Boże Narodzenie z psem. Jak wyglądają święta oczami psa?

Spędzasz Boże Narodzenie z psem? Musisz wiedzieć, że Święta to dla naszych psów dziwny czas: najpierw ludzie biegają z kąta w kąt i nie mają dla zwierzaków czasu, a potem ciągle przyjmują gości albo sami wychodzą. W domu pojawia się drzewo! A ile się gotuje! I to nie zawsze rzeczy jadalnych, wspomnijmy choćby kapustę z grzybami albo barszczyk. Kto by to zjadł, gdyby był psem? To jest ten okres, gdy nasi ulubieńcy dochodzą do wniosku, że ich właściciele to ekscentrycy. Bez wątpienia Boże Narodzenie z psem jest szczególnym czasem zarówno dla nas, jak i naszych czworonożnych przyjaciół.

Pies stoi na prezencie
fot. Shutterstock

Boże Narodzenie z psem – Dino wita gości

Z tą choinką to był wypadek, naprawdę. Nie sądziłem, że od razu upadnie, kiedy się pociągnie za bombkę. Ludzie są bardzo dziwni, przynosić do domu drzewo! Od razu zabronili mi podnosić przy nim nogę – a od czego są drzewka?

Dziś od rana dzwonek do drzwi: goście! Lubię wujka Remka, a i ciocia Ania jest fajna, zawsze daje mi smakołyki, kiedy państwo nie widzą…, ale zamiast spaceru dostałem tylko rundkę dookoła bloku: „Pospiesz się, Dino, muszę wracać do gości!”. Ani załatwić wszystkich ważnych psich spraw, ani trochę pobiegać.

A przecież pan znalazł czas na przeczytanie gazety (schował się w łazience pod pretekstem golenia). Mógł pójść ze mną na długi spacer, wtedy byłbym zmęczony, ale i zadowolony… A tak? Trochę się denerwuję, a trochę nudzę. Gdy kolejny raz podbiegłem do ciotki Ani, wpadając pod nogi panu, ten na mnie nakrzyczał, bo co to, czemu pies nie leży na własnym posłaniu?

Może bym tam poleżał, ale ciocia co i rusz mnie nawołuje, przytula i częstuje pysznymi kąskami. Z tego wszystkiego tak się zdenerwowałem, że poszedłem obejrzeć choinkę. No i pociągnąłem za taką ładną błyszczącą bombkę… Aż się prosiło, bo choinka stoi na podłodze, w zasięgu moich zębów. A przecież mogli ją postawić wyżej, prawda?

Żywy prezent – tak czy nie

To zależy. Na wschodzie, skąd pochodzę, jest taka tradycja, że psa się dostaje, a nie kupuje – by podkreślić, że nie jest on rzeczą. Ale z tego samego powodu nigdy nie dajemy zwierzaka w prezencie dziecku! Ono utożsamia prezent z rzeczą, a zwierzę nią nie jest i nie wolno go tak traktować. Dlatego dziecko może znaleźć pod choinką tylko maskotkę.

Żywym zwierzakiem wolno obdarować jedynie kogoś dorosłego. Ale pod warunkiem, że o tym marzy, wyraził wcześniej taką chęć i jest do tego przygotowany – to znaczy będzie umiał się nim odpowiednio zaopiekować.

I jeszcze jedno: żywy prezent powinniśmy dać przed świętami lub po nich. Bo to specyficzny czas, kiedy dużo się dzieje, a chodzi o to, by zwierzak nie trafił w sam środek tej trąby powietrznej, bo nie będzie to korzystne dla niego ani komfortowe dla nas.

Aneta Awtoniuk, behawiorystka

Boże Narodzenie z psem – Kuchenne szaleństwa Reksa

Moi ludzie są tacy niekonsekwentni, zwłaszcza pani. Okropnie narzeka, że tkwię w kuchni (to prawda, staram się stąd nie wychodzić, bo bardzo tu ładnie pachnie i często coś jadalnego spada na podłogę). Podobno przeszkadzam. Też mi powód do burczenia!

Pani nie rozumie, że ja się poświęcam, nie bacząc na niebezpieczeństwo, bo już trzy razy na mnie nadepnęła, kręcąc się po kuchni; raz pokrywka od garnka upadła tuż obok mnie (no tak, wtedy na chwilę wyszedłem… ale zaraz wróciłem) i raz gotowany burak wylądował mi na grzbiecie. Ten burak okazał się niejadalny, więc otrzepałem się i pozwoliłem, żeby pani go zabrała. Co innego, gdyby to był kawałek ciasta; też już upadło, ale je natychmiast posprzątałem.

Prawdę mówiąc, nie przepadam za takim rozgardiaszem, ale nie dostałem dotąd obiadu i jestem głodny! A wystarczyło przygotować moją miskę trochę wcześniej niż zazwyczaj. Teraz to nie mam pewności, czy w ogóle ją dostanę. I żeby nie umrzeć z głodu, pomagam pani w gotowaniu.

Ech, w zeszłym roku było tu trochę spokojniej. Pani wzdycha, że już nigdy nie zdecyduje się na zaproszenie tylu gości. Ej, skoro przyjdą tu jacyś ludzie, to na pewno któregoś z nich uda się namówić na podzielenie się ze mną jedzeniem!

Jak zepsuć psu święta

Przebieranki bez umiaru

Załóż pupilowi podświetlane rogi reniferka albo doczep mu do karku anielskie skrzydła. Masz jak w banku, że święta będą mu się kojarzyć z koszmarem.

Zbyt praktyczny prezent

Kup swojemu zwierzakowi pod choinkę nowy preparat na kleszcze albo tabletkę na odrobaczanie. Czy pamiętasz, jak w dzieciństwie zdarzało ci się dostawać niechciane prezenty?

Pieszczoty bez wyczucia

Pozwalaj cioci Frani, która jest wylewna z natury, żeby ciągle rzucała się na twojego psa, przytulała go z całej siły, całowała w nos i szczebiotała mu do ucha, jaki jest słodki i mądry.

Boże Narodzenie z psem – Dora ze schroniska

Podobno teraz będę tu mieszkać. Dopiero co opuściłam boks w schronisku i nie zdążyłam się nawet zapoznać z tymi ludźmi, którzy podobno będą moją rodziną, a tymczasem w pokoju pojawiła się okropna rzecz, szeleszcząca i błyszcząca. Przyciągnęli mnie do niej i kazali podziwiać. Brr… Nazywają ją drzewkiem, ale ja się nie dam oszukać! Widziałam wiele drzew i żadne z nich nie było podobne do tego czegoś! To może być jakiś zamaskowany intruz, który nagle przypuści na nas atak. I dlatego na wszelki wypadek go oszczekam. Nie spocznę, póki sobie nie pójdzie…

Przyszli jacyś obcy ludzie. Ciągle się nade mną pochylają i gadają – nie lubię tego. Podtykają mi pod nos jedzenie i namawiają: zjedz, pewnie nigdy takich smakołyków nie próbowałaś! To prawda, ale to wszystko jest bardzo denerwujące. Wolałabym, żeby dali mi spokój, żebym się mogła z tymi wszystkimi nowościami powoli oswoić. Ja przecież nie zdążyłam poznać nawet zwyczajnego, codziennego życia w tym domu, a tu jeszcze tyle dodatkowych atrakcji. Nie umiem się w tym wszystkim odnaleźć i bardzo jestem zdenerwowana.

Uff, no nareszcie! Na tej wygodnej poduszce w kącie leży coś śmiesznego i kolorowego. I do tego pięknie pachnie, chyba jakieś smakowite kąski są w środku! Państwo mówią, że to zabawka – kong. I o dziwo, wcale mi jej nie zabierają. Położę się, powyciągam sobie to jedzonko, a przy okazji trochę ich wszystkich poobserwuję. Hm, jak im się bliżej przyjrzeć, nie są aż tacy straszni. Nawet całkiem mili! Na dodatek ciepło tu i przytulnie, aż się oczy kleją. Chyba się trochę prześpię.

Czy te święta, o których wszyscy tyle mówili, polegają na spełnianiu życzeń? Bo jeśli tak, to chyba mnie też się spełniło marzenie – o domu. Takim prawdziwym! Na zawsze…

Autor: Paulina Łukaszewska