Zamiast mastifa tybetańskiego przez 2 lata wychowywała... niedźwiedzia!

Anna Marciniak

Anna Marciniak

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mastif tybetański to rasa niezwykle popularna w Chinach. Kupiony dwa lata temu przez obywatelkę tego kraju szczeniak okazał się jednak przedstawicielem innego... gatunku! Jak to możliwe? Sprawdź razem z nami!

Mastif tybetański

fot. Shutterstock

Do tak niecodziennej sytuacji doszło w Chinach. Pewna kobieta kupiła przy drodze psa. A przynajmniej myślała, że to pies. Urocza czarna kulka miała w przyszłości zostać pięknym okazem mastifa tybetańskiego. Su Yun opiekowała się zwierzęciem jak zwykłym psem. Jak wspomina sama opiekunka, wątpliwości pojawiły się kilkanaście miesięcy później. Zwierzę znacznie przybrało na wadze i domagało się mnóstwa jedzenia. Jego dzienna porcja składała się z dwóch wiader makaronu i pudła owoców. Mało tego, „mastif” już po kilku miesiącach ważył ponad 100 kg i zaczął chodzić na tylnych nogach. 

Kobieta szybko zżyła się z pupilem, jednak gdy ten coraz mniej przypominał psa, zdecydowała się zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Pracownicy Biura Bezpieczeństwa Publicznego potwierdzili, że rzekomy mastif tybetański to... niedźwiedź. Weterynarz podał mu środki usypiające, miś został umieszczony w klatce i przewieziony w bezpieczne miejsce. Jak podają media, obecnie przebywa w Yunnan Wildlife Rescue Center. W chwili przeprowadzki miał już 200 kg!

Zamiast psa wychowywała niedźwiedzia! Jak doszło do pomyłki?

Dopiero przy okazji interwencji weterynarza kobieta, która od dwóch lat była przekonana, że wychowuje psa, dowiedziała się, że ma pod dachem niedźwiedzia. I to gatunku, który jest zagrożony wyginięciem. Jak to możliwe, że niedźwiadka tak po prostu można było kupić przy drodze?

Niedźwiedź himalajski, którym opiekowała się Su Yun w Azji, jest bardzo cenny na czarnym rynku i bez trudu można znaleźć wielu zainteresowanych nim kupców. Zwierzęta te są uśmiercane i wykorzystywane w tradycyjnej medycynie azjatyckiej. Niektóre kwasy znajdujące się w ich organizmie stosowane są jako środki lecznicze.

Warto wspomnieć, że Su Yun nie jest pierwszą osobą, która pomyliła dzikie zwierzę z domowym pupilem. W marcu 2018 roku mężczyzna z tej samej prowincji również przywiózł do domu niedźwiedzia, którego znalazł w... lesie. Tłumaczył, że to porzucony, bezpański pies, któremu chciał pomóc. Kolejna kobieta z Chin jakiś czas temu trzymała w domu lisa, myśląc, że to szpic japoński. Po kilku miesiącach zorientowała się, że „pies” nie chce jeść karmy i nigdy nie zdarzyło mu się szczeknąć. Ponadto jego futro stało się grubsze, pysk bardziej spiczasty, a ogon zdecydowanie dłuższy niż u zwykłego psa.

Źródło: https://www.firstpost.com

Pierwsza publikacja: 02.03.2023

Podziel się tym artykułem:

Anna Marciniak
Anna Marciniak

Absolwentka dziennikarstwa, od zawsze kochająca pisać. Prywatnie wielka miłośniczka zwierząt. Kocha naturę, a w szczególności ceni sobie zapach lasu, do którego często zagląda w towarzystwie swojego 3-letniego mieszańca.

Zobacz powiązane artykuły

16.05.2024

Zwierzaki w centrum uwagi! Już w niedzielę Targi Pupila w Warszawie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W nadchodzącą niedzielę, 19 maja, miłośnicy czworonożnych przyjaciół będą mieli okazję uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu - Targach Pupila. Centrum handlowe Galeria Młociny otwiera swoje podwoje dla opiekunów psów, kotów, królików oraz innych pupili.

null

undefined

25.04.2024

Zawiesił, zasztyletował i pozbył się psa! Tofik konał w męczarniach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Brakuje słów, aby opisać to, co wydarzyło się we wsi Granowo w woj. zachodniopomorskim. Bestia - inaczej nie można nazwać człowieka, który brutalnie zamordował małego pieska, gdy ten przez przypadek znalazł się na obcej posesji. 

Tofik - pies okrutnie zamordowany

undefined

15.04.2024

Z pseudohodowli odebrano ponad 60 zaniedbanych psów! Schronisko prosi o pomoc

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zaniedbane psy, brodzące we własnych odchodach – to krótki opis dramatu, jaki rozegrał się w Gdańsku. Nielegalnie prowadzona hodowla została zlikwidowana. Teraz pracownicy schroniska apelują o pomoc. 

Psy z pseudohodowli z Gdańska

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się