Przez 10 lat była uwiązana na łańcuchu. Psinka w końcu odzyskała wolność


Bez koca, bez zabawki, bez kości. Często bez jedzenia i bez wody. Suczka, którą właściciele, nazwali Judith, była zaniedbywana i maltretowana. Gdyby nie wolontariusze z Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt (Animal Advocates Society) w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, dalej żyłaby na łańcuchu.

Gdy wolontariusze AAS z Kolumbii Brytyjskiej pierwszy raz zobaczyli tę suczkę, był wieczór. Psinka leżała na zamarzniętym błocie, we własnych odchodach, a sierść miała przysypaną śniegiem. Sąsiedzi właścicieli wielokrotnie informowali SPCA (organizacja przeciwdziałająca okrucieństwu wobec zwierząt), niestety bezskutecznie. Jedyne co SPCA im zaproponowała to 50 dolarów na uśpienie zwierzaka. Psinka była uwiązana na łańcuchu przez 10 lat. W końcu nadeszła pomoc, która zakończyła wieloletnią gehennę suczki.

10 lat na łańcuchu

Wolontariusze AAS zabrali wychudzoną i odwodnioną suczkę do kliniki weterynaryjnej. Trzeba było usunąć posklejaną, skołtunioną sierść i wykąpać Judith (takie imię jej nadali zamiast Judas). Suczka ledwo się poruszała, bo po 10 latach na łańcuchu w chłodzie i o głodzie, jej stawy biodrowe odmówiły posłuszeństwa.

To jednak nie wszystko. Udało się znaleźć dwoje ludzi, którzy nie tylko przyjęli Judith pod swój dach, ale obdarzyli ją też bezwarunkową miłością. A gdy już zupełnie nie była w stanie się poruszać, kupili specjalny wózek. Jeździła z nimi na wycieczki nad jezioro i goniła na swym wózku wiewiórki. Przez ostatnie 18 miesięcy swego życia miała wszystko, co żywe stworzenie mieć powinno: miłość, ciepło, dobre jedzenie i zabawę. Odeszła za Tęczowy Most z powodu podeszłego wieku.

Nie przechodź obojętnie!

To historia z happy endem, ale nie wszystkie tak się kończą. Wiele psów całe życie, do ostatnich chwil spędza na łańcuchu.

Co robić, gdy widzisz psa na łańcuchu?

  • Przyjrzyj się, czy ma miskę z wodą, szczelną budę (a nie np. metalową beczkę, w której zimą zamarznie, a latem się poparzy! z wystarczająco dużym otworem i łańcuchem nie krótszym niż 3 m. Zobacz, czy nie jest wychudzony, czy nie ma skołtunionej sierści albo wyłysień na ciele. Zorientuj się, czy nie wygląda na chorego, czy nie stoi w błocie lub we własnych odchodach.
  • Jeśli przebywa w boksie, sprawdź, czy może się w nim swobodnie poruszać i czy klatka nie utrudnia mu zachowania naturalnej pozycji.
  • Jeśli zauważysz którąś z wymienionych rzeczy, zawiadom jedną z organizacji prozwierzęcych, np. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (www.toz.pl, mail: toz@toz.pl, tel. 22 825 75 35) czy numer alarmowy – 112.

Nie przechodźmy obok nich obojętnie. Jeśli sami nie możemy pomóc, zgłaszajmy takie sytuacje Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami lub Straży dla Zwierząt.

Autor: Magdalena Ciszewska