Kapitan – sądził, że już całe życie spędzi na łańcuchu

Joanna Żołnierkiewicz

Joanna Żołnierkiewicz

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

29 grudnia 2021 roku Kapitan został uwolniony spod ciężaru łańcucha. Przed tym dniem jego życie było koszmarem. Świat oglądał z kąta zimnej metalowej budy, uwiązany. Tracił nadzieję, że jeszcze wyruszy w rejs, jakim jest szczęśliwe życie. Na wolności. Bez łańcucha. Poznajcie jego historię.

Kapitan na łancuchu historie

Fot. Koślawe życie Kapitana/Facebook

Do domu w jednej z podkrakowskich miejscowości trafił jako szczeniak – biała kuleczka. Długo jednak nie nacieszył się ciepłym kątem, ponieważ jego ówcześni „opiekunowie” po jego małych szczenięcych ekscesach, podczas których prawdopodobnie złamał łapkę, wyrzucili go na dwór. Nie poskąpili mu dachu nad głową – „podarowali” mu coś na kształt budy: metalowy barak z wyciętym okrągłym wejściem. Latem był on rozgrzaną pułapką, zimą zaś – lodówką. Aby nigdzie nie uciekł, przywiązali go do „domu” łańcuchem. Krótkim, by nie marzył, że może się wydostać z nowego więzienia.

„Dlaczego właśnie ja?”

Kapitan nie wiedział, czym sobie zasłużył na taki los. Czy to była jego wina? Dlaczego nagle przestano się nim interesować? Dlaczego stał się dla kogoś ciężarem? Dlaczego nikt nie zajął się jego złamaną łapką? Naturalnie, kości zrosły się w takiej w formie, w jakiej pozostały. Psiak musiał nauczyć się chodzić z kulawą łapką. A raczej tuptać wokół budy.

Ile czasu upłynęło, zanim Kapitan poczuł, czym jest miłość? Ludzka miłość. Bezwarunkowa. Gotowa na poświęcenia. Wyrozumiała. Kapitana uwolniono z łańcucha po około 10 latach psiego więzienia (właściciel twierdził, że po 16), 29 grudnia 2021 roku. Tego dnia na ratunek czworonogowi ruszyły inspektorki Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Otrzymały zgłoszenie, że na podwórku w jednej z podkrakowskich miejscowości czeka na lepszy los pies przywiązany łańcuchem do metalowego baraku. Wychudzony, z kulawą łapką, nienaturalnie wygiętą.

Wystarczyły dwa miesiące, by Kapitan poczuł prawdziwą szczerą ludzką miłość

Na szczęście dla Kapitana, jego ówczesny właściciel bez wahania podpisał zrzeczenie się praw do psiaka. Czworonóg szybko trafił więc do schroniska w Krakowie. Oczywiście pracownicy KTOZ opublikowali na swoim fanpage’u informacje o interwencji. Dzięki temu Kapitan dostał szansę – szczęście zaczęło mu sprzyjać. Post o interwencji zauważyła Klaudia, która momentalnie poczuła, że musi mu pomóc. Nie czekając długo, rozpoczęto proces adopcyjny, który trwał około 2 miesiące.

W międzyczasie zaplanowano diagnostykę czworonoga. Wyniki były przerażające. Kapitan oprócz tego, że miał nienaturalnie wykrzywioną łapkę, złamaną w czasie szczenięctwa, cierpiał na deformację pozostałych kończyn oraz kręgosłupa. Miał również raka jąder, cysty na nerkach oraz podejrzenie zespołu Cushinga.

Po dwóch miesiącach diagnoz i leczenia, od interwencji 29 grudnia 2021 roku, 24 lutego 2022 roku po Kapitana przyjechała jego nowa opiekunka – Klaudia. Psiak ekspresowo jej zaufał. Poczuł się kochany i nie bał się pokazywać, że jest wreszcie szczęśliwy. Kolejne diagnozy – nie przerwano ich po adopcji – odkrywały kolejne przypadłości czworonoga. Okazało się, że z powodu wieloletnich zaniedbań Kapitan ma niedoczynność tarczycy, bakterię w oku, zaćmę, degenerację wapniową rogówek i deformację dolnej powieki. Miewa także duszności wynikające ze nieleczonych wcześniej infekcji i refluksu. Na szczęście psiak jest pod dobrą opieką, stale kontrolowany. I najważniejsze – szczęśliwy i kochany w nowym ciepłym domu.

Muszę znosić ciągłe wizyty u weterynarzy, zabiegi czy łykanie codziennie garści leków, ale teraz mam dla kogo walczyć. Jestem kochany zarówno przez swoją rodzinę, jak i teoretycznie obcych ludzi, którzy stali się moimi wiernymi wirtualnymi "psijacielami". Którzy są ze mną na dobre i na złe. Jestem teraz innym psem i mam w końcu to, na co zasłużyłem. Miłość, ciepło i szacunek – opowiada sam Kapitan wyrazem swoich pojętnych i pełnych szczęścia oczu.

Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odnaleźć i podziękować aniołowi, dla którego nie byłem niewidzialny i dzięki temu dostałem nowe, normalne życie – pies dziękuje osobie, która nie była obojętna na jego los i uratowała mu życie.

Dziękujemy Kapitanowi i jego opiekunce - Klaudii - za podzielenie się historią, na kanwie której stworzyliśmy powyższy artykuł.


Powyższa historia – całkowicie oparta na faktach – została stworzona w ramach ogólnopolskiej akcji społecznej „Zerwijmy łańcuchy”. Co miesiąc na łamach portalu psy.pl opowiadamy o losie psów łańcuchowych, których życie zmieniło się zdecydowanie na lepsze – zostały uwolnione spod ciężaru metalowej pułapki. Jeśli jesteś opiekunem psa uratowanego z łańcucha i chcesz podzielić się z nami jego historią – wyślij ją wraz ze zdjęciami na adres [email protected].

Partner akcji

TOZ_Easy-Resize.com_-300x280.jpg

Podziel się tym artykułem:

Joanna Żołnierkiewicz
Joanna Żołnierkiewicz

Była redaktor prowadząca portali Psy.pl i Koty.pl. Prywatnie opiekunka dwóch nierasowych kotek – Furii i Luny.

Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się