Dominacja u psów to mit! Niestety jest wciąż żywy i nadal szkodzi psom

O dominacji powiedziano już wiele - w większości przypadków niestety raczej w charakterze promowania tej teorii niż w postaci argumentów udowadniających, że jest to jeden wielki mit. W dodatku niebezpieczny, który - moim zdaniem - wyrządził i nadal wyrządza dużo krzywdy w świecie treningu i behawioryzmu psów.

Przyznaję, że „dominacja u psów” to bardzo wygodna teoria. Spłycająca większość zachowań, które obserwujemy i postrzegamy jako „niepożądane” do jednej, wspólnej przyczyny – próby zdominowania swojego opiekuna. Twój pies skacze na ciebie… Kradnie jedzenie ze stołu… Przepycha się, by wyjść na spacer przed tobą… Warczy, gdy podchodzisz do jego miski… Uważaj, bo chce cię zdominować i przejąć kontrolę nad tobą, domem, a może i światem! Zanim ten ostatni wariant się urzeczywistni (to poważna sprawa – chodzi o zagładę naszej planety przez psy!), musisz zadziałać. A jak zatem zrobić to najlepiej? No oczywiście pokazując, kto tu rządzi! Chcesz zdobyć szacunek w oczach swojego psa? Zatem w tym celu następnym razem, gdy okaże on swoją „dominację”, zachowasz się jak prawdziwy lider. Na przykład swojego psa rzucisz na grzbiet, warcząc mu w pysk. Ewentualnie chwycisz za kark i wykrzyczysz mu prosto w oczy: „żeby mi się to więcej nie powtórzyło!”.

No dobrze, wystarczy tych absurdów. Naprawdę, osobiście jestem już zmęczona czytaniem rad oraz słuchaniem tego, jak psim rodzicom, którzy chcą jak najlepiej dla swoich czworonogów, wmawia się, żeby byli przywódcami stada. Wmawia się, żeby na każdym kroku pokazywali, kto jest szefem, używając przy tym narzędzi pełnych przemocy i kontroli. W ten sposób niczego nie osiągniemy!

Dominacja u psów to dawno obalony mit

O tym, skąd wzięła się teoria dominacji oraz jak naukowiec, który ją rozprzestrzenił, sam ją później obalił, opowiadam na moim kanale w tym filmiku. Bardzo polecam zapoznanie się z tą historią, gdyż pomoże ona zrozumieć, skąd wzięła się dominacja u psów i mit na ten temat.

fot. Shutterstock

Dominacja u psów jako etykieta

W komunikacji międzyludzkiej dostrzegam bardzo dużą łatwość w wydawaniu opinii, ocen i osądów. Wydawanych bez głębszej analizy i bez próby zrozumienia, dlaczego dana osoba zachowuje się w sposób, który przez nas odbierany jest jako „irytujący”, „głupi” i „nieodpowiedzialny”. Co więcej, tę samą tendencję przenosimy na nasze psy, które cierpią przez to równie mocno, co nasi dwunożni współtowarzysze.

Gdy bowiem powstrzymamy się od oceny wydanej pod wpływem emocji i zanim określimy kogoś „gburowatym”, możemy znaleźć przestrzeń na empatię. Być może dzięki niej dowiemy się, że przyczyną danego zachowania tej osoby jest rozwód z żoną. A może ból pleców, który nie daje temu człowiekowi spać już od tygodnia. I przez ten ból i irytację, które prowadzą do niewyspania, człowiek ten jest bardziej skłonny do narzekania i odczuwania braku radości z życia. Czy patrząc na taką osobę bardziej empatycznie, nadal odbieramy personalnie jego „gburowatość”? Czy nadal oceniamy jako człowieka, który „nie potrafi się z niczego cieszyć”?

To samo dotyczy psów. Bardzo często nadanie etykiety „psa dominującego” zamyka nas na podjęcie wysiłku spojrzenia na zachowanie naszego czworonoga trochę bardziej dogłębnie. Oczywiście, etykiety są bardzo wygodne. Niejako dają nam dyspensę na dociekanie prawdziwej przyczyny (co będzie zdecydowanie bardziej czasochłonne niż orzeczenie o tendencji naszego psa do okazywania dominacji). Jeśli jednak naprawdę zależy nam na relacji z naszym pupilem, pozbycie się zarówno tej, jak i innych etykiet jest niezbędne.

Zawsze jest coś więcej

Pamiętaj, że zawsze jest głębsza przyczyna tego, co ty postrzegasz jako dominację. Brak odpowiedniego treningu (bo skąd też pies ma wiedzieć, że jak wołasz jego imię, to on ma do ciebie przyjść?), przyczyny zdrowotne, brak równowagi fizycznej i przez to też emocjonalnej. Ponadto brak zrozumienia mowy ciała i sygnałów uspokajających, których pies używa do komunikacji i pokazania, że czuje się np. niepewnie. Grzechem jest również ich ignorowanie. To wszystko może się przejawiać jako coś, co my interpretujemy jako dominację.

Co więc w zamian?

Jako że nie lubię najpierw stanąć w opozycji do jakiegoś podejścia, a później zostawić mojego słuchacza z niczym, przygotowałam kilka wskazówek. Od czego zacząć, w momencie, gdy masz ochotę nazwać swojego psa dominującym?

Po pierwsze: Oczywiście wdech-wydech. I koniecznie pamiętaj o oddechu. W przeciwnym razie będziesz miał więcej powietrza w płucach, a ono pozwoli ci na dłuższe krzyczenie na swojego psa.

Po drugie: Zamień się w psiego detektywa, który próbuje znaleźć przyczynę, a w dodatku często zadaje pytanie „dlaczego”. O tym, jak się do tego zabrać z perspektywy metody TTouch, opowiadam TUTAJ.

Po trzecie: Co więcej, koniecznie zastanów się nad tym, czy zdarzyło ci się nagradzać dane zachowanie. Pamiętaj, że nagrodą może być twoja uwaga, nawet ta nacechowana negatywną energią. Czy ostatnio wydarzyło się coś znaczącego w domu, co mogło wywołać reakcje lękowe lub stresowe? A może nastąpiły zmiany w rutynie i życiu psa? Przyjrzyj się diecie, zabawom, aktywnościom, zwróć uwagę na poziom stymulacji mentalnej. Czynników może być całe mnóstwo i zazwyczaj łatwiej zauważyć je z pomocą wykwalifikowanego behawiorysty.

Po czwarte: Obiecaj sobie, że będziesz pracował nad wyzbyciem się etykiet. Zarówno w stosunku do innych ludzi, jak i swojego psa. Uwierz mi, to niezwykle otworzy twoje serce i umocni twoje relacje ze stworzeniami różnego rodzaju! Pamiętaj, każde każde zwierzę zachowuje się w danym momencie najlepiej, jak tylko potrafi (i jak je nauczono).

Dominacja u psów – zapomnij o niej!

Zapewniam cię – wprowadzenie tych kilku kroków znacznie pomoże tobie i twojemu psu w polepszeniu waszej więzi. Pomoże ci także w pogłębieniu empatii i przyjaźni. Tam, gdzie nie ma miejsca na teorie zakładające, że twój czworonóg chce ci coś udowodnić czy przejąć nad tobą kontrolę. Komu jak komu, ale jemu chodzi jedynie o to, by być twoim przyjacielem i obdarzyć cię bezinteresowną miłością. A że nie zawsze robi to w sposób, który nam odpowiada? To już nasze odpowiedzialne zadanie, by przy użyciu odpowiedniego, pozytywnego treningu i przewodnictwa pomóc psu odnaleźć się w tym szalonym i nawet dla nas wymagającym świecie.

Autorka to certyfikowana behawiorystka psów ISCP.Dip.Canine.Prac., aspirująca do zostania pierwszą w Polsce instruktorką metody Tellington TTouch® for Companion Animals. Szkolenia w tym zakresie przechodzi w Anglii, RPA, we Włoszech i na Tajwanie. Właścicielka firmy pet sittingowej „Studio High Paw! Pet Sitting” (www.high-paw.dk). W Polsce Zuza działa pod szyldem „Psiaki w Zen – Tu i Teraz”.

Autor: Zuzanna Rybarczyk