Pies szczeka, gryzie i niszczy. Czy jesteś na to gotowy?

Na portalach z ogłoszeniami kuszą cudne papisie. Takie słodkie, pomarszczone, z różowymi łapkami. Ten! Bo ma ładny kolor, bo mi się podoba. Miłość od pierwszego wejrzenia. Jest słodki!

Owszem, jest. W tej euforii podejmujemy decyzję, zapominając o podstawowych kwestiach i o tym, że życie tylko chwilami bywa różowe.

Co robi pies? Brudzi

Szczenię obligatoryjnie siusia i stawia klocki, gdzie popadnie, na dodatek potrafi to robić co kilka minut. Szczenię nie wie, że nie wolno na dywan, na łóżko, na piękną drewnianą podłogę. Można je nauczyć, że siusia się w wyznaczonym miejscu, a przede wszystkim na dworze. Można, ale na to potrzeba czasu i cierpliwości. Jeden szczeniak pojmie w tydzień, a innemu zajmie to kilka miesięcy. Ważnym faktem jest, że zwieracze mogą rozwijać się nawet do 6. miesiąca życia i siusianie nie jest złośliwością pieska. On po prostu nie umie trzymać.

Druga kwestia to sierść. Tak, jest wszędzie. Jest i będzie. Taki urok posiadania psa. Nam też wypadają włosy. Nie tak dużo? Owszem, ale mamy ich mniej. Psa wyczesujemy, ale i tak sierść pojawi się na podłodze, meblach czy ubraniach.

Trzecia sprawa to piach i ślady łap na jeszcze wilgotnej, świeżo umytej podłodze. Norma. Pies nie chodzi w butach, więc przynosi z dworu wszystko, co do łap się przyklei.

Pies odpoczywa w trawie
fot. Marta Sikora

Co robi pies? Niszczy

Tak, niszczy, i nie znam psa, który niczego nie zniszczył. Jeśli coś dla psa jest atrakcyjne, to to gryzie. Zabawki, ubrania, sprzęty, meble… Pies nie wie, że nie może. Trzeba go tego nauczyć. I tu, tak jak z siusianiem – jeden pojmie w lot, a innemu zajmie to całe życie.

Nasze zadanie to przede wszystkim zabezpieczyć przedmioty przed pogryzieniem. Jak? Chowamy, nie zostawiamy na wierzchu butów, ubrań czy pilotów. Przed wyjściem z domu zabezpieczamy kable elektryczne. Pies gryzie meble? Nie ma jak zabezpieczyć? Inwestujemy w klatkę kennelową. Nie, to nie więzienie. Odpowiednio wprowadzona jest dla psa azylem i zapewnia bezpieczeństwo.

Co robi pies? Choruje

Wszystko, co żyje, choruje. Trzeba się z tym liczyć. Trzeba również pamiętać, że psa nie wyleczy się na NFZ. Leczenie kosztuje i to dużo. Nawet bardzo dużo. Pies odczuwa ból czy dyskomfort tak samo mocno jak my. I nie – nie wyliże się i samo nie przejdzie. Psu trzeba pomóc i to natychmiast.

Przez internet psa nie wyleczysz, chociaż jest taniej. Pies nie wybiera pory, może zachorować również w nocy, w niedzielę czy Boże Narodzenie i nie może poczekać do jutra czy do następnego tygodnia, bo akurat weźmiemy wypłatę. Dlatego trzeba zawsze zabezpieczyć się na wypadek „godziny zero”. Środki finansowe, transport.

Co robi pies? Hałasuje

Pies piszczy, szczeka, wyje. Często – pod naszą nieobecność – całymi godzinami. Pies tęskni i niejeden źle znosi samotność. Trzeba mu znaleźć rozrywkę na ten czas lub zapewnić opiekę. Wiadomo – musimy pracować czy chodzić do szkoły.

Co robi pies? Nie słucha

Dzieci też nie słuchają. Musimy je wychować. Tak samo jest z psem. Psu musimy poświęcić sporo czasu. Na spacery, na naukę. Warto uzbroić się w cierpliwość. W całe pokłady cierpliwości.

Jeśli z jakąś kwestią sobie nie radzimy, musimy zapewnić psu szkolenie z profesjonalistą. I uwaga – to kosztuje! Warto o tym pamiętać. Podstawą w wychowaniu jest też socjalizacja z innymi zwierzakami czy ludźmi.

Co robi pies? Potrzebuje uwagi

Pies to energia, którą trzeba rozładować. Pies musi się wybiegać. Z psem trzeba chodzić na długie spacery. Pies będzie zabiegał o naszą uwagę, będzie przynosił zabawki. Pies nie wie, że jesteśmy zmęczeni. On czekał całą wieczność, aż wrócimy i się z nim pobawimy.

Szczęśliwy pies
fot. Marta Sikora

Reasumując

Zdejmujemy różowe okulary, na palpitację serca łykamy krople i do sprawy podchodzimy racjonalnie i zdroworozsądkowo. Pies to inwestycja na kilkanaście lat. Pies wywraca nasze życie do góry nogami. Koniec z wylegiwaniem się na kanapie po ciężkim dniu. Pora na aktywny spacer, zabawę, karmienie, uczenie…

Siadamy i liczymy kasę. Sprawdzamy, ile kosztuje karma, suplementy, zabawki. To są koszty stałe. Do tego dochodzą koszty jednorazowe. Czy stać nas na zabezpieczenie środków w razie choroby, wypadku? Czy jesteśmy na tyle cierpliwi, żeby z psem pracować i czy jesteśmy gotowi na poświęcenie naszego dywanu, pięknej podłogi i pedantycznej czystości?

Jeśli nie jesteśmy w stanie zaakceptować choć jednego z w/w punktów lub nie jesteśmy pewni, „czy…” – zrezygnujmy z psa. I jemu, i nam na pewno będzie żyło się lepiej.

Na koniec

Kupując/adoptując psa, nie kierujmy się tym, że ma ładny kolor, czy tym, że akurat taka rasa nam się podoba. Dostosujmy psa do nas, do naszego trybu życia. To jak pies wygląda, to jeszcze nie wszystko. Poczytajmy o danej rasie, podpytajmy ludzi, którzy takiego psa posiadają, z czym się musimy zmierzyć. Nie jedną osobę. Dlaczego? Bo każdy pies jest inny, mimo że rasa ta sama, więc opinia jednej osoby nie będzie miarodajna. Nie każdy pies pasuje do każdego człowieka.

Już zdecydowaliśmy się na psa? Bierzmy odpowiedzialność za swoje decyzje i ponośmy konsekwencje. Sorry…. Taki mamy klimat.

Autor: Marta Sikora