Chcę mieć psa, ale się boję… Nie ma czego! Oto niezawodne rozwiązania dla przyszłych właścicieli psów

Prawdopodobnie większość z nas, gdy pomyślała „chcę mieć psa”, po prostu go miała. Nie ma znaczenia, czy go adoptowaliśmy, czy kupiliśmy. Ważne, że podjęliśmy się opieki nad czworonożną istotą. Trzeba jednak przyznać, że pies to nie tylko wspólne leżenie pod kocykiem w zimowe wieczory i szalone wyprawy nad jezioro latem. To również obowiązki i pewne ograniczenia.

Postanowiliśmy stawić im czoło i pokazać, że chcieć, znaczy móc. Chcesz mieć psa? To go miej! Przygarnij, kup lub czekaj, aż spadnie ci z nieba (czyli: przybłąka się). Jeśli naprawdę jesteś na to gotowy, pokonasz wszelkie przeciwności losu. A jeśli należysz do tych nieprzekonanych, przeczytaj nasze porady. Uwaga! Są trochę niepoważne!

Chcę mieć psa, ale boję się… kłaków

Że niby pies to wszędzie kłaki? Może i tak, jeśli się ich nie sprząta. Z drugiej strony – czego tu się bać? One nie gryzą! Słyszeliśmy, że niektórzy nazywają je „psim konfetti” i chwalą się, gdy ich ubrania są nimi wykończone. A tak naprawdę, to można zawsze przygotować wystrój mieszkania pod kolor sierści przyszłego psa. I przy okazji zmienić sobie również garderobę, by pasowała. Jakie to dobre wytłumaczenie dla zakupów!

Nikt ci nie zarzuci rozrzutności, bo ty tylko modyfikujesz kolorystycznie swoje otoczenie na potrzeby nowego podopiecznego. Wystarczy, że kupisz czarne dywany, czarną kanapę, czarne sukienki, bluzki i spodnie, i już nikt nie zauważy, że właśnie zostałeś właścicielem czarnego labradora.

Chcę mieć psa, ale boję się… konfliktów z sąsiadami

Psy mogą być podobnie konfliktogenne, jak chociażby dzieci, to fakt. Kto jednak chciałby dobrze żyć z osobą, która nie lubi dzieci i psów!? Jeśli, mając psa, słyszysz, że ten przeszkadza, bo szczeka, bo wychodzi, bo oddycha, bo jest… To zastanów się, co ci sąsiedzi myśleli wcześniej o tobie i twojej rodzinie? Na pewno coś w stylu, że krzywo parkuje samochód albo że za często jeździ windą.

A nawet jeżeli obecnie masz miłych sąsiadów (a psa na razie nie masz wcale), to jeszcze gorzej. Pewnie ciągle pożyczają cukier albo mąkę, czyż nie? No to teraz – nareszcie – przestaną to robić! Gdy jednak w końcu zostaniesz opiekunem psa, a z sąsiadami faktycznie popadniesz w konflikt, trzeba się będzie przeprowadzić. Czy to źle? Nie – przecież wreszcie zrealizujesz wtedy marzenie o własnym domku z ogródkiem! Idealna motywacja do zmiany miejsca zamieszkania.

Chcę mieć psa, ale boję się… spacerów

Pies na spacery wychodzić musi, z tym nie ma żartów. I mały, i duży, i ten mieszkający w kawalerce, i ten,  co to ma do dyspozycji cały ogród. Gdy jednak konieczność spacerów cię przeraża… No cóż. Czas stanąć w prawdzie i odpowiedzieć sobie na pytanie, kiedy ostatnio byłeś na wadze? Czy wskazówka nie pokazała zbyt wielu kilogramów? A na siłowni? Kiedy ostatnio biegałeś? Jeśli na tego typu pytania odpowiadasz: „nie pamiętam”, „nigdy”, „nienawidzę”, idealnym rozwiązaniem będzie dla ciebie pies. On zmusi cię do ruchu! Nie lubisz joggingu ani wylewania siódmych potów na sali gimnastycznej? Świetnie! Pies zapewnia ruch długotrwały, choć umiarkowany.

Nie myśl więc, że pies to wyłącznie te straszne spacery. Podejdź do sprawy inaczej – pies to twój trener personalny, którego bierzesz pod swój dach na kilkanaście lat. On nie przepuści ci żadnego treningu, u niego nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Święta nie święta, niedziela, blady świt – na dwór wyjść trzeba i trochę się poruszać. Ale nie martw się – będziesz psu za to jeszcze dziękował!

Wydatki na psa i kota
fot. Shutterstock

Chcę mieć psa, ale boję się… wydatków

Mówi się, że duży pies dużo kosztuje, ale czy faktycznie można z tego wysnuć wniosek, że mały kosztuje mało? Nie do końca, bo tak naprawdę każdy pies jest – podobnie jak dziecko – jakiegoś rodzaju kosztem. Jednak, jak to mówią, nie wszystko, co się opłaca, warto i nie wszystko, co warto, się opłaca. Być może pies, w sensie ekonomicznym, się nie opłaca, ale jak bardzo warto go mieć!

Jeśli jednak już wyliczysz, że twoje miesięczne zarobki nie pozwalają na zakup worka karmy, misek, smyczy, preparatów na kleszcze, zabawek itd… To znak, że czas coś zmienić. Może wielkość wypłaty? A może pracę? Idź po podwyżkę lub zacznij szukać lepiej płatnego zajęcia! A jak ci się uda – będziesz wiedział, komu to zawdzięczasz.

Chcę mieć psa, ale boję się… ograniczeń

Pies to koniec spontanicznych wypadów na imprezę prosto z pracy. To koniec coweekendowych wyjazdów na Mazury. To problem z urlopem, bo co tu zrobić z psem przez dwa tygodnie, które zamierzasz spędzić na Dominikanie. Czy aby na pewno jedyny scenariusz to nuda i rozpacz? O nie, nie!

Przecież twoja mama od dawna dopytuje o wnuki, którymi tak chętnie by się opiekowała. Może więc czas ją sprawdzić? Skoro marzy o wnuku, jego namiastka w postaci czworonożnego (jakby raczkującego przecież) malucha będzie idealnym sprawdzianem. Chciała pomagać w opiece, niech pomaga! Sąsiadka na emeryturze też pewnie się ucieszy, gdy czasem poprosisz ją o pomoc w wyprowadzeniu psiaka. Ograniczenia są w końcu po to, by je kreatywnie przełamywać!

Autor: Aleksandra Więcławska