Czy w czasie pandemii ludzie przychodzą z psami do weterynarza?


Jak zadbać o swojego pupila? Z tym dylematem zmagają się teraz opiekunowie. Co począć, gdy nasz pies zachoruje w czasie ogólnopolskiej kwarantanny?

Jeśli ktoś w domu mógł zachorować na koronawirusa i jest pod kontrolą sanepidu – NIE WOLNO mu wychodzić z domu. Ani do weterynarza, ani na spacer z psem, ani nigdzie.

To, co teraz wszyscy potocznie nazywamy „kwarantanną”, to zalecenie dla nas jako społeczeństwa. Chodzi o niewychodzenie z domu (akcja #zostańwdomu) bez potrzeby, aby uniknąć rozprzestrzeniania się choroby. Większość rozsądnych osób to rozumie. Na ulicach faktycznie tłumów nie ma. Ale co robić z psem?

Jak teraz funkcjonują kliniki?

Na spacer wszyscy, którzy nie są chorzy lub na obserwacji, jak najbardziej mogą wychodzić. To jedna z czynności niezbędnych do życia codziennego. Tylko co dalej? Pupil wymaga szczepień, zabezpieczenia od kleszczy, odrobaczeń. Czy to są czynności niezbędne?

Otóż wiele przychodni weterynaryjnych działa, niektóre tylko zawiesiły swoją działalność. Większość z tych pracujących zmieniły (przeważnie skróciły) godziny przyjęć. Wprowadziły też całą listę obostrzeń. Nie tylko zapisy na godziny, ale wystosowały także prośbę, aby z pacjentem przychodziła jedna osoba, a nie cała rodzina. Ważne też, aby osoby chore zostały w domach. Kliniki apelują, by korzystać z płynów dezynfekujących i zachowywać odpowiednią odległość od osób, z którymi się rozmawia. Dodatkowo na porządku dziennym jest dezynfekcja pomieszczeń i powierzchni w lecznicach – odstępy między wizytami przez to są dłuższe. Często wskazane jest oczekiwanie na swoją kolej poza przychodnią tak, aby nie robić tłoku w poczekalni.

Bardzo ważne jest zrozumienie sytuacji i współpraca klientów. Na to bardzo liczymy, ale niestety zdarzają się sytuacje, gdy dochodzi do awantur.

Czy można iść z psem do weterynarza?

Lekarze także na własną rękę starają się zabezpieczać. Rękawiczki, maseczki, specjalne przyłbice czy okulary. Do tego częste mycie rąk i ich dezynfekowanie. Praca weterynarza w takich warunkach jest jeszcze trudniejsza niż zwykle, ale wiemy, że jest potrzebna.

Czy z chorym psem na pewno można udać się do lekarza, zastanawiało się wiele osób. Na rządowej stronie internetowej pojawiła się nawet odpowiedź na takie pytanie:

Czy więc przychodzić ze zwierzakiem do przychodni weterynaryjnej, jak jest taka potrzeba? Tak, oczywiście! Zwierzęta mimo pandemii koronawirusa potrzebują swoich lekarzy. Ale… należy robić to z głową. Co to znaczy?

Kiedy jechać z psem do weterynarza?

Wiele rzeczy może się wydarzyć. Są sytuacje, w których nie poradzimy sobie bez weterynarza. Zwierzak może doznać urazu albo nagle zachorować na jakąś chorobę. Niektóre psy są chore przewlekle – wówczas mogą wymagać korekcji leczenia, kontroli albo kończą im się leki. Szczeniaki potrzebują szczepień ochronnych. Poza tym wszystkie czworonogi bardzo teraz potrzebują preparatów przeciwko kleszczom. W tych wszystkich sytuacjach należy pojawić się w przychodni, ale najlepiej wcześniej do niej zadzwonić, napisać maila czy odezwać się na dostępnym komunikatorze. Wtedy dowiemy się, jak pracuje dana lecznica i o której możemy przyjechać. KONIECZNIE należy zastosować się do zaleceń obowiązujących w danej placówce.

Kiedy nie zjawiać się u weterynarza?

Zawsze wtedy, kiedy wizytę można odłożyć na spokojniejszy czas. Odrobaczenie – można z tym poczekać. Nie róbcie wycieczek po tabletkę. Podobnie wygląda sytuacja z pazurami. Mam w gabinecie ogromną ilość właścicieli, którzy korzystając z wolnego czasu, wybierają się właśnie teraz na kosmetyczne obcinanie pazurków. To nie jest czas na to! Chyba że z przerośniętymi pazurami coś się dzieje, np. wbijają się w opuszkę, sprawiając zwierzakowi ból – to jest wtedy nagła sprawa. Także szczepienia ochronne psów dorosłych mogą poczekać. Chyba że chodzi o wściekliznę – w tym wypadku obowiązuje ustawa, która jasno mówi, że raz w roku to szczepienie trzeba u psów wykonać.

Sytuacja wątpliwa i trudna w ocenie to na przykład schorzenia, które właściciel obserwuje od kilku tygodni lub miesięcy i do tej pory nic z tym nie zrobił. W moim odczuciu, jeśli pies kuleje od pół roku i nie wywołuje to u niego dramatycznego pogorszenia jakości życia, można się wstrzymać z wizytą.

Co jeszcze jest ważne?

Przychodnie weterynaryjne starają się działać w tym trudnym czasie jak najlepiej. Wykonują zabiegi planowe. Ale proszę pamiętać, że są zabiegi pilne i mniej pilne. Wszystko jest do przedyskutowania z lekarzem, najlepiej na odległość (telefonicznie lub online).

Wszystkich ludzi, młodszych i starszych, obowiązuje izolacja od innych. Nie stosując się do zasad panujących obecnie w przychodniach weterynaryjnych, narażamy się wzajemnie. Jeśli jakiś właściciel psa przyjdzie do przychodni kaszląc i zarazi personel, trzeba będzie zamknąć lecznicę. Wtedy pozostawimy zwierzęta bez opieki na minimum 14 dni, bo tyle trwa kwarantanna.

Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, że dwie osoby przebywające na kwarantannie (nakazanej przez sanepid) przyszły z psem do weterynarza. To już skrajna nieodpowiedzialność! Nikt z nas, lekarzy, nie pyta właścicieli, czy przypadkiem nie przebywają na kwarantannie… Liczymy na rozsądek ludzi. Oby wszyscy go mieli.