Przyjdą do mnie goście z psem. Co zrobić, by nie doszło do konfliktu?

Przyjdą do ciebie goście z psem? Jak przygotować się do takiej wizyty? Jeżeli czworonożny gość jest dorosłym samcem, istnieje ryzyko (większe, gdy czworonożny gospodarz również jest samcem), że zaznaczy coś moczem. Nawet jeśli u siebie w domu nigdy mu się to nie zdarza. Trzeba schować zabawki, smakołyki i karmę, których rezydent mógłby bronić.

Choć psy raczej nie konkurują o wodę, lepiej postawić dwie miski, i to w dużej odległości od siebie. Przygotujmy też smakołyki przydatne do rozładowywania atmosfery w razie kłopotów. Oba psy powinny mieć linkę przypiętą do obroży, na wypadek gdyby sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli. Smycz nie może być jednak napięta, by nie zakłócić procesu wzajemnej akceptacji.

Goście z psem, czyli charakter i płeć grają rolę

Nastawienie psów do przedstawicieli własnego gatunku może być bardzo różne. W zasadzie wszystkie (oprócz naprawdę zaburzonych) potrafią przystosować się do relacji społecznych w grupie, w której stale przebywają. Kiedy jednak spotykają innego psa tylko co pewien czas, za każdym razem muszą od nowa ustalić wzajemne pozycje. Te, które są szczególnie terytorialne, i te, które czują się zagrożone (najczęstsza przyczyna agresji), trudniej będzie nauczyć spokojnego przyjmowania czworonożnych gości. Wtedy trzeba rozważyć, czy warto narażać ludzi i zwierzęta na duży stres.

Do pewnego stopnia możemy przewidzieć, co się będzie działo, znając oba czworonogi. Jeżeli nasz pies chętnie się bawi z pobratymcami, a w razie konfliktu ulega, to nawet na własnym terytorium raczej nie będzie agresywny. W wypadku takiego, który się boi innych psów i reaguje nerwowo, lepiej wybrać strategię małych kroków.

Zwierzak spokojny i pewny siebie, obwąchujący się tylko z niektórymi psami, ale niezbyt zainteresowany zabawą, niezwracający uwagi na pozostałe i w związku z tym na spacerach niesprawiający kłopotów, może przejawiać agresję terytorialną w stosunku do obcego psa na własnym terenie. Jeśli jest samcem, powinien dość łatwo zaakceptować suczkę i być raczej obojętny w stosunku do szczeniaka, ale z samcami może być trudniej. Suczki mogą z kolei niechętnie wpuszczać inne suki.

psy w drzwiach
fot. Shutterstock

Goście z psem, czyli strategia pierwszych wizyt

Podczas pierwszych wizyt innego psa, dopóki nie poznamy dobrze reakcji własnego, lepiej zachować ostrożność. Psy powinny się spotkać poza ogrodem lub najbliższą okolicą bloku i pójść na przechadzkę. Jeżeli będą zgodnie spacerować, można się z nimi udać do domu. W wypadku posesji z ogrodem zatrzymujemy się na zewnątrz i obserwujemy zwierzaki. Przy najmniejszym przejawie napięcia właściciele, stojąc w znacznej odległości od siebie, przywołują swoje psy, które powinny usiąść i na nich popatrzeć, za co dostają smakołyki. Jeżeli czworonogi wydają się rozluźnione, po kilku minutach można wejść do domu i dalej postępować tak samo. W wypadku mieszkania pomijamy etap ogrodowy.

Pierwsze wizyty powinny się odbywać pod znakiem psów, to znaczy, że ich właściciele nie będą mogli skupić się na rozmowie. Stale muszą obserwować emocje zwierzaków i gdy zauważą napięcie, natychmiast reagować tak jak wyżej. Taką wizytę można kontynuować tylko gdy czworonogi stopniowo się rozluźniają. Jeżeli atmosfera się zagęszcza, wskazane jest, by opiekunowie zawołali psy, chwilę je nagradzali smakołykami za siedzenie i skupienie na nich, po czym gość powinien wyjść, nie żegnając się z gospodarzem. Można pomyśleć, że to nadmierna ostrożność, ale ma ogromną zaletę: jeżeli unikniemy agresywnej konfrontacji zwierząt, mamy dużo większą szansę na późniejszą ich pokojową koegzystencję.

Ćwiczenia w terenie

Wiele zależy od tego, czy goście z psem są nam bliscy i spędzamy z nimi dużo czasu, czy też widujemy raz na parę miesięcy. Jeżeli nasz pies w mieszkaniu zachowuje się agresywnie wobec innych psów, w tym drugim wypadku raczej zrezygnowałabym z ich zapraszania, dopóki problem kontaktów z psami nie zostanie rozwiązany. W pierwszym dogadanie się ma istotny wpływ na relacje właścicieli. Wtedy warto włożyć wysiłek w to, żeby stworzyć psom warunki dające największą szansę na wzajemną akceptację. Zasady postępowania są takie same, ale musimy dać sobie więcej czasu. Najpierw trzeba iść na długi spacer, a czasem nawet kilka spacerów, trzymając psy na smyczy i nagradzając je, gdy nie zwracają na siebie uwagi. Proces może ułatwić trzecia osoba, która będzie szła bokiem między psami, skierowana plecami do jednego z nich.

Takie zachowanie działa na oba uspokajająco. Kiedy będą szły rozluźnione, pozwalamy im podejść do siebie na linkach, które powinny być luźne i na tyle długie, aby właściciele stali kilka metrów od zwierzaków. Im bardziej psy będą czuły bliskość i łączność z opiekunami, tym trudniej będzie im spokojnie „porozmawiać” z pobratymcem.

Kiedy na neutralnym terenie nie będzie już trudności (wystarczy, że psy nie zwracają na siebie uwagi), przenosimy ćwiczenia na teren w pobliżu domu jednego z nich. Jeśli i tam wszystko będzie w porządku, można wprowadzić oba do mieszkania, przy czym gość powinien wejść pierwszy. Gdy w mieszkaniu zwierzaki są rozluźnione, a zwłaszcza gospodarz nie przejawia nadmiernej czujności, można uznać, że odnieśliśmy sukces. Warto jednak przez jakiś czas tak organizować wizyty, aby psy spotykały się na zewnątrz.

pani z psami
fot. Shutterstock

Ćwiczenia w domu

Zdarza się jednak, że pobratymcy nie przeszkadzają psu na zewnątrz, ale w mieszkaniu staje się w ich obecności spięty i czujny. Wtedy najlepiej przeprowadzić odwrażliwianie. Oba psy muszą być na smyczy, potrzebna jest też osoba trzecia, która wpuści odwiedzających do mieszkania, lub też taka organizacja, aby goście weszli sami, a gospodarz mógł się skupić na swoim pupilu, pracując z nim z dala od drzwi wejściowych.

Wchodzenie do mieszkania dzielimy na etapy, np. otwieranie drzwi, przejście przez próg, eksploracja mieszkania przez przybyszów, zbliżanie się do psa gospodarza. Ćwiczenie z rezydentem polega na nagradzaniu go raz za razem smakołykami, o ile tylko pozostaje skupiony na opiekunie i rozluźniony. W miarę potrzeby podobnie pracujemy z czworonożnym gościem, pilnując, aby nie wywoływać w nim niepokoju i ograniczać pobudzenie. Nie powinien ani się bać, ani gwałtownie dążyć do zwiedzenia całego pomieszczenia lub kontaktu z rezydentem, ponieważ takie zachowanie byłoby dla niego bardzo prowokujące.

Potrzeba wielu takich szkoleniowych wizyt, nim pozytywne skojarzenie z konkretnym psem się utrwali. Nie mogą trwać zbyt długo – początkowo 1-2 minuty, stopniowo można je przedłużać do 5 i 10 minut. Gdy gość wychodzi, natychmiast znikają nagrody. Trzeba obserwować stan emocjonalny zwierząt i podążać za nimi – to one nadają tempo całemu procesowi. Ma on zmniejszyć pobudzenie psów w tej konkretnej sytuacji i utrwalić skojarzenie jej z dobrym samopoczuciem i przyjemnością.

Kiedy rezydent przestanie zwracać uwagę na to, że goście z psem poruszają się po mieszkaniu, czworonogom można pozwolić na swobodną interakcję. Muszą się ze sobą same dogadywać, nasza rola sprowadza się do dbania o to, aby były rozluźnione, zadowolone i jak najmniej pobudzone. Pamiętajmy przy tym, że celem nie jest zaprzyjaźnienie zwierzaków ze sobą (choć będzie wspaniale, jeśli się to uda), ale doprowadzenie do tego, żeby potrafiły pokojowo współistnieć na terytorium każdego z nich.

Autor: Joanna Iracka