Czy psia kupa to tykająca bomba?

Nadchodzi wiosna. Niestety na trawnikach, zamiast trawy i przebiśniegów zalegają sterty psich kup... Dlaczego psia kupa jest tak bardzo niebezpieczna?

Za nami pierwsze cieplejsze dni, a przed nami – odwilż. W niedalekiej przyszłości wiosna. Dni są coraz dłuższe. Niestety na trawnikach zamiast trawy i przebiśniegów zalegają sterty psich kup… A także mięso nadziane szkłem, drutami i innymi niebezpiecznymi rzeczami.

A czy ty sprzątasz po swoim psie? Ile razy wdepnąłeś w kupę innego psa, próbując sprzątnąć po swoim pupilu? Dlaczego psie kupy na trawnikach są tykającymi bombami? Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego twój pies znów ma robaki, kolejny raz ląduje pod kroplówką z bolibrzuszkiem?

Psia kupa, czyli kupa problemów

To, że pies robi kupę, wie chyba każdy. Nawet w reklamach telewizyjnych swego czasu bombardowano nas „zdrową psią kupką”. Mamy ustawy, uchwały, rozporządzenia. Często spotykamy specjalne kosze na psie kupy, a przy nich – choć nie zawsze – darmowe torebki do sprzątania. W sporej części miast psie kupy możemy wyrzucać do zwykłych koszy na śmieci. Nadal nie mogę więc zrozumieć, dlaczego tak wielu właścicieli psów nie sprząta po nich! Problem psich kup najbardziej widoczny jest wraz z pierwszymi cieplejszymi dniami, kiedy śnieg topnieje. Miejskie trawniki dosłownie – i w przenośni – pokrywa kupa psiej kupy pomieszana z błotem. Drastyczne? Tak to niestety wygląda w wielu miastach.

Psia kupa to nie tylko nieestetyczny i śmierdzący problem. Psie kupy niosą ze sobą wiele zagrożeń. Jak myślicie, skąd tyle wirusów i fale zachorowań na parwowirozę? Mróz trzymał w jako takich ryzach bakterie i wirusy. Promienie słońca i wyższa temperatura uaktywniają całe zło drzemiące w psich kupach.

Rzeki i strumienie, przepływające przez obszary zurbanizowane, zanieczyszczane są olbrzymimi ilościami bakterii fekalnych pochodzących z psich odchodów, zwłaszcza po intensywnych opadach. Zalegające psie kupy – podczas rozkładu – przenikają także do wód gruntowych. Nic fajnego, jak widzicie.

Parwowiroza, krwotoczne zapalenie jelit, psia grypa jelitowa, robaki…

Psie odchody mogą być siedliskiem tasiemczycy i glistnicy oraz kryć w sobie jaja i larwy innych pasożytów, a także chorób wywołanych przez pierwotniaki. Psie kupy stanowią największe zagrożenie dla dzieci.

Wiele dorosłych, zaszczepionych psów może być zakażonych wirusem parwowirozy, która przebiega u nich bezobjawowo. Niestety jednak przez około 7-10 dni wydalają one zarazki wraz z kałem, śliną, moczem. Dlatego tak ważne jest sprzątanie psich odchodów!

Podobne objawy występują podczas zakażenia bakterią Clostridium perfringens, która jest odpowiedzialna za krwotoczne zapalenie jelit u zwierząt i ludzi. Wymioty, które się nasilają, biegunka, apatia to pierwsze niepokojące objawy. Po kilku lub kilkunastu godzinach pojawiają się torsje z krwią i krwista, silna biegunka. Niewskazane jest hamowanie biegunki domowymi sposobami i lekami, bo może to doprowadzić do rozdęcia, a nawet sepsy. Niezwłocznie należy podać antybiotyk, inne leki zalecone przez weterynarza oraz kroplówkę. Czas gra na naszą niekorzyść, bakteria ta jest najbardziej niebezpieczna dla starszych psów. Niestety obecnie fala zachorowań na krwotoczne zapalenie jelit przetacza się przez Warszawę.

Pilnujcie psów, nie pozwalajcie im na wąchanie odchodów na trawnikach, lizanie i zjadanie trawy czy ziemi. Sprzątajcie po psach! Tu chodzi o zdrowie, a nawet życie czworonogów. Zarobaczenie też nie jest niczym przyjemnym. Ciężko je zdiagnozować i jeszcze trudniej wyleczyć. Podawana nawet co 3 miesiące, ale byle jaka tabletka na odrobaczenie, bez zbadania kału i sprawdzenia, na co trzeba psa odrobaczyć, niewiele pomoże. Człowiek dość łatwo może złapać robaki od swojego psa, zwłaszcza jeśli pies i człowiek śpią w jednym łóżku lub dają sobie buziaki.

Mój pies – moja kupa. Po psie się sprząta!

Za nieposprzątaną kupę nasz portfel może stać się lżejszy nawet o 500 zł! Nie wstydźmy się sprzątać po swoim psie – skoro bez problemu robimy to w domu, czemu nie moglibyśmy robić tego samego w parku i na trawnikach? Warto zwracać uwagę, jeśli widzimy, że ktoś nie sprząta po psie. Zaproponujmy woreczek, bo może ktoś zapomniał zabrać z domu. Nie warto atakować z agresją, lepiej zawstydzić osobę, która udaje, że to nie jej pies zrobił właśnie kupę na trawniku.

Od lat zdumiewa mnie to, że ludzie spacerujący z psem najczęściej w tych samych miejscach, na tych samych trawnikach, i to 2-3 razy dziennie, nie widzą niczego złego w zostawianiu tam odchodów własnego psa. Przecież w krótkim czasie te kupy będą leżały jedna na drugiej… A chodzi tam przynajmniej jeszcze kilka innych psów. Jak tym ludziom jeszcze nie zbiera się na wymioty? Serio, to takie przyjemne, jak co krok wdeptuje się w kupę? Nie wierzę, nie pojmuję, jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie sprzątać po swoim psie! Jeśli pies jest chory i zdarzy mu się załatwić w mieszkaniu, to też po nim nie sprzątają? Czy ci ludzie spuszczają po sobie wodę w toalecie? Dlaczego wspólną przestrzeń miejską wciąż traktuje się jak niczyją, o którą nie trzeba dbać?

Dlaczego jeszcze warto sprzątać po swoim psie?

Jeśli jesteś ignorantem i brudasem, a ekologia jest dla ciebie egzotycznym ptakiem, to może do sprzątania po własnym psie przekona cię argument zdrowotny. „Ale jak to?” – zapytasz. No tak to! Zanim z twoim psem zacznie się dziać coś naprawdę złego, co zagraża jego życiu, możesz temu zapobiec. Właśnie poprzez sprzątanie kupy. Każda zmiana w psiej kupie powinna zaniepokoić właściciela i skłonić go do odwiedzenia lekarza weterynarii. Konsystencja, kolor, zapach, wielkość, obecność krwi lub śluzu w stolcu… Rzuć okiem na psią kupę! 

Wasza czujność może niekiedy nawet uratować psu życie. Z psiej kupy można całkiem sporo wyczytać. Nawet z pozoru zdrowy i aktywny pies może mieć poważne problemy zdrowotne!

Psia kupa na trawniku wizytówką psiarza

Nieważne, czy sprzątasz po swoim psie zawsze, czy tylko czasem (bo zwykle zapomnisz woreczka), czy też nigdy nie sprzątasz, bo korona z głowy by ci spadła, a kupa przecież użyźnia glebę. I tak jesteś wrzucony do jednego wora przez osoby, które psów nie mają i ich nie lubią. Przez spacerowiczów, którzy muszą codziennie szorować buty z odchodów. Im więcej kup na trawnikach, tym większa niechęć do psów i psiarzy w przestrzeni publicznej. Rosną zakazy i nakazy. Mnożą się akcje z porozrzucanym mięsem naszpikowanym trutką, szkłem, szpilkami i bóg jeszcze wie czym.

Ja, jako właścicielka psa, która zawsze i wszędzie po nim sprząta, mam dość krzywych spojrzeń i drżenia o życie i zdrowie swojego psa. Dlaczego mój pies ma być wyzywany od „brudnych i srających kundli”? Dlaczego nie może poleżeć ze mną w parku na zielonej trawce, pobawić się na miejskiej łączce bez smyczy? Mam dość stygmatyzacji. Ani jedna kupa z całej góry tych małych i dużych, tykających bomb na miejskich trawnikach nie należy do mojego psa. Mało tego, mój pies brzydzi się wejść na trawnik, nie ma gdzie wejść i zrobić siku, o drugiej sprawie nie wspomnę. Mnie samej zbiera się na wymioty. Cieplejsze dni odkrywają też niestety „niespodzianki” na chodnikach i uliczkach…

Przestańmy wystawiać sobie najgorszą z możliwych wizytówek – woreczki w dłoń i sprzątamy! Walczmy o czyste parki i trawniki. Zacznijmy zmianę na lepsze do siebie. Dbajmy o przestrzeń publiczną, w której przebywamy. Idę o zakład, że czyste trawniki zmniejszyłyby znacząco bestialskie próby pozbycia się psów przez niektórych ludzi.