Czy można psa uśpić tylko dlatego, że właściciel sobie tego życzy?


Czy weterynarz może psa uśpić, gdy właściciel sobie tego zażyczy? Bez żadnego powodu - oczywiście nie. Ale czasem powód jest bardzo poważny.

Dziś wieczorem odebrałam osobliwy telefon. Pan w słuchawce był lekko przestraszony, ale także zdeterminowany. Dowiedziałam się, że pekińczyk, który został po jego zmarłym tacie, obecnie nie słucha się nikogo i wczoraj pogryzł dość dotkliwie mamę dzwoniącego. Okazało się, że piesek jest już starszy, nadpobudliwy i – według właściciela – złośliwy. Szczerze mówiąc, nie uznaję takiego określenia względem zwierząt. Tylko człowiek może być złośliwy!

Ponadto pan uznał, że przecież z psem nie da się nic zrobić, bo pekińczyki to trudne psy, których się nie wychowuje. Litania problemów i tłumaczeń była długa. Krótko mówiąc, obecny opiekun pieska postanowił się go pozbyć. Zapytał mnie, czy takie „złośliwe” zachowanie pekińczyka jest wystarczającym powodem, aby psa uśpić…

Czy eutanazja z powodu agresji jest możliwa?

Lekarz weterynarii nie ma prawa poddać eutanazji zwierzaka dlatego, że właścicielowi tak się podoba. Muszą być do tego wskazania medyczne (ciężka, nieuleczalna choroba, stan po wypadku, zaawansowany wiek i wyniszczenie z tym związane) lub behawioralne – na przykład nadmierna agresja, z którą nie da się nic zrobić. Opiekun i jego pies muszą mieć za sobą kursy i szkolenia oraz pracę z behawiorystą. Dopiero w sytuacji, gdy wszelkie próby zawiodą, można rozważyć eutanazję. Ale nie wtedy, kiedy właściciel sam uzna, że pies jest trudny!

Ponadto w zasadzie każdego psa można wychować, ale trzeba umieć. Czasem to właściciel nie jest odpowiedni do danego zwierzaka. Jak ktoś nie umie – potrzebuje pomocy szkoleniowca lub behawiorysty. Poza tym psy nie prezentują takich uczuć jak złośliwość. Nazywanie takich emocji po ludzku jest efektem zbyt dużej humanizacji zwierząt. Pies zachowuje się tak, jak go wychowamy i na co mu pozwolimy.

Czasem nic innego nie pozostaje…

Niestety zdarzają się sytuacje, kiedy mimo najszczerszych chęci i starań właścicieli nie udaje się psa ułożyć ani żyć z nim pod jednym dachem. Ostatnio miałam taką przykrą sytuację.

Był to dość młody, charakterny pies w typie teriera, poza tym nasz stały pacjent. Z miesiąca na miesiąc stawał się coraz bardziej agresywny. Początkowo był niedotykalski, trudny w obsłudze, ale podczas wizyt u nas właściciele dzielnie trzymali pupila i dawało się go zbadać. Na co dzień życie z tym psem było jednak bardzo trudne. Agresja postępowała. Wizyty szkoleniowców i behawiorystów pomagały tylko na część problemów, ale zasadniczo niewiele się poprawiało.

Pies zrobił się na tyle agresywny i nieobliczalny, że potrafił ugryźć właściciela, gdy ten odpinał mu smycz czy chciał zdjąć liść, który pies przyniósł na sierści do domu. Kłopoty się nawarstwiały. W gabinecie również widzieliśmy, że sytuacja jest dramatyczna. Doszło do tego, że aby pobrać terierowi krew, trzeba go było zsedować (podać leki uspokajające). Po wielu, wielu atakach agresji ze strony psa miarka się przebrała. Właściciele zdecydowali się psa uśpić w trosce o swoje zdrowie i komfort psychiczny. Zaczęli się bać przebywania we własnym domu! To była moja pierwsza eutanazja z takiego powodu. Ale wiem, że w tym wypadku więcej już nie dało się zrobić i to było jedyne wyjście.