10 rzeczy, które wkurzają mnie w innych psiarzach


Są takie rzeczy, które sprawiają, że psiarz psiarzowi staje się największym wrogiem. Dlaczego robimy sobie na złość? Te rzeczy wkurzają nas w psiarzach!

Rzeczy, które wkurzają mnie w innych psiarzach, jest niestety sporo i nie są to błahostki. Często są to sytuacje niebezpieczne, czasem świadczą o braku kultury, a nieraz o braku wyobraźni i odpowiedzialności.

Oto 10 rzeczy, które najbardziej wkurzają mnie w innych psiarzach

Niektóre z tych rzeczy są oczywiste i denerwują chyba każdego. Ale znajdziecie wśród nich takie, które mogą was zaskoczyć!

1.Nie sprzątają po swoich psach

W tej kwestii mam niestety wrażenie, że przez lata niewiele się zmieniło. Co prawda widzę więcej psiarzy pochylających się nad kupkami swojego psa z torebką, ale… No właśnie, tylko jakoś chodniki w mieście i ścieżki są coraz bardziej zaminowane. Twój pies = twoja kupa. To twój problem – zapamiętajcie to! Nikt nie ma ochoty czyścić jej z butów, ze swojego psa lub z rączek i ubrań dziecka albo z zabawek. Ludzie mają dość pól minowych i fetoru w słoneczny dzień. Obawiam się, że to jest sporym powodem coraz większej liczby przypadków zatruć i zgonów psów.

2. Pozwalają psom na niszczenie mienia i przestrzeni publicznej (sikanie na elewacje i samochody, drapanie, kopanie, bieganie po kwiatach)

Tak, tak, dobrze czytacie, to niestety wciąż zbyt często spotykane obrazki na ulicach miast i w parkach. Tego nawet nie da się skomentować! Nieraz widziałam też mądrych inaczej, którzy z braku patyków na ziemi łamali gałęzie drzew albo większe i silniejsze psy zachęcali do gryzienia i zawisania na drzewach. Potem te gałęzie (i częściowo drzewo) umierają. Nie wiem, kiedy w końcu Polacy zaczną szanować tereny zielone i wspólną przestrzeń. A potem płacz i lament, bo zamykają przed psami kolejny park lub szlak.

3. Puszczają psa luzem, nie mając nad nim żadnej kontroli

Chyba każdy z nas ma to nieszczęście spotykać niemal codziennie na swojej drodze psiarzy z psami, co to „muszą się wybiegać”, ale są nieodwoływalne. Co gorsza, robią, co chcą, gonią biegaczy, rowerzystów, obszczekują dzieci i pastwią się nad innymi psami. A taki psiarz zapatrzony jest często w telefon albo udaje, że to nie jego pies. I jak tu lubić psiarza, kiedy wokoło sporo takich?

4. Puszczają psa lub popuszczają smycz na widok każdego przechodzącego psa, choć nie dostali pozwolenia na kontakt

Takich psiarzy z pieskami z kategorii „on musi się przywitać” też raczej każdy z nas napotyka codziennie na swej drodze. Można mówić, prosić, tłumaczyć, wszczynać awantury i wzywać policję. Niestety niektórzy są tak oporni, że nic nie skutkuje. Psy są różne i mają prawo do spokojnego spaceru. Mogą się bać, być chore, po przejściach, agresywne czy w trakcie szkolenia. Przestańmy zakładać, że każdy będzie przyjazny i chętny do zabawy. Zejdźmy na bok, odwróćmy uwagę psa i dajmy innym przejść w spokoju, w bezpiecznej odległości od nas. Psy nie mają potrzeby witać się z każdym i często wręcz sobie nie życzą kontaktów z przypadkowymi psami.

5. Pozjadali wszystkie rozumy i pouczają każdego, bez znajomości psa i problemu

„Ty, patrz, ale sobie nie radzi z tym psem. Nie umie iść na luźnej smyczy. Ujada i ujada bez powodu”. Czy choć raz oceniałeś tak innego psiarza i jego psa? Czy udzielałeś internetowych rad na czele z karceniem, kolczatką i szarpaniem smyczą albo przygniataniem do ziemi w celu pokazania dominacji? Nie znasz psa, nie znasz problemu, nie masz wiedzy, to nie powielaj mitów i błędów szkoleniowych. Zastanów się, jak ty możesz być widziany z boku. Czy byłoby ci miło, gdyby ktoś ciebie tak oceniał?

6. Korzystają ze smyczy automatycznej, ale nie umieją jej używać

Idziemy spokojną uliczką. Cisza, spokój, ptaszki śpiewają, pełen relaks i harmonia. Wtem rozlega się głośny zgrzyt i trzask – tak, to smycz automatyczna rozciągana z impetem. Doskonale wiesz, że wróży to spore problemy. Większość zaatakowanych w ten sposób psów, a już szczególnie osobników reaktywnych, na ten dźwięk wpada w bojowy nastrój. Czas uciekać! Dlaczego tak trudno jest zablokować długość smyczy? Dlaczego pozwalacie chodzić od prawej do lewej, a często nawet wbiegać na ulicę na kilkumetrowej smyczy automatycznej psom, które zagrażają wszystkim dookoła, a do tego wprowadzają bardzo nerwową atmosferę? Kilka dni temu mechanizm takiej smyczy nie wytrzymał tuż przy ulicy, całe szczęście nie jechał samochód. Psa na automacie nie sposób ominąć w bezpiecznej odległości, bo nie wiadomo, ile ma jeszcze metrów.

7. Podróżują komunikacja miejską z psem bez kagańca, który nierzadko nie daje wsiąść innemu psu do pojazdu

To częsty przypadek. „My tylko 2 przystanki”, „On nie gryzie”, „Małe psy przecież nie muszą mieć kagańca”, „Nie będę krzywdzić psa”. A jakie wymówki wy słyszycie? Prawo jest prawem i kaganiec w komunikacji miejskiej nie ma za wiele wspólnego z agresywnością. Zdarzało mi się wsiadać w biegu, wtedy zawsze zakładam mojej suczce kaganiec niezwłocznie po wejściu do pojazdu. Bardzo cieszy mnie fakt, że kierowcy i motorniczy coraz częściej przestrzegają regulaminu i wypraszają takich podróżnych z pojazdu, jeśli po zwróceniu uwagi nie nałożą kagańca. To nie jest śmieszne, jak mikropies ujada i biega na długiej smyczy z pianą na pysku po połowie tramwaju, uniemożliwiając tym samym wejście i podróż innemu właścicielowi i jego psu. Kolejna kwestia to sadzanie pupila na fotelach. Nie róbmy tego! Psy, czy tego chcemy, czy nie, mają brudne łapy i często także podwozie. Roznoszą sierść i piach. Chciałbyś, jadąc do pracy, usiąść na tak udekorowanym siedzeniu?

8. Chodzą na wybiegi oraz do parków z psami chorymi na zakaźne choroby i narażają inne czworonogi

Kaszel kennelowy i biegunka królują. Nimi najprościej jest zarażać inne psy. Starajmy się z chorym psem robić krótsze spacery, nie chodźmy w miejsca spotkań innych psów i zawsze starajmy się sprzątać wydzieliny po naszym czworonogu. Czy chore na ospę dziecko posyłasz do szkoły czy przedszkola? To dlaczego narażasz inne psy? Włącz myślenie i nie roznoś wirusów.

9. Częstują karmą czy przysmakami każdego napotkanego psa

Jest to przypadłość najczęściej starszych osób, które chcą być miłe. Niestety, najczęściej mają smaczki marnej jakości, po których spora część psów ma później problemy z brzuszkiem. Jeśli ktoś prosi was o niepodawanie przysmaków psu, to uszanujcie tę prośbę. Tu nie chodzi o głodzenie psa ani o karę, ale o jego zdrowie i często dobrą kondycję oraz prawidłową wagę. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż dbanie o psa i bieganie z nim na zastrzyki i kroplówki tylko dlatego, że inni uwielbiają ukradkiem dokarmiać nieswoje psy.

10. Nie szanują przestrzeni innych psów i totalnie nie rozumieją, co mówią psy

Pies się zapiera, boi albo zaczyna atak na nadchodzącego psa. Co robi właściciel? Ciągnie go na siłę, popycha, szarpie, albo, co gorsza, odpina smycz. Takie akcje kończą się pyskówką, bijatyką albo kopniakiem czy użyciem gazu, jeśli trafi na psiarza, który już musiał ratować swojego psa przed zagryzieniem. Jeśli ktoś prosi o poczekanie, zabranie psa i nieszarpanie go, bo widzi, że atmosfera zagęszcza się coraz bardziej, to warto posłuchać i nie dolewać oliwy do ognia. Naprawdę psom do szczęścia podczas spaceru nie jest potrzebne ujadanie, wkładanie nosa pod ogon albo zapasy co krok.

Jakie jeszcze rzeczy wkurzają mnie w psiarzach?

Psiarzu, mam do ciebie prośbę. Jako psiarz, ale także jako człowiek korzystający z przestrzeni publicznej. Zanim coś zrobisz i powiesz, albo gdy czegoś nie zrobisz i nie powiesz – pomyśl! Czasem dwa razy. Zastanów się, jakie to będzie miało konsekwencje. Nie tylko dla ciebie i twojego psa, ale także dla innych psiarzy i psów. Czy przypadkiem twój błąd nie zaważy na złej opinii, ciągnącej się za całą społecznością psiarzy? Pamiętaj, że nie jesteś sam na tym świecie! A co, jeśli twój pies trafi kiedyś na szybszego i silniejszego od siebie? Kiedyś sądziłam, że psiarze to jedna, wielka, kochająca się i wspierająca się rodzina. Szybko zetknęłam się jednak z brutalną rzeczywistością dnia codziennego.