Dlaczego weterynarz nie wydaje leków na życzenie?


Mój pies kaszle, co mu mogę dać? Nie mogę syropu dla dzieci? To co mi pani da? Jak to nic!? Mam tu z nim przyjść? Przecież on się stresuje!

Takich sytuacji wbrew pozorom jest całe mnóstwo. Ostatnio odwiedził mnie ojciec z chłopcem w wieku mniej więcej 9 lat. Panowie mają króliki. Nasza rozmowa nie była ani mądra, ani przyjemna i zakończyła się fiaskiem. Pan wyszedł niepocieszony i w dodatku nie dał mi się przekonać merytorycznymi argumentami. A co się stało? Wszedł ze słowami: „Poproszę lek na kokcydiozę u królików”.

Bardzo mnie to zdziwiło. Zrobiłam wielkie oczy i postanowiłam dowiedzieć się więcej. Co prawda czasem przychodzi właściciel chorego zwierzaka ze skierowaniem z innej przychodni – wtedy wydajemy leki na to, co ma zapisane (o ile ma na to dokument od lekarza prowadzącego). Ale ten pan nie miał…

„Za dużo zachodu”

– A kto panu to zalecił?
– No nikt, ja sam.
– Ale były robione jakieś badania?
– Nie. One mają klasyczne objawy kokcydiozy. Mają wzdęte brzuchy.
– Hmm, wzdęty brzuch może być objawem czegokolwiek. To wcale nie są klasyczne objawy tej choroby.
– Ale ja już to miałem, dostałem taki lek i im przeszło.
– Wie pan, że bez badań i obejrzenia pacjenta nie mogę wydać panu leków?
– Jak to nie? Przecież mówię pani, co im jest!
– No tak… A gdyby poszedł pan do pediatry i powiedział, że syn ma zapalenie płuc, to uważa pan, że lekarz dałby leki bez badania dziecka?
– Pewnie nie, ale to nie to samo. Ja wiem, co im jest!
– Niestety, nie mogę wydać leków na życzenie, można w ten sposób bardziej zaszkodzić niż pomóc. Proszę o wizytę z królikami.
– Nie ma takiej opcji. Nie będę sobie robił zachodu i z nimi jeździł!

Klient oburzony wyszedł z gabinetu, prawie trza skając drzwiami. Jeszcze zdążył rzucić do syna: „Chodź, pani nie chce dać nam leków i króliki umrą”.

Trzy razy nie tak

Sytuacja była potrójnie zła.

Po pierwsze, właściciel owych królików nie zamierzał się z nimi pokazać i uważał, że jak wcześniej zwierzaki miały wzdęte brzuchy i zadziałał lek przeciwko kokcydiom, to teraz mają to samo i ponowne podanie specyfiku rozwiąże problem. Nie dopuszczał do siebie myśli, że choroba może być zupełnie inna i może zwierzakom zaszkodzić.

Po drugie, niestety był z panem syn. Nasłuchał się, jaka to pani doktor jest niedobra i nie chce leczyć królika. Uważam, że wpływ na dziecko w tym przypadku był ogromnie negatywny. Smutne jest to, że – ponieważ to rodzic „ma zawsze rację” – chłopiec nie zastanowi się, kto miał naprawdę rację.

Po trzecie, króliki nie zostaną zbadane i nie zostaną wyleczone! Ostatecznie być może faktycznie umrą.

Apteka dla zwierząt

Podobne sytuacje zdarzają się w odniesieniu do każdego zwierzaka. Wielokrotnie właściciele wpadają – np. wracając z pracy – po lekarstwo. O ile to stały pacjent z historią choroby w naszej bazie danych, wydanie leku nie jest problemem. Ale przychodzą tacy, co na przykład potrzebują dla psa leków na serce czy padaczkę. To leki specjalne, nie na życzenie. Można je wydać wyłącznie na podstawie zalecenia lub wypisu od lekarza prowadzącego/zlecającego leczenie owymi specyfikami.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy to idę do apteki i żądam leków wypisywanych na receptę bez recepty! Farmaceuci nie wydadzą nawet leków na obniżenie cholesterolu czy na niedoczynność tarczycy bez wskazania od lekarza. Dokładnie to samo tyczy się weterynarzy.

Leki weterynaryjne można nabyć jedynie w przychodniach, a to z tego powodu, że nie funkcjonuje coś takiego jak apteka dla zwierząt. To weterynarz odpowiada za obrót tymi lekami. Decyduje o leczeniu, wprowadzeniu specyfiku, a także jego sprzedaży.

Wydanie leku ot tak, na życzenie, bez dokumentu potwierdzającego jego stosowanie, jest zwyczajnie niezgodne z prawem!