąże się to z masowym napływem imigrantów z Dalekiego Wschodu, gdzie spożywanie psów jest powszechne. Obrońcy zwierząt są zdania, że zjawisko to coraz częściej występuje także w całej Europie Zachodniej. W związku z tym kilku brytyjskich parlamentarzystów wezwało przed tygodniem premier Theresę May do podjęciach konkretnych działań w tej sprawie. Zaproponowali, by wprowadzić zakaz importu i jedzenia mięsa psów. Nad podobnym przepisem pracuje już kongres amerykański.

W cywilizowanym świecie nie ma miejsca na tak obrzydliwe zachowanie. Należy to zdusić w zalążku, aby w przyszłości takie praktyki się nie powtórzyły. Cywilizowane kraje traktują zwierzęta z godnością, więc i my tak je powinniśmy traktować – powiedział minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Alan Duncan, wielki miłośnik psów (cytuje go portal www.polishexpress.co.uk).

Choć zdecydowana większość mieszkańców Wysp Brytyjskich uważa jedzenie psów za okrutną i brutalną praktykę, jest to tam wciąż legalne. Jesienią międzynarodowa grupa obrońców psów – World Dog Alliance – przeprowadzi kampanię, mającą na celu zwrócenie uwagi brytyjskich władz na problem jedzenia psów w Wielkiej Brytanii. Obrońcy będą też wzywać rząd do wprowadzenia zakazu spożywania tych zwierząt na terenie Zjednoczonego Królestwa.

W Polsce zależy od sądu

Wydawałoby się, że w Polsce o jedzeniu mięsa psów mowy być nie może. A przecież nieraz pisaliśmy o osobach, które przetapiały psie mięso na smalec. I choć w większości wypadków sprawy przed sądem kończyły się wyrokami skazującymi, to okazuje się, że jednak nie zawsze.

Pod koniec 2009 roku inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami byli przerażeni i zszokowani, gdy dowiedzieli się, jaki wydano wyrok w sprawie mężczyzny podejrzanego o ubój psów w celu przerobienia ich na smalec (zakładają około 30 takich spraw rocznie i zawsze kończyły się wyrokami skazującymi). Sprawa została umorzona – sąd uznał, że psy były zabijane humanitarnie, a uśmiercanie zwierząt może być przecież dyktowane potrzebą gospodarczą. Sąd podkreślił, że ustawodawca nie wskazał, które gatunki zwierząt można przeznaczać na ubój.

Wydaje mi się, że sędzia jest wrogi wobec zwierząt i ich ochrony. Na tych przykładach widać wyraźnie, jak słabe mamy prawo, które pozwala na zabijanie zwierząt – skomentował wyrok zaangażowany w ochronę praw zwierząt prof. Andrzej Elżanowski z Uniwersytetu Wrocławskiego, cytowany przez portal www.gazetakrakowska.pl.

Prawo o ochronie zwierząt jest jednak wadliwe, niejednoznaczne i pozwala na interpretację.

To właśnie zrobił w tym przypadku sąd – powiedział sędzia Rafał Lisak, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie.

Wyrok był nieprawomocny i KTOZ zamierzał się od niego odwołać. Jednak już sam fakt, że na podstawie obowiązujących przepisów jakikolwiek sąd mógł podjąć taką decyzję, budzi przerażenie.

Autor: Magdalena Ciszewska