Pomocy – mój pies w ogóle nie chudnie! Dlaczego tak się dzieje?

Pewnego dnia do gabinetu wszedł samojed, który wyglądał jak niedźwiedź! Był naprawdę wielki i puchaty... A waga? 46 kilogramów! Jak położył się w gabinecie, nie zostało dla mnie miejsca. Zapytałam więc, czemu on jest taki gruby. Usłyszałam, że już gruby nie jest, bo schudł kilogram! Ale dalej chudnąć nie chce...

Jak to jest z odchudzaniem psa? Wydawałoby się, że łatwiej niż z człowiekiem. Nie wejdzie do kuchni i nie otworzy sobie szafki z jedzeniem czy lodówki. Je tylko to, co poda mu właściciel. No właśnie, i tu często zaczyna się kłopot. „Dlaczego mój pies nie chudnie?”

„Ale on się tak patrzy!” „Przecież ona jest głodna! Jak mam nie dać trzeciego posiłku, jak tak prosi?”

Dostaje tylko swoją karmę! I to malutko

Tutaj często zaczyna się jeden z wielu problemów. Właściciel. A właściwie jego miękkie serce. Czasem mimo chęci i wiedzy, że odchudzenie pupila jest konieczne. Dlaczego nie udaje się tego zrobić? Bo opiekun tak kocha swojego psa, że nie jest w stanie odmówić mu smakołyków albo dodatkowych posiłków.

Myślę, że większość moich kolegów po fachu przeprowadziło podobną rozmowę z właścicielem pacjenta. Czasem, jak pociągnie się właściciela za język, można dostać wiele informacji.

– Pani pies musi schudnąć, inaczej jego stawy będą coraz bardziej obciążone, co może doprowadzić do całkowitego uniemożliwienia poruszania się!
– Oczywiście, pani doktor, ja to wiem! Już odchudzamy go od pół roku.
– I ile udało się zrzucić?
– No… pół kilo.
– Pół kilo?! To niemożliwe. Ile razy w ciągu dnia dostaje posiłek i jak duże są to porcje?
– Tylko dwa razy i to taką małą garsteczkę!
– I nic ze stołu?
– Czasem. Mąż dzieli się z nim obiadem. No, połową obiadu.
– Połową? Mam nadzieję, że mąż je bardzo małe obiady… I nic poza tym nie dostaje?
– Jasne, że dostaje! Codziennie, jak wychodzę z domu, dostaje kawałek kiełbaski na pocieszenie. Aha, i na wieczór jeszcze plasterek szynki, żeby mu się dobrze spało.

Tak to właśnie wygląda… I jak taki pies ma schudnąć?

Przecież on nic nie je!

Kolejnym, bardzo trudnym przypadkiem jest najczęściej starsza, ogromnie zakochana w swoim psie osoba. Każda babcia dokarmia swoje wnuki cukiereczkami i ciasteczkami, więc nie inaczej robi z psem. O ile wnuk jest w stanie odmówić (czasem…), o tyle piesek zawsze będzie szczęśliwy, jak dostanie coś ekstra.

Kiedyś koleżanka opowiadała mi o swojej babci, która miała co prawda kota – nie psa – ale sytuację można odnieść do każdego stworzenia. Kot ów kompletnie nic nie jadł. Oczywiście według właścicielki, która bardzo się tym martwiła. Wspomniana koleżanka pojechała z odsieczą do babci. To, co tam zastała, zaskoczyło ją nie mniej niż mnie, jak to usłyszałam. W kilkupokojowym mieszkaniu wszędzie stały miski! Jedna z wodą, jedna pełna suchej karmy i jedna wypełniona mokrą karmą. Taki zestaw naszykowanego pokarmu czekał na „niejedzącego” kota wszędzie, gdzie tylko się przespacerował. Nawet gdyby był wielkim żarłokiem, nie byłby w stanie tego skonsumować. Ponieważ kotek nie przejawiał objawów chorób, sądzę, że on jadł, ale nie zdążał spożytkować wszystkiego.

Ruch? A po co mu ruch?

Zdarzają się też psy, które jedzą karmę odchudzającą, właściciele pilnują dawkowania, ale… No właśnie, jest niestety jedno „ale”. Poza jedzeniem i krótkim spacerem zwierzak w domu tylko leży. Leży i śpi! Nic więcej. Pada wtedy argument, że przecież pies ma ogród, więc może biegać. Gdy wtedy pytam, czy właściciel widział, aby psiak biegał, po chwili zastanowienia pada najczęściej, że w zasadzie to tylko zrobi siusiu i kładzie się na trawie.

No właśnie. Z odchudzaniem psa tak jak z człowiekiem. Nie tylko dieta ma znaczenie. Poza dietą niezbędny jest ruch – nie musi być od razu nie wiadomo jaki trening, ale potrzebny jest jednostajny – na początku delikatny – ruch i spacer. W miarę postępów zwiększa się nasilenie wysiłku.

To tylko trzy spośród wielu przypadków zwierząt, które „nie chcą” schudnąć. Kiedy psa odchudzamy? I jak zrobić to bezpiecznie?

Istnieją tabele, w których możemy znaleźć informację, ile kilogramów powinien ważyć nasz pupil (dotyczy to psów rasowych). Są to jednak dane orientacyjne. Zdecydowanie bardziej użyteczne są grafiki przestawiające psa z góry i z boku. Pokazują taliowanie i ogólną posturę psa. Dodatkową pomocą jest zbadanie zwierzaka. Przy dotyku do klatki piersiowej powinno się wyczuwać żebra, ale nie zaraz pod skórą. Idealnie, jeśli pomiędzy znajduje się niewielka ilość tkanki tłuszczowej. A jeśli nie uda się wyczuć żeber? Psu należy się odchudzanie!

Czemu to takie ważne? Powody są podobne jak u ludzi

Otyłość może prowadzić do cukrzycy (to akurat częściej u kotów, ale u psów też), pojawiania się tłuszczaków (niezłośliwe guzy), spadku kondycji, niechęci i problemów z poruszaniem się. W konsekwencji obciążone stawy zaczynają boleć i dochodzi do rozwinięcia w nich zwyrodnień. Otłuszczone narządy wewnętrzne gorzej działają.

Ponadto obciążony kręgosłup boli – może dojść nawet do niedowładów i problemów neurologicznych! W grę wchodzą też urazy – ciężki pies, gdy zeskoczy z fotela, może nawet złamać łapę, o zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanach i innych zwichnięciach nie wspominając. Po niektórych zabiegach ortopedycznych bardzo ważną sprawą jest zachowanie odpowiedniej masy ciała psa i nie tuczenie go! Tak jak na przykład przy wszelkiego rodzaju dysplazjach stawów – gruby pies przestanie chodzić i będzie skazany na przewlekły ból.

Od czego zacząć?

Czasem wystarczy zwiększyć ilość ruchu. Zamiast trzech spacerów naokoło bloku można zabrać psa przynajmniej raz dziennie na porządną wycieczkę do lasu czy parku. Godzina to nie tak dużo, a wiele zmieni w kondycji psa i właściciela pewnie też.

Karma dietetyczna? Jak najbardziej. Ale zwykle wystarcza zmniejszyć racje żywieniowe zwykłej karmy mniej więcej o 20% i rozłożyć jedzenie na więcej niż jeden posiłek w ciągu dnia. Uzyskujemy wtedy efekt, że pies kilka razy w ciągu dnia dostaje dawkę energetyczną i nie jest ciągle głodny.

Jeśli jednak pupil chodzi za ludźmi i wydaje nam się, że jest głodny, zmieńmy karmę na light albo typowo odchudzającą (zwykle mają w nazwie obesity lub metabolic). Ze stosowaniem tej drugiej należy poradzić się lekarza weterynarii. Bardzo istotne jest to, że trzeba przestrzegać ilości gramów jedzenia, które serwujemy psu. Zwykle przy karmach odchudzających należy w tabeli, gdzie producent podaje, ile dawać jedzenia, znaleźć wagę docelową psa, a nie obecną. To wiele zmienia!

I bardzo ważne – nie wolno dokarmiać psa między posiłkami! Nawet plasterek szyneczki albo kawałek serka zaburza prawidłowe funkcjonowanie przewodu pokarmowego i z odchudzania nici. Poza tym niewielka ilość może istotnie podwyższać kaloryczność posiłków w ciągu dnia. To tak jakby człowiek na diecie pomiędzy posiłkami podjadał czekoladę… Myślę, że wiadomo, o co chodzi.

Odchudzanie psa to nie kaprys czy wymysł jego lekarza. Czasem jest to kwestia ratowania życia, a zawsze zdrowia. Nie okazujcie miłości swoim zwierzętom, przekarmiając je!