Dlaczego nie warto wyważać otwartych drzwi, czyli skąd się wzięły normy żywienia dla psów i kotów

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Do tej pory mnie zastanawia, kto tak zawalił w powyższym przypadku edukację na studiach weterynaryjnych – bo pierwszy zbiór danych, na podstawie których ustalono normy żywienia dla psów i kotów, zostały wydane przeszło pół wieku temu. No ale cóż, nie wszyscy może mieli szansę o tym usłyszeć…

Dr n.wet. Sybilla Berwid-Wójtowicz, spec. żywienia klinicznego

normy żywienia dla psów i kotów

Fot. Shutterstock

Kilka lat temu miałam przyjemność prowadzić szkolenie z założeń dietetyki weterynaryjnej w pewnej lecznicy na południu Polski. Jakże się zdziwiłam, gdy w drzwiach przywitała mnie roześmiana pani doktor ze słowami: „No właśnie, ciekawa jestem, o czym my w ogóle będziemy rozmawiać, bo przecież w tym całym żywieniu psów i kotów nie ma żadnych norm i zasad”. Zrobiłam wielkie oczy i bez słowa odwróciłam się na pięcie, wracając do samochodu stojącego przed lecznicą. Często zdarzało mi się zabierać ze sobą w teren podręczną parcianą błękitną torbę z kluczowymi książkami. Tak na oko ważyła z 10 kilogramów. Mogłam dzięki temu wieczorami spokojnie pisać artykuły w hotelu. Gdy wróciłam z samochodu, taszcząc olbrzymie tomiszcze z sygnaturami amerykańskich instytucji rządowych, pewność na twarzy lekarki nieco osłabła, ustępując jednak ciekawości, co dało pole do ciekawej dyskusji i początku fajnej znajomości.

Normy żywienia dla psów i kotów – skąd to wszystko wiemy?

Oczywiście, że z zasadami można się nie zgadzać. Łatwo to pokazać na przykładzie kodeksu drogowego i prowadzenia samochodu. Podobno zasady obowiązują wszystkich, którzy mają prawo jazdy. A iluż to kierowców bez prawa jazdy jest zatrzymywanych rokrocznie…. Można też się niestosować do zasad w różny sposób: przejeżdżać na czerwonym świetle, przekraczać dozwoloną prędkość, jeździć pod prąd, a nawet prowadzić pod wpływem alkoholu. Jest to „odważne”, „brawurowe” i budzi dreszczyk emocji i fascynacji wśród niektórych znajomych, dopóki się kogoś nie skrzywdzi lub nie spowoduje wypadku. Przyznajmy, że mimo to dla „lekkich” przewinień drogowych jest społeczne przyzwolenie. Takie przymrużenie oka. I niestety podobnie traktujemy zasady i normy żywienia. Dopiero zaczynamy się interesować nimi, gdy coś się wydarzy i konieczna będzie istotna zmiana tego, jak dotychczas karmiliśmy naszego psa czy kota. Może się okazać, że on niekoniecznie będzie chciał się z tym pogodzić….albo co gorsza, to Ty, jako opiekun, nie będziesz potrafił się do tej zmiany dostosować.

Skąd się biorą przekonania o tym, że postępujemy prawidłowo? Ano… z przekonania. Bo tak dużo innych osób robi tak samo i wszyscy wokół przyklaskują, zachęcając do takiego postępowania. Bo przez lata powtarza się daną czynność, ale czy to znaczy, że robi się to dobrze? No właśnie, można codziennie popełniać błędy, które zmniejszają skuteczność czy efektywność tego co robimy. A możemy być tego nieświadomi. Bo nie mamy przeważnie ani odpowiedniej wiedzy, ani umiejętności, aby móc to ocenić obiektywnie. Często robienie czegoś na „zdrowy rozsądek” niekoniecznie może być zdrowe… ani rozsądne. Żyjemy jednak w pewnych bańkach informacyjnych i często ciężko jest nam spojrzeć szerzej.

Naukowcy przyjmują odpowiednią metodologię, w ramach której weryfikuje się hipotezy i analizuje fakty w świetle zaistniałych okoliczności. Dzięki temu zmniejszają poziom błędów różnego rodzaju, które czyhają na domorosłych analizatorów treści. Oczywiście to nie znaczy, że standardy, normy i wnioski, do których dochodzą naukowcy, są zawsze niepodważalne i słuszne. One przeważnie są prawdziwe w danych okolicznościach, w których zostały zbadane. Dlatego rzadko kiedy znajdziesz jednoznaczne odpowiedzi wskazujące krótką i prostą odpowiedź. Są to raczej oświadczenia, które zawsze zastrzegają, na jakim poziomie istotności udowodniono daną hipotezę, co nadaje jej wagę. A dzięki temu, że świat nauki jest otwarty i polega na rozszerzaniu horyzontów analitycznych o dochodzące fakty i nowe hipotezy, jest to proces ciągłego doskonalenia, a nie zamknięte, ograniczone opiniowanie. Dlatego do tworzenia takich opracowań referencyjnych jak NRC wybiera się wybitnych specjalistów, którzy także potrafią odrzucić ziarno od plew publikacji. Bo nie wszystkie opracowania naukowe są równoważne, niektóre wręcz nie mają żadnego znaczenia we wnioskowaniu i często są podważane przez innych naukowców w kolejnych pracach lub nie są cytowane ze względu na swoją niską wartość naukową.

Oczywiście jeżeli coś jest dobrze sprawdzonym i powtarzalnym faktem, często trafia do podstawowych założeń wiedzy, na których się opieramy. Tak jak np. to, że Ziemia kręci się wokół Słońca, a Księżyc wokół Ziemi. To są dobrze zbadane fakty, oparte na dowodach, które generalnie są niepodważalne… generalnie. Mimo to znajdzie się kilku sceptyków.

Przeszło 100 lat temu, w 1916 roku, powstała w Stanach Zjednoczonych Ameryki Narodowa Komisja Badawcza (National Research Council, NRC), która zrzeszyła społeczność naukową z akademickim zapleczem z większości dziedzin, w celu propagowania zweryfikowanej wiedzy i tworzenia zbiorów wiedzy z różnych dziedzin, które mogą stanowić źródło referencyjne dla innych jednostek. Aktualnie obowiązujące opracowanie NRC, zbierające aktualny stan wiedzy dotyczący zapotrzebowania na substancje odżywcze dla psów i kotów (Nutritional Requirements for Dog and Cats), pochodzi z 2006 roku. To imponujące opracowanie stworzone przez czołowych naukowców zajmujących się dietetyką weterynaryjną i żywieniem zwierząt z początku XXI wieku. Książka liczy 400 stron i analizuje wszystkie kluczowe badania pozwalające na uzasadnienie tworzenia i regulowania norm zapotrzebowania dla psów i kotów. Warto zrozumieć, że taki materiał referencyjny ma wartość nadrzędną do pojedynczych obserwacji, przekonań czy manipulacyjnych wniosków w codziennych obserwacjach czy nawet deklaracjach tysięcy znajomych z mediów społecznościowych. NRC jest jak dzieło Kopernika stwierdzające o tym, że „jednak się kręci”, otwarte na rozszerzenie dalsze informacji (przez źródła na odpowiednim poziomie naukowym oczywiście), jednak niepodważalne w omawianych przez siebie zagadnieniach.

Co z tego wynika dla Twojego psa?

Jeżeli kupujesz karmę pełnoporcjową dla swojego psa wyprodukowaną w USA czy w Europie, to wiedz, że określenie „pełnoporcjowa” wynika z tego, że karma ta w porcji spełnia określone przez NRC minimalne zapotrzebowanie na kilkadziesiąt substancji odżywczych. Co więcej na podstawie określonego przez NRC minimum, stworzone w Europie normy organizacji FEDIAF (a w USA kontrolę spełnia AAFCO), pomagają regulować od przeszło 30 lat rynek produkcji karm dla zwierząt, aby zapewnić wszystkim dostęp do optymalnego i bezpiecznego żywienia swoich zwierząt. Pamiętaj jednak, że nie wszyscy producenci przestrzegają zasad. A przecież zgodnie z zasadami kodeksu drogowego można jeździć także na rowerze… czy samodzielnie przygotować w domu posiłek pełnoporcjowy wg norm dla swojego psa.

Dr n.wet. Sybilla Berwid-Wójtowicz, spec. żywienia klinicznego

Podziel się tym artykułem:

Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s