Internetowe porady mogą być groźne dla zdrowia i życia psa!


Internetowe porady są modne, szybkie i bezpłatne. Nigdy jednak nie konsultuj w ten sposób zdrowia swojego psa. Prędzej mu zaszkodzisz niż pomożesz!

Internetowe porady o zdrowiu? Nie warto szukać odpowiedzi na pytania dotyczące zdrowia na stronach internetowych, w wyszukiwarce i na grupach tematycznych. Dlaczego?

Internetowe porady nadal mają się dobrze

Obserwując psie grupy na Facebooku czy profile weterynarzy na Instagramie, codziennie przeraża mnie ilość pytań z prośbą o poradę, a nawet postawienie diagnozy. „Co to jest ten guzek?”, „Od czego może być zgrubienie?”, „Ratunku, mój pies drapie się do krwi!”, „Czym smarować szwy/ranę, bo jakoś brzydko wygląda?”, „Jakie ludzkie leki podać na ból i gorączkę?”, „Zerknijcie na wyniki badań, czy wszystko ok?”. A czas mija, pies czuje się gorzej. Jeśli ktoś zaleci szybką konsultację u weterynarza, to zostaje skrytykowany, a autor posta mówi, że nie może, bo noc, bo nie ma samochodu, bo dziecko, bo nie ma pieniędzy… Czy jeśli taka osoba ma guza u siebie lub ranę, która się nie goi, to także szuka pomocy w sieci?

Nie ma diagnozowania i zaleceń bez badania!

Żaden szanujący się lekarz nie zdiagnozuje pacjenta po samym opisie, bez przeprowadzania badań i ich dogłębnej analizy. Podobnie weterynarz. Te same objawy mogą być wynikiem różnych chorób. Dajmy na to zabarwienie moczu na czerwono. Może być objawem nowotworu, babeszjozy, kamicy nerkowej lub to „tylko” stan zapalny. „Poczekaj, może mu przejdzie, a jak nie, to jutro jedź do weterynarza. Mój pies tak miał i…” – stop!

W wielu przypadkach konieczne jest zrobienie badań krwi, moczu, USG, a nawet RTG, często zmiana na skórze wymaga biopsji. Nawet z pozoru błahe dolegliwości mogą być początkiem poważnej choroby, która zlekceważona zagraża później życiu psa. Kochasz swojego psa? Zamiast tracić czas na szukanie porad w internecie, niezwłocznie udaj się do lekarza weterynarii. Lekarze od tego są, by pomagać i się na tym znają. A anonimowi „doradzacze” w internecie? Nigdy nie wiesz, kto siedzi po drugiej stronie monitora i czy ma jakąkolwiek medyczną wiedzę. Czasem z pozoru zwykła brodawka może być czerniakiem.

Nie stać mnie na weterynarza

W gąszczu internetowych pytań i próśb o diagnozę najczęstszym argumentem padającym w rozmowie po odesłaniu do weterynarza są słowa: „Nie stać mnie na weterynarza”. Zarzuca się weterynarzom branie nie wiadomo jakich pieniędzy i naciąganie na badania. Prawda jest jednak taka, że biorąc jakiekolwiek zwierzę pod swoją opiekę, musimy liczyć się z kosztami. Nie wolno skazywać psa na cierpienie z powodu braku pieniędzy. Można pożyczyć od znajomych, rodziny albo poprosić weterynarza o rozłożenie płatności na raty. To nie wina psa, że jest chory. On nam tego nie robi na złość ani specjalnie. Badania i leki kosztują, a ceny narzucają laboratoria i hurtownie. Dlatego rzadko to ten oskarżany o pazerność weterynarz ustala koszty. Nikt też nie będzie dokładał z własnej kieszeni, bo szybko musiałby zamknąć lecznicę.

Dlaczego internetowe porady są groźne dla zdrowia i życia psa?

Jak już wyżej wspomniałam – nie ma diagnozy i leczenia bez badania! Leki, suplementy czy zioła, które ktoś poleca w internecie, dla naszego psa mogą być szkodliwe. Skąd osoba z internetu ma wiedzieć o stanie zdrowia twojego psa, o jego alergiach? Co zrobisz, jeśli po zastosowaniu porad nastąpią drgawki albo wstrząs? A jeśli guz pęknie lub pies dostanie krwotoku do jamy brzusznej? Nie ryzykuj zdrowia i życia psa w imię oszczędności czasu i pieniędzy! Jako opiekun jesteś odpowiedzialny za zwierzę i winny mu jesteś najlepszą opiekę. Nie tylko mierzoną ilością zabawek i smaczków, ale przede wszystkim wyrażoną dbaniem o jego zdrowie.

Czy jesteś gotowy – w najgorszym z możliwych scenariuszy – patrzeć, jak zwierzę umiera ci na rękach, bo posłuchałeś porad z internetu albo chciałeś oszczędzić na weterynarzu? Nawet jeśli teraz pies poczuł się lepiej, za rok może się okazać, że pies ma nowotwór z przerzutami, cierpi, a na operację jest już za późno… Nie bagatelizujmy żadnych niepokojących objawów i niech nigdy nas nie kusi droga na skróty. Porady internetowe mogą się przydać jako poszerzenie wiedzy, zasięgnięcie opinii innych, znalezienie lepszego specjalisty. Ale nigdy nie zastąpią badań, odpowiedniej diagnostyki i wizyty u dobrego i zaufanego weterynarza. Warto zapamiętać to raz na zawsze. Nie ryzykuj zdrowiem i życiem swojego psa!