Dlaczego psy gonią koty? - Psy.pl
Pies goni ptaka nad wodą

Dlaczego psy gonią koty?

W parku goni wiewiórki, na podwórku nie przepuści żadnemu kotu – czy może też zagrozić na przykład dzieciom? 

Psy to drapieżniki –  czasem wolelibyśmy o tym zapomnieć. Nie pasuje nam ta cecha do obrazka. A przecież wiele zachowań naszych ulubieńców wynika z tego, że ich przodkowie, wilki, polują w grupie na duże ofiary – np. sarny (na małe ofiary – gryzonie czy zające – wilki i psy polują w pojedynkę).

Takie polowanie wymaga współpracy, dlatego tak łatwo wykorzystywać nam psy do różnych zadań: są gotowe do współdziałania z partnerami społecznymi. Poszczególne elementy tzw. łańcucha zachowań łowieckich, takie jak tropienie i wystawianie zwierzyny, pogoń naprowadzająca ofiarę na pozostałych członków grupy, wreszcie chwytanie jej – to zachowania wykorzystywane przez myśliwych, pasterzy, wojsko i policję.

Bez zabijania

Udomowienie i selekcja hodowlana doprowadziły do osłabienia poszczególnych elementów łańcucha łowieckiego. Wiele psów nie posuwa się do zabicia ofiary, a nawet do jej chwycenia: ileż z nich goni kota dopóki ten ucieka, a kiedy się zatrzyma, one też stają, jakby zdezorientowane?

Praca psów pasterskich zaganiających w dużej mierze polega na zmodyfikowanej pogoni i ewentualnie chwyceniu zębami bydła za tylne nogi, a w wypadku słynnych border collie – na podkradaniu się i wpatrywaniu (spojrzenie drapieżnika prowokuje owce do ucieczki) oraz pogoni, za to chwyt zębami jest niepożądany.

Pies poluje na kota
fot. Shutterstock

Bez odwrotu

Spotyka się jednak psy o złej sławie morderców kotów i tylko drzewo może uratować ich ofiarę. Niektóre, zwłaszcza przedstawiciele ras północnych, mogą upolować nawet owcę czy sarnę. Jeżeli psy mają możliwość działania w grupie, mogą zagrozić zwierzętom hodowlanym.

W grupie łatwiej dochodzi do pobudzenia emocjonalnego prowadzącego do polowania. Ma ono zupełnie inny charakter niż np. pobudzenie agresywne przy agresji obronnej i kierują nim inne ośrodki w mózgu. Z tego powodu nie wszyscy specjaliści zaliczają zachowania łowieckie do agresji. Z punktu widzenia ofiary jest to oczywiście agresja, i to najbardziej niebezpieczna, bo bezpośrednim celem jest zabicie innego zwierzęcia.

Bez ostrzeżenia

U psa znajdującego się „w trybie łowczym” nie występują żadne oznaki agresywnego pobudzenia. Nie jeży się, nie przyjmuje wysokiej pozy, nie odsłania zębów, nie warczy ani nie szczeka – nie uprzedza przecież ofiary o swoich zamiarach. Widać natomiast ożywienie, podniecenie.

Szczekanie może się zdarzyć w czasie pogoni – ale nie brzmi groźnie, tylko jest wysokie, niemal piskliwe, związane z silnym pobudzeniem. Jeżeli pies, dogoniwszy ofiarę, łapie ją za kark i potrząsa nią  – nie mamy już wątpliwości, że obserwujemy polowanie. Zadane rany są zwykle głębokie i szarpane.

Obserwowanie sekwencji zachowań – od przyczajenia po pogoń lub chwycenie gonionego zwierzęcia – pozwala na zorientowanie się, czy mamy do czynienia z agresywnym atakiem, czy z zachowaniem łowieckim.

Pies poluje na kaczkę
fot. Shutterstock

Bez gwarancji

Psy polują na zwierzęta, z którymi nie zostały zsocjalizowane. Nie powinno więc dotyczyć to innych psów, ponieważ socjalizacja z własnym gatunkiem jest łatwa nawet przy ograniczonym kontakcie z pobratymcami. Zdarzają się jednak wyjątki. Chodzi przede wszystkim o przedstawicieli ras dużych i olbrzymich atakujących najmniejsze psy.

Najwyraźniej jedyne w swoim rodzaju zróżnicowanie budowy ciała w obrębie jednego gatunku utrudnia czasem wzajemne rozpoznawanie się. Dlatego warto zadbać, aby socjalizacja z psami obejmowała kontakt z najróżniejszymi rasami.

Gatunki zaprzyjaźnione, np. zwierzęta domowe i hodowlane, nie są w zasadzie narażone na agresję łowczą, o ile od okresu socjalizacji pies miał z nimi częsty kontakt. W przyrodzie jednak gwarancje nie są wystawiane. Jeżeli pies ma silny popęd łowiecki, to nawet staranna socjalizacja nie gwarantuje, że nie będzie polował na koty czy kury, choć oczywiście zmniejsza ryzyko takich zapędów.

Pies pozuje do zdjęcia z kotem na trawie
fot. Shutterstock

Zdarza się, że pies mieszkający przez kilka lat w jednym domu z kotem któregoś dnia go zabije. Nie jest to jednak zwykle grom z jasnego nieba: po zebraniu starannego wywiadu często się okazuje, że koty zawsze wywoływały u niego podniecenie i nawet wobec swojego domownika nie był całkowicie obojętny.

Polowanie na człowieka jest na szczęście mało prawdopodobne, choć niewykluczone. Ludzie to duże ofiary, atakowane przede wszystkim w grupie. Przyczyną ataków kilku psów na człowieka, o których słyszy się w mediach, są najczęściej właśnie zachowania łowieckie.

Szczególny przypadek stanowią dzieci: ze względu na niewielki wzrost mogą się stać ofiarą nawet jednego zwierzęcia. Niemowlęta, wykonujące nieskoordynowane ruchy i wydające wysokie dźwięki (piski, podobnie jak gryzonie), mogą najłatwiej uruchomić tryb łowczy.

Dwa psy gonią mężczyznę nad brzegiem morza
fot. Shutterstock

Bez kontaktu

Czy istnieje możliwość „wyleczenia” problemu zachowań łowieckich? Odpowiem krótko: nie. Jedyny sposób zapobiegania tragicznym wypadkom to izolowanie ofiary od drapieżnika. Jeżeli istnieje podejrzenie, że pobudzenie łowieckie wystąpiło w stosunku do człowieka, to sądzę, że podejmowanie prób jakiejkolwiek terapii jest wątpliwe moralnie.

Ewentualny wypadek może mieć zbyt poważne konsekwencje. Jeżeli ofiarami psa są koty lub inne zwierzęta, zapobieganie wypadkom jest prostsze, jednak polega ono nadal przede wszystkim na niedopuszczaniu do kontaktu.

Bez nagrody

Wszelkie terapie oparte na nagrodzie nie mają tu wielkich szans: trudno znaleźć nagrodę cenniejszą niż realizacja pełnego ciągu zachowań łowieckich. Bardzo silna kara może do pewnego stopnia ostudzić zapały myśliwego i sprawić, że jeśli przewodnik stale będzie go kontrolował i reagował na czas, uda się nad nim zapanować.

Jeżeli ktoś zna przypadki trwałego rozwiązania problemu polowania tak skutecznie, że pies może swobodnie biegać po terenie, na którym spotyka potencjalne ofiary, to prawdopodobnie dotyczą one psów niezbyt pewnych siebie, których popęd łowiecki jest umiarkowany.

Pies biegnie na pomost, by złapać ptaki
fot. Shutterstock

Nie stosując kar, można sobie poradzić na przykład z gonieniem wiewiórek, ponieważ większości psów i tak nie udaje się ich upolować. Strategia postępowania polega na tym, aby przekierować podniecenie związane z pogonią na bardzo energiczną zabawę w szarpanie przedmiotu i gryzienie go.

W ten sposób pies, który nie może złapać prawdziwej ofiary, ma szanse do końca zrealizować sekwencję łowiecką: ugryźć i „zabić” (ruch potrząsania głową, obserwowany, gdy zwierzak złapie np. rzucony mu patyk).

Jeżeli jednak pies jest w stanie złapać wiewiórkę, choćby od czasu do czasu, trudno mi uwierzyć, że uda mu się o tym kiedykolwiek zapomnieć. Satysfakcja z jej upolowania będzie nieporównanie większa niż z nawet najbardziej energicznej zastępczej zabawy…

Autor: Joanna Iracka
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *