Dlaczego pies po operacji musi mieć kołnierz albo ubranko?

Nie dalej jak tydzień temu był w przychodni, w której pracuję, pan ze swoim ukochanym cane corso. Pies ideał –  grzeczny, doskonale wychowany, wpatrzony w opiekuna jak w obrazek. Pies jednego właściciela, bo pan samotny, więc idą sobie przez życie tylko we dwóch.

Na skórze psiaka pojawiły się dwa niewielkie guzy, które zaczęły psu przeszkadzać. Ponieważ lizał je namiętnie, podjęto decyzję o interwencji chirurgicznej.

Kołnierz czy ubranko? On nie potrzebuje

Zabieg przebiegł bez zarzutu. Schody zaczęły się przy wydawaniu zaleceń. Właściciel kategorycznie odmówił założenia psu kołnierza na głowę. Jak twierdził i przekonywał trzy lekarki zajmujące się jego pupilem, nie było możliwości, żeby pies się lizał po ranie. Podobno wcześniej, po kastracji, nawet nie dotknął szwów. Nie przekonywały pana argumenty, że w nocy, gdy on będzie spał, pies może zrobić sobie krzywdę. Pan był nieustępliwy.

Odpuściłyśmy, ale poinformowałyśmy o tym, co się stanie, jak jednak język spotka się z raną pooperacyjną. Co się może stać? Ano zakażenie, wylizanie szwów, otwarcie rany. To, że pies ma w ślinie substancje przyspieszające gojenie, TO MIT! Powiedzenie „jakoś się wyliże” nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Na psim języku jest mnóstwo patogenów, które – wprowadzone do rany – wywołują zakażenie! Dodatkowo szorstki język odrywa komórki, które rosną podczas gojenia. Po kilku dniach rana, zamiast się zmniejszać, jest większa i zakażona.

A jednak…

Długo nie musiałam czekać na spełnienie naszych przewidywań. Po 2 dniach od zabiegu cane corso wmaszerował do gabinetu z „reklamacją”. Patrzę, a tam wielka dziura! Po szwach ani śladu!

Pan dalej upierał się, że pies się nie lizał. Ale już w drugim zdaniu poprosił o kołnierz. Rana na szczęście nie była zakażona, ale gojenie jej będzie trwało zdecydowanie dłużej! Czemu? Bo taka chirurgiczna, jałowa, zaszyta goi się przez rychłozrost, szybciutko. Po 7.-14. dniach zdejmuje się szwy i już jest blizna. Rana zanieczyszczona, o nierównych brzegach, rozległa – goi się przez ziarninowanie, czyli powstawanie maleńkich kuleczek ziarniny, która wypełnia ranę i goi ją. Taki proces, w zależności od wielkości rany, trwa od kilku do kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu (!) dni!

Gdy boli, może tylko lizać

Zwierzę, choćby najmądrzejsze i najlepiej wychowane, jest tylko zwierzęciem. Jak je coś boli albo sprawia dyskomfort, stara się sobie poradzić na swój sposób. A jakie ma sposoby? Jedynie lizanie tego, co boli. Najintensywniejsze gojenie następuje mniej więcej trzeciego dnia, ale wtedy też najbardziej swędzi. O ile pies w pierwszych dwóch dniach nic nie robił, o tyle wcale nie znaczy to, że już tak będzie! Trzeba się mieć na baczności!

Kochani właściciele swoich zwierząt! Jak lekarz zaleca ochronę szwów przez lizaniem, nie upierajcie się, że akurat wasz pupil nie potrzebuje żadnego kołnierza. Weterynarze widzieli więcej ran i trudno gojących się uszkodzeń niż jesteście w stanie sobie wyobrazić. Nie ubieramy psów w kołnierze dla swojej przyjemności, tylko dla dobra psa.

Oczywiste jest, że kołnierz jest niewygodny i wywołuje u psa pewien dyskomfort, ale czasem trzeba się „przemęczyć”. Producenci wypuszczają na rynek coraz wygodniejsze rozwiązania dla zwierząt. Dostępne są kubraczki pooperacyjne (o ile rana jest na brzuchu), są też kubraczki dla samców. A także kołnierze plastikowe (psy w nich wyglądają trochę jak stare adaptery), ale też kołnierze typu opona. Te ostatnie zakłada się na szyję tak, aby uniemożliwiały psu zginanie szyi i tym samym dostanie się do rany.