10.03.2022

Dlaczego pies woli drugiego opiekuna? Co zrobić, by ciebie też obdarzył sympatią?

author-avatar.svg

Aleksandra Więcławska

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wyżlica weimarska Mia lubi całą swoją rodzinę – Jacka, Martę i ich nastoletniego syna Alka. Nie da się jednak ukryć, że szczególnym uczuciem darzy Jacka. Wzbudza to u Marty zazdrość, a i Alek chciałby być bardziej zauważany przez suczkę. Co mogą zrobić, by stali się dla Mii równie ważni? I czy powinni próbować?

dlaczego pies woli drugiego opiekuna

Fot. Shutterstock

Jacek, Marta i Alek przepadają za Mią. Wszyscy znają się dobrze, bo suczka mieszka u nich od szcze­niaka, czyli już sześć lat. Choć psa najbardziej chciał Alek, to Marta znalazła hodowlę, przeczytała wszystkie możliwe książki i pół internetu o wybranej rasie. Właściwie to ona też zdecydowała, że jeśli ma być pies, to wyżeł weimarski. Jacek nie sprzeciwiał się planom żony i syna, choć nie można powiedzieć, by był do nich entuzjastycznie nastawiony. Po kilku latach sytuacja wygląda jednak zupeł­nie inaczej niż na początku – pan i pies to duet dogadujący się bez słów.

Pani jest od głaskania, ale na pewno nie od tego, by jej słuchać. A chłopak jest OK, można czasem do niego zajrzeć, gdy siedzi w pokoju i gra na konsoli, ale nie żeby od razu nawiązy­wać z nim jakąś więź. Ten stan rzeczy prze­szkadza zwłaszcza Marcie, która źle się czuje z tym, że Mia jej nie słucha. Dlaczego tak się dzieje? Czy wyżeł to pies jednego pana? A może Jacek ma jakąś magiczną moc, która tak przyciąga Mię?

Cofnijmy się do szczeniaka…

Dziś Mia ma sześć lat i mało kto pamięta, jak było na początku. A było tak, że Alek miał siedem lat, więc był dzieckiem. Sied­miolatek dla psa nie jest przewodnikiem, lecz raczej towarzyszem zabaw. Mama chłopca z kolei rozpływała się nad sunią, ale mało od niej wymagała. Na począt­ku pozwalała wchodzić Mii na kanapę, a z czasem, gdy wyżlica zaczęła rosnąć, zmieniła zdanie i próbowała odkręcić to, na co początkowo się zgodziła. Nie miała nic przeciwko temu, że sunia na nią skacze na spacerze, ale denerwowała się, gdy Mia robiła to samo, witając ją w progu. Gdy wracała z pracy w ładnym ubraniu, nie chciała mieć na sobie sierści.

Jacek natomiast stanowczo, bez zbytnich emocji, pokazywał Mii, co wolno, a czego nie. Skakania na siebie nigdy nie akcep­tował i chwalił Mię, gdy witała go, stojąc czterema łapami na ziemi i merdając ogonem. Był też przeciwnikiem psa na ka­napie i głaskał wyżlicę, gdy ta kładła się na jego stopach na dywanie. Od zawsze lubił też długie spacery, często w zupełnie nieznane mu miejsca. Co z tego wszyst­kiego wynika?

Dlaczego pies woli opiekuna? Jakich ludzi lubią psy

Pewnie już rozumiecie, skąd ta wyjątkowa miłość Mii właśnie do Jacka. To on w tej rodzinie jest osobą, która od samego początku zachowuje się najbardziej po psiemu. Tak, on ma tę moc! Na czym ona polega? Czworonogi uwielbiają osoby konsekwentne, przewidywalne i stabilne emocjonalnie, to znaczy takie, które nie zmieniają swojego zachowania w zależ­ności od nastroju. Mnóstwo psów ma też skłonność – i potrzebę – do trzymania sztamy z jednym członkiem rodziny. Jest to w psich oczach przewodnik, za którym warto podążać, bo wiadomo, czego się po nim spodziewać, a poza tym gwarantuje przygody. A psy lubią mieć kompana do poznawania świata.

Takim przewodnikiem dla Mii od początku był Jacek, który, jeśli nie pozwalał wchodzić na kanapę, to się tego trzymał. Było wiadomo, że wchodzić nie można i koniec. Ale też zapewniał roz­rywkę na długich spacerach, zabierając sunię w różne miejsca. To on ją też nagra­dzał smakołykami, ale w ciekawy sposób – rzucał na przykład ich garść w trawę i pozwalał wyszukiwać. Razem byli więc zawsze odkrywcami świata, czego nie można powiedzieć o Mii i Marcie – zabie­gana kobieta wychodzi z psem często, ale na krótkie spacery, raczej blisko domu. Natomiast Alek dopiero niedawno na poważnie zainteresował się Mią i chce zwrócić na siebie jej uwagę. Tylko jak?

Jak przekonać do siebie sunię

Nie trzeba – i nawet nie należy – walczyć z tym, że pies uwielbia jedną osobę. Z jakiegoś powodu upodobał sobie akurat ją i zmienianie tego na siłę jest raczej niemożliwe i niepotrzebne. Warto jednak spróbować coś zrobić, by polubił też innych. I nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy członek rodziny wyspecjalizował się w czymś innym, to znaczy w innej aktywności, którą będzie uprawiał właśnie z pupilem.

Tym, co Jacek lubi najbardziej i do czego raczej nie zmusi się Marta, są długie spacery w nieznane i bieganie z psem u boku. I niech tak zostanie, to czas tylko jego i Mii! Marta i Alek mogą dołączyć do nich od święta. Na co dzień jednak kobieta może zabierać sunię na spotkania z innymi psami, by mogła sobie z nimi poszaleć. Dobrym pomysłem jest po­szukanie na lokalnej grupie w internecie sąsiadów z przyjaznymi psami, z którymi Mia zawrze bliższą znajomość i będzie się regularnie spotykać. Poza tym sunia nie jest zbyt dobra w ładnym chodzeniu na smyczy i trochę ciągnie – mama Alka mogłaby się tym zająć i popracować z wyżlicą. Wspólna praca łączy! Marta powinna się też pilnować, by nie zmie­niać zdania w kwestii wchodzenia psa do łóżka czy skakania.

Niech zdecyduje, czy jej coś pasuje, czy nie, i tego się trzyma. Jasne, czytelne komunikaty to podstawa w relacji z psem! Zwierzak, który wie, czego się spodziewać, czuje się bezpiecz­nie, a poczucie bezpieczeństwa psy cenią ponad wszystko. Alek ma dość trudne zadanie, bo jeszcze do niedawna był dzieckiem, a psy raczej nie traktują dzieci zbyt poważnie… Można jednak zmienić tę sytuację, gdy Mia zobaczy, że przeby­wanie z nim to fajna zabawa, a on ma jej dużo do zaoferowania. Niech się stanie specem od nauki komend i wydawcą przy­smaków za dobrze wykonane zadania. Komendy „siad” i „waruj” sunia zna, ale jest mnóstwo innych poleceń, których mądra wyżlica z pewnością chętnie się nauczy.

Alek poradzi sobie z nauką „daj łapę” czy „stop” (by suczka zatrzymywała się na komendę), a także z zabawami typu „a kuku” (pies wkłada głowę między nogi opiekuna) czy „hop” (skacze przez przeszkodę lub nogę człowieka). W domu mogą też urządzać zabawy węchowe, czyli poszukiwanie smaczków ukrytych w dywanie lub za kanapą. A może we współpracy z mamą chłopiec zapisze się na któryś z kursów online z noseworku? Jest ich teraz w internecie sporo, zadania można wykonywać w domowym zaciszu, a nosework to świetna rozrywka zarówno dla psa, jak i dla jego opiekuna.

Po co to wszystko?

Nie chodzi w tym wszyst­kim o to, by próbować odsuwać Mię od Jacka, lecz raczej o to, by sunia zobaczyła, że każdy w tej rodzinie ma jej coś do zaoferowania. W dodatku – każdy coś innego!

Nie ma nic złego w tym, że pies wybrał sobie jedną osobę, którą adoruje najbardziej z całej rodziny.

Tego zdecydowanie nie polecamy!

Odrywanie od ulubionej osoby

Ograniczanie psu kontaktów z ulu­bioną osobą nie ma sensu. Pies odbierze to jako karę, w dodatku zupełnie niezasłużoną. Nie zacznie też wtedy kochać kogoś innego, lecz jedynie zamknie się w sobie.

Działanie na siłę

Może się zdarzyć, że pies, który uwielbia opiekunkę, nie będzie chciał pokochać opiekuna. Pozo­staje się wówczas z tym pogodzić i nie robić nic na siłę. Pies ma swo­je powody i należy je uszanować.

Przekonywanie do dzieci

Dzieci to szczególna grupa osób, których nieprzewidywalnego zachowania wiele psów nie rozumie. Jeśli pies dziecka unika, najbezpieczniej będzie po prostu zaakceptować ten stan rzeczy.

emiteo rudzielce

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Aleksandra Więcławska

Certyfikowana trenerka psów (kurs ukończony w Centrum Kynologicznym Canid). Ukończyła też liczne kursy i uczestniczyła w kilkunastu seminariach z zakresu zachowania, żywienia i opieki nad psami.

Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s