Magiczny Kokos – wywiad z Małgorzatą Tomaszewską

Paulina Król Redaktor Naczelna

Paulina Król

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

O samojedzie, który jest smakoszem pilotów telewizyjnych i alarmuje, gdy płacze dziecko – opowiada Małgorzata Tomaszewska.

wywiad z Małgorzatą Tomaszewską Mój Pies i Kot

Fot. Celestyna Król

Wywiad z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 2(69)/2022. Z Małgorzatą Tomaszewską rozmawia Paulina Król.

Enzo, synek Małgosi Tomaszewskiej, smacz­nie sobie spał, gdy pewnego wrześniowego ranka mama obudziła go słowami: Enzuś, jest już Kokos! Mały otworzył oczy i zdziwiony krzyknął: Juś?! Zerwał się z łóżka, trochę niepewny podbiegł do białego szczeniaka i zachęcony przez mamę mocno się do niego przytulił. To było wzruszające przywitanie. Wcześniej rozmawiali o przy­jęciu czworonożnego członka rodziny. Tak ważna de­cyzja należała oczywiście do Małgosi, ale zależało jej, by Enzo czuł, że jego zdanie też się liczy i że to będzie jego pies i przyjaciel.

Szczeniak w domu z kilkulatkiem to spore wyzwanie.

Początki nie były łatwe. Enzuś próbował pociągnąć Kokosa a to za ucho, a to za ogon, Kokos trochę warczał, dawał znać, żeby mały tak nie robił. Musia­łam wiele razy strofować jednego lub drugiego. Mam świadomość, że pies kocha bezinteresownie i wiele zniesie, szczególnie ze strony dziecka, które niechcący może sprawić mu ból. Gdy są razem, to zawsze pod kontrolą. Na pierwszym miejscu stawiam bezpieczeń­stwo dziecka, zaraz po tym jest komfort psa, o który trzeba zadbać. Nigdy pies nie powinien być zabawką. Kokos nie narzuca się synkowi, nie wchodzi sam do jego pokoju, grzecznie czeka na pozwolenie. Enzo ma natomiast nietypowy obowiązek nierozrzucania zabawek po domu. Wie, że zabawka pogryziona przez Kokosa poza jego pokojem to jego wina, a nie psa.

Zdecydowałaś się na samojeda, skąd taki wybór?

Od dziecka miałam bliski kontakt z psami. Pierwszy był Ami, kundelek ze schroniska, potem był pudelek Toffi i dwie suczki: maltanka i yoreczka, Chili i Lili. Wiedzia­łam, że pies ma doskonały wpływ na wychowanie dziecka, uczy je odpowiedzialności za drugą istotę, empatii do zwierząt, a jego obecność naturalnie zwięk­sza odporność na choroby. Synek chciał białego pieska, a mnie zależało, żeby to był pies łagodny, ale duży, aby to on wyznaczał granice. Enzo jest bardzo energe­tyczny, z małym zwierzakiem mógłby być problem z bezpieczną dla psa zabawą. Samojedy zobaczyłam u znajomej mojej przyjaciółki i od razu się zakochałam w tej rasie. Dowiedziałam się, że choć to pies zaprzęgo­wy, dobrze czuje się w mieszkaniu, jeśli ma zapewnione spacery. Nie mam nic przeciwko mieszańcom, ale zależało mi na psie rasowym, aby uniknąć niespodzia­nek w postaci cech odbiegających od typowych dla rasy. Przez pierwszy miesiąc Kokos nas obserwował, był z nami, ale jakby obok nas. Teraz mam wrażenie, że przywiązanie Kokosa do mnie i mojego synka jest silniejsze niż znanych mi małych piesków.

wywiad z Małgorzatą Tomaszewską

4,5-latek oczekuje atencji, pies także, czy są zazdrośni o siebie?

Generalnie świetnie się ze sobą dogadują, wspaniale się bawią także na wspólnych spacerach, ale bywało, że kiedy przychodzili goście, to Kokos stawał między Enzusiem i gościem, domagając się zajmowania się nim, a nie dzieckiem. Próbował czasem nosem lekko zepchnąć synka z kolan gościa, bo chciał się bawić. A rywalizują cały czas. Jeden przychodzi do mnie, a drugi wyrasta obok jak spod ziemi. Nieważne który pierwszy, najważniejsze, który będzie bliżej. Przez pierwsze miesiące obserwowałam synka i zauważy­łam, że stał się nieco nerwowy, bardziej krzykliwy.

W jego życiu pojawił się nowy członek rodziny i poczu­cie bliskości z mamą zostało zachwiane. Ważne, aby w porę reagować i pokazywać dziecku, że jest najważ­niejsze. Ja np. najpierw podawałam posiłek Enzusiowi, a dopiero potem Kokos dostawał jedzenie. Starałam się takimi drobiazgami pokazać też psu, jakie jest jego miejsce w hierarchii stada. Dziś rozczula mnie empatia Kokosa w stosunku do Enzusia. Mały czasami sobie ci­chutko pochlipuje, kiedy z własnej winy niegroźnie się uderzy. Kokos bardzo przeżywa płacz synka i swoim zachowaniem sygnalizuje mi, bym ruszyła na pomoc.

Kokos

Jak Kokos wpłynął na Wasze życie codzienne?

Kokos niewiele zmienił moje życie. Początkowo ta bździągwa budziła mnie o 5.30, pewnie dlatego, że pochodzi z hodowli w górach, gdzie wstawano ze wschodem słońca. Stopniowo dostosował się do moje­go rytmu. Wychodzimy na spacery cztery razy dzien­nie, a że mieszkam 5 minut od telewizji, więc jak mam godzinkę przerwy, to wpadam do domu. Spacery zimą dla takiego ciepłoluba jak ja są mniej przyjemne, lecz ani mróz, ani deszcz nie są przeszkodą, oboje jeste­śmy wodoodporni. Ale samojed źle znosi nagłe zmiany temperatur. Przekonałam się o tym, wypuszczając go z ciepłego mieszkania na taras, bo się przeziębił. Ze względu na Kokosa zmniejszyłam temperaturę ogrzewania w domu. Dziś grzeję tylko w łazienkach. Na pewno mam trochę więcej sprzątania. Biała sierść Kokosa brudzi się, ale jest samooczyszczająca, kąpać go nie muszę, lecz już tony piasku z podłogi trzeba codziennie usuwać. Z akcesoriów niezbędna jest rolka do ubrań. I nie chodzi tylko o czas linienia. Szczególnie po zabawie włosy latają wszędzie. Na szczęście tworzą się z nich pukielki jak na zużytych swetrach i łatwo je usunąć.

Jak najszybciej muszę też zmywać makijaż po przyjściu z pracy, a make up telewizyjny jest mocny, ponieważ po powitaniu z buziakami pies ma pomarańczowy pysk. Miłe jest to, że dzięki Kokosowi poznałam sąsiadów i dołączyłam do niesamowitej psiej społeczności. Okazało się, że na moim osiedlu są jeszcze trzy samojedy. Na spacerze wszyscy opowia­dają historie związane z psami, dopytują o psy sąsiadów. Dowiedziałam się, że samojedy są hałaśliwe, ale mój Kokos jest raczej małomówny. Dopiero w zabawie wydaje dość wysokie jak na tak dużą rasę dźwięki, przypominające szczekanie pomeraniana. Kokos dał się też poznać jako mistrz unikania konfliktów. Na widok dużego, agresywnego psa chowa się za moimi nogami. Myślałam, że duży pies będzie moim obrońcą, a to ja muszę go bronić.

wywiad z Małgorzatą Tomaszewską

Czy Kokos sprawia problemy wychowawcze?

Jest bardzo posłuszny, wszystko pojmuje w lot. Siad, waruj, daj głos powtarzał po dwóch próbach. Myślę, że jego inteligencja i wrodzony dar słuchania w parze z moją konsekwencją dają takie efekty. Czasem zostaje sam w domu i jeśli nie zapomnę, to zostawiam mu dużą kość do gryzienia, wtedy nie rusza innych rzeczy. Obawiałam się, że kiedyś dobierze się do drewnianych nóg od mebli, ale nie. Wolał odgryźć rant drogiego portfela, który zostawiłam na brzegu stołu, wychodząc na 10 minut do garażu. Nie ukrywam, że byłam zła. No i jest smakoszem pilotów, ale są twarde, więc nie tak łatwo je zniszczyć. Przede wszystkim doceniam jego zalety. Kokos jest naturalnym dogoterapeutą. Po pra­cy, gdzie dużo się rozmawia, czasami mam potrzebę bliskiej duszy, do której można się przytulić, ale która nie będzie o nic pytała. Odprężenie i radość wzmac­nia jego otwarta mordka, bo wtedy pojawia się ten słynny samojedowy uśmiech. Kocham też nakrapiany brzuszek Kokosa i jego oczy, w ciemnej oprawie jak u Szeherezady, z białymi rzęsami. To jest magiczne. Oczy są lekko skośne, w kształcie migdałów, trochę przypominają moje. Może dlatego tak się lubimy? Podobno właściciel często podświadomie dobiera psa podobnego do siebie.

Twój słynny tata mówił Tobie, że dobro wraca. Czy mając dobro w sercu, myślałaś, by pomagać zwierzętom?

Pierwszego psa Amiego tata wziął ze schroniska, mimo że nie dawano mu szans na przeżycie. Miałam wtedy 7 lat i nagła utrata pieska mogła spowodować traumę na całe życie, ale tata wierzył, że pies przeżyje. Zaopiekowali się nim z moją mamą, wykarmili, wyle­czyli i pies był z nami ładnych kilka lat. Moim marze­niem jest otworzyć schronisko, inne niż wszystkie, w którym wiele osób będzie mogło wykupić prawo własności i finansować utrzymanie piesków. To jest na razie w mojej głowie, ale marzenia są po to, żeby dążyć do ich realizacji. I wierzę, jak mój tata w Amiego, że kiedyś mi się to uda.

Pamiętaj!

Wspólne zabawy dziecka i psa zawsze powinny być pod kontrolą. Mały człowiek może nieświadomie zrobić krzywdę psu, który kocha miłością pełną i wiele zniesie, ale są granice. Dlatego trzeba dbać o bezpieczeństwo dziecka, ale zaraz potem o komfort psa. Pies nigdy nie może być zabawką dla dziecka.

Małgorzata Tomaszewska, dziennikarka i bardzo lubiana prezenterka telewizyjna. Od listopada 2019 r. jest jedną z prowadzących „Pytanie na śniadanie”, najczęściej w parze z Aleksandrem Sikorą. Współprowadziła m.in. „The Voice of Poland”, „Wakacyjną trasę Dwójki”, festiwal w Opolu, a także ostatniego „Sylwestra marzeń” TVP. Jest córką sportowców – tenisistki stołowej i legendarnego bramkarza.

emiteo

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

zdjęcia: Celestyna Król

Podziel się tym artykułem:

Paulina Król Redaktor Naczelna
Paulina Król

Redaktor naczelna portali PSY.PL i KOTY.PL. Szczęśliwa opiekunka dwóch wyżłów włoskich – Antosi i Pinokia – oraz papugi Karola.

Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s