5 typów osób, które spuszczają psa ze smyczy


Spacer bez smyczy może być wspaniałą atrakcją dla psa. O ile robimy to z głową! Niestety nie wszyscy, którzy spuszczają psa, wiedzą, o co w tym chodzi...

Polskie prawo nie zabrania puszczania psa luzem na spacerach – kwestię tę regulują lokalne przepisy. W niektórych miastach obowiązuje więc absolutny nakaz prowadzenia psa na smyczy, a w innych psiaki mogą biegać luzem, o ile tylko opiekun sprawuje nad nimi kontrolę. Niestety z przestrzeganiem przepisów bywa różnie. Oczywiście są psiarze, którzy spuszczają psa ze smyczy tylko w dozwolonych miejscach i dokładają wszelkich starań, by ich zwierzak nikogo nie zaczepiał, był bezpieczny i zawsze wracał na wołanie. W każdej okolicy zdarzą się jednak mistrzowie, którzy…

1. Spuszczają psa i liczą, że będzie się słuchał

Cyk, pies odpięty ze smyczy i sielanka – on może robić co chce, a opiekun ma obie ręce wolne i może sobie na telefonie odpalić fejsika. Wszystko wydaje się piękne, dopóki zwierzak nie wpadnie na jakiś pomysł, który nie jest akceptowany przez innych użytkowników spacerowego miejsca. Tylko co tu zrobić, gdy czworonóg zaczyna biegać wokół innego, przerażonego psa trzymanego na smyczy, skakać na grające w piłkę dzieci albo wsadzać przechodniowi nos w torbę z zakupami, a wołanie go coraz groźniejszym głosem nie przynosi żadnego efektu? Spacerowy mistrz wkracza wtedy do akcji, próbuje dogonić rozochoconego psa i złapać go za obrożę. Widowisko to wygląda nawet dość zabawnie… Do czasu – złapany w końcu zwierzak prawdopodobnie dostanie smyczą po tyłku, zawyje z bólu, zostanie przypięty na smycz i zatargany na dalszy spacer. Gratulujemy stosowania takich metod wychowawczych! A wystarczyło wyjąć nos z telefonu i trochę przyłożyć się do nauki przywołania

2. Spuszczają psa świeżo po adopcji

Niedawno adoptowany pies, który nie zna okolicy, nie ma jeszcze w pełni zaufania do opiekuna i może wystraszyć się dosłownie wszystkiego to idealny kandydat na spacer bez smyczy! Oczywiście większość takich psów nie odstępuje znanego sobie człowieka na krok i daje mu tym samym poczucie, że puszczanie psa luzem po adopcji to doskonały pomysł. Niestety wszystko do czasu… Nagły hałas, widok nadjeżdżającego autobusu czy groźnego psa może spowodować, że adopciak weźmie nogi za pas i tyle go widzieli. Spłoszony, przestraszony czworonóg, który nie zna drogi do domu i nie reaguje na swoje nowe imię zdobi później swoim wizerunkiem okoliczne słupy i przystanki. W najlepszym wypadku ktoś go odłowi i z powrotem wsadzi za kraty schroniska. W najgorszym – żywy z tego nie wyjdzie. Ten sposób pomocy psom bezdomnym zdecydowanie odradzamy!

3. Spuszczają psa, który rwie się do innych psów

Niektórzy mistrzowie wyjątkowo przykładają się do obserwacji zachowania swojego czworonoga prowadzonego na smyczy. Szczególnie gdy zaczyna on wyrywać się w stronę mijanych na spacerze psów! Logika nakazuje, by w takich sytuacjach zawołać psa do siebie, uspokoić go i iść dalej. Jednak ci specjaliści mają lepsze rozwiązanie – przytrzymać psa za obrożę, odpiąć smycz i puścić zwierzaka luzem, by wystrzelił jak z procy do namierzonego przez siebie celu. Oczywiście w żaden sposób nie uprzedzają drugiego opiekuna psa o swoich zamiarach. Tym bardziej nie pytają o zgodą na spotkanie psów. Element zaskoczenia jest tu przecież kluczowy! Na protesty mistrzowie mają zawsze jedną odpowiedź: SPOKOJNIE, ON NIC NIE ZROBI! Oprócz tego, że wbiegnie w drugiego psa, przewróci go przy tym, wystraszy i sprowokuje do agresji w obronie własnej…

4. Spuszczają psa w niebezpiecznych miejscach

Tu nie ma za dużo do wyjaśniania – każdy normalny, miejski pies powinien odróżniać chodnik od ulicy i wiedzieć, że na czerwonym się nie przechodzi. Więc po co mu smycz? W razie potrącenia psa przez samochód mistrz może zawsze zrzucić winę na kierowcę i sumienie ma czyste. Proste.

5. Spuszczają psa w lesie

Las to doskonałe miejsce, w którym można pozwolić psu się wybiegać. Łono natury, świeże powietrze, kuszący zapach dzikich zwierząt… Czworonóg z pewnością będzie miał wielką frajdę z pościgu za sarną czy jeleniem. Dzięki temu wróci do domu zmęczony i szczęśliwy. O ile w ogóle wróci! Nawet pomijając ogromne zagrożenie, jakie dla dzikich zwierząt stwarza pies, spuszczanie ze smyczy psa w lesie jest po prostu niebezpieczne. Prowadzony instynktem czworonóg może w szaleńczym pędzie złamać łapę na konarze drzewa, nabić się na gałąź, wpaść w bagno, wnyki lub dostać kopytem od rozwścieczonego łosia. Może też po prostu zaplątać się szelkami o krzaki i utknąć w leśnych zaroślach daleko od ścieżki, na której czeka na niego niefrasobliwy mistrz spacerów. Jak to się mówi: oj tam, oj tam.

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Autor: Aleksandra Prochocka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments