Zanim kupisz bolończyka - Psy.pl - mamy nosa!
Dwa bolończyki

Zanim kupisz bolończyka

Nie ma cię cały dzień w domu, a do tego masz wrażliwe serce? Nie nadajesz się raczej na właściciela bolończyka.

Pokój, korytarz, kuchnia, łazienka. I wszędzie on. Mały, biały pies krok w krok podążający za swoim opiekunem to bolończyk, czworonóg do towarzystwa z rodziny biszonów. No właśnie – do towarzystwa.

Tylko że nawet jeśli takiego psa szukasz, to niekoniecznie marzysz o tym, by towarzyszył ci od rana do nocy. Potrzeba bliskości jest w bolończyku tak silna, że jak kot wejdzie na klawiaturę komputera, żeby z tobą popracować. Wszystko zależy od twoich talentów akrobatycznych, bo ten pies to pieszczoch do n-tej potęgi i oczekuje głaskania non stop.

Nieprzypadkowo wielu malarzy uwieczniało bolończyki w objęciach dam, bo psy te mają we krwi okupowanie ludzkich rąk. Jeśli więc bolończyk ma zamieszkać w twoim domu, zawczasu dokonaj selekcji znajomych, bo miło będzie wyłącznie z miłośnikami psów. Tylko oni nie będą robić znaczących min, kiedy twój pupil zajmie wygodną pozycję na ich kolanach i pozostanie na nich do końca wizyty.

Właściciel sportowiec też nie znajdzie w bolończyku partnera, chyba że nie przeszkadza mu piesek na rękach podczas joggingu.

Grupa bolończyków
fot. Bożena Kunikowska

Tęskniący dzieciak

Pracujesz poza domem i do tego jesteś osobą wrażliwą? Zastanów się, czy zniesiesz oglądanie codziennie w oczach twojego bolończyka smutku i pełnego wyrzutu pytania: Cóż to, znowu mnie opuszczasz? Znajomi zainstalowali kamerę, za której pomocą obserwowali, co porabia ich pupil, gdy nie ma ich w domu. Co się okazało? Leżał stale w jednym miejscu, na kanapie czy fotelu, wiernie czekając i rozkoszując się zapachem właściciela.

Podobnie zachowuje się pies tej rasy zostawiony nawet z dobrze znanymi sobie ludźmi. Nie pomogą też komfortowe warunki. Wzrok psa i tak będzie wciąż skierowany na drzwi. I choć jest wiecznym dzieciakiem, nie skusi go nawet zabawa z pobratymcami. Pochodzi smutny i wróci na swoje posłanie. Chyba lepiej więc, by właściciel zaplanował wakacje w miejscu przyjaznym psom, niż miał rozdarte serce.

Kolekcjoner pluszaków

Uśmiechnięty od ucha do ucha piesek każdego zachęci do zabawy. Nie daj się jednak zwieść jego niewielkim gabarytom. W zawodach na wytrzymałość zawsze będziesz na przegranej pozycji, bo bolończyk nigdy nie ma dość. Chwile spokoju można sobie zapewnić tylko, jeśli wcześniej wykupi się cały dostępny towar w sklepie z pluszakami i posłaniami. Bolończyk zajmie się wtedy przenoszeniem zabawki po zabawce z jednego posłania na drugie.

Wydatek na pluszaki opłaci się także, jeśli trafiliśmy na złodziejaszka specjalizującego się w kradzieży skarpetek czy bielizny. Wówczas rozrzucone po całym domu zabawki uchronią garderobę przed zdekompletowaniem. Kolekcja misiów przyda się też w zastępstwie podgłówka. Bolończyk nie lubi bowiem spać na płaskim podłożu, a nie każdy właściciel poświęci dla niego poduszkę swoją lub domowników.

Alarm na czterech łapach

Bolończyk w roli obrońcy? Śmiech na sali – powiesz. Może… Ale mimo niewielkiej postury to pies bardzo czujny. Za jego sprawą zaoszczędzisz na montażu alarmu, ale czy jesteś gotów znosić głośne szczekanie pupila za każdym razem, kiedy ktoś obcy pojawi się w pobliżu domu? Na szczęście, jeśli nie zaniedbałeś nauki posłuszeństwa, wystarczy jedno polecenie i maluch się uspokoi.

Jednak, zanim je wydasz, warto sprawdzić, co się dzieje. Pewna bolonka ujadała tak długo, że zaniepokojeni domownicy w końcu postanowili zobaczyć, o co chodzi. Okazało się, że przecznicę dalej złodzieje wynosili łupy z jednego z domów. Udało się ich przepłoszyć i w ten sposób mały biały piesek uratował sąsiadów przed utratą całego dobytku. W dowód wdzięczności dostał od nich kilogram kiełbasy.

Leżący bolończyk
fot. Shutterstock

Nieposłuszny nieszkolony

Dość powszechna opinia, że bolończyki są nieposłuszne, jest nieprawdziwa, ale tylko wtedy, kiedy właściciel psa tej rasy nie zawierzył mitowi, według którego małego pieska nie trzeba wychowywać. Takie przekonanie prowadzi na manowce. Słyszę czasem, że dorosły bolończyk załatwia się w domu. Cóż, trafił na leniwego właściciela, który zlekceważył naukę czystości w okresie szczenięctwa, i podopieczny utrwalił sobie, że to nic złego.

A przecież pies tej rasy uczy się błyskawicznie. Wystarczy poświęcić dwutygodniowy urlop na jego wychowanie, by w przyszłości nie wchodził nam na głowę. Oczywiście, jak w wypadku każdego czworonoga, wyuczone zachowania trzeba stale utrwalać, ale to nie problem, gdy wejdzie nam to w krew.

Kosztowna maskotka

Elegancki biały piesek wymaga stałej troski o stan jego sierści. Co prawda z codziennym czesaniem, które trwa pięć minut, poradzi sobie największy pracoholik, ale dochodzą do tego jeszcze cotygodniowe kąpiele i regularne wizyty u fryzjera. Bolończykowi nie trzeba układać sierści, jak w wypadku bichon frise czy maltańczyka, ale jego włos powinien być w miarę równy, dlatego trzeba go przycinać. Utrapieniem mogą być wycieki z oczu, które zabarwiają szatę na kolor brunatny. Bez dobrego, czytaj: drogiego, środka do codziennego przemywania oczu się nie obejdzie.

Zatem bolończyk to pies nietani. Najpierw wydatek rzędu 2-3 tys. zł na szczeniaka, a potem szampony, odżywki – zawsze z najwyższej półki. I jeszcze… dobry aparat fotograficzny. Psy tej rasy aż się proszą, żeby im nieustannie robić zdjęcia.

Producent smrodku

Lekarze weterynarii rzadko widują w swych gabinetach bolończyki, bo są to psy wyjątkowo zdrowe. Przyda się wszakże czujne oko opiekuna, kiedy zwierzak szaleje na kanapie, bo skok z tej zawrotnej dla niego wysokości może doprowadzić choćby do zerwania więzadła.

U większości małych ras, więc także u bolończyków, w wieku trzech, czterech lat pojawia się nieprzyjemny zapach z jamy ustnej. Winowajcą jest kamień nazębny, o którego usuwanie powinien zadbać właściciel. A najlepiej od początku podawać psu gryzaki zapobiegające tworzeniu się kamienia.

Wielbiciel cudzych samochodów

Na widok samochodu bolończyk jest gotowy porzucić zarówno zabawę, jak i dobre jedzenie (a trzeba wiedzieć, że jest nie lada łakomczuchem). Otwarte drzwi auta oznaczają wspaniałą przygodę. Ale bolończyk spuszczony ze smyczy na parkingu przed supermarketem nie traci czasu na szukanie własnego auta.

Otwarte drzwi jakiegokolwiek samochodu są dla niego zachętą, żeby wskoczyć i usadowić się wygodnie. Trzeba więc mieć oczy dookoła głowy, by nie stracić pupila.

Bolończyk stoi na ścieżce
fot. Bożena Kunikowska

Złodziej męskich serc

Podobno taki mały biały piesek idealnie nadaje się dla pań. Czy znaczy to jednak, że panowie nie są podatni na urok przedstawicieli tej rasy? Pewien tato, który kupował bolończyka dla córki, wykazywał całkowity brak zainteresowania wyborem szczeniaka. Było mu wszystko jedno, bo, jak tłumaczył, pies będzie należał do córki, a nie do niego.

Nie minęło dużo czasu, a na zdjęciach z wakacji bolonka występowała we wszystkich możliwych pozach, w tym usadowiona na klatce piersiowej ojca właścicielki. Okazało się, że tatuś rywalizuje z córką o względy pupilki, bo tak jest w niej zakochany.

O rasie opowiedział Marek Kunikowski

Autor: Paulina Król
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *