Hodowla labradorów - jak powinna wyglądać? - Psy.pl
Hodowla labradorów

Hodowla labradorów – jak powinna wyglądać?

Jak hodowla labradorów powinna wyglądać w idealnym świecie? Jak powinno się dbać o szczeniaki od pierwszych dni ich życia? Opowiada hodowca rasy.

Kate Fulkerson jest doktorem psychologii i hodowcą labradorów. Ma 12 psów tej rasy. Pierwszy labrador trafił do niej w 1976 r., sześć lat później zaczęła pokazywać psy na wystawach. Jej pasją jest hodowla labradorów.

Pierwszy miot w jej hodowli przyszedł na świat w 1998 r. Wyhodowała ich tylko pięć, gdyż dużo czasu zajmuje jej dobieranie par hodowlanych i wychowywanie szczeniąt, których nie rozdziela przed ukończeniem czterech miesięcy.

Dwa psy rasy labrador słuchają poleceń
fot. Shutterstock

Często spotykasz labradory sprawiające kłopoty właścicielom?

Tak, nawet moja ukochana Tuffy, którą kupiłam, gdy miała rok, początkowo przypominała książkowego Marleya i dlatego nigdy nie użyłam jej do hodowli.

Skąd się bierze ta nadpobudliwość?

Głównym powodem jest rozmnażanie psów o kiepskich charakterach. Choć badania wykazują, że temperament może być dziedziczony, niektórzy hodowcy nie przywiązują do tego wagi.

Druga przyczyna to zbyt wczesne oddzielanie szczeniąt od matki i rodzeństwa. Odbiera się im w ten sposób możliwość przyswojenia tego, czego matka i hodowca powinni je nauczyć. Trzecia – to słabe przygotowanie rodzin na przyjęcie szczeniaka. Wychowywanie psa nie jest łatwe, nowi właściciele potrzebują pomocy ze strony hodowcy.

Hodowla labradorów to temat, o którym wiesz chyba wszystko. Jak wybierasz psy do rozmnażania?

Moja hodowla jest nastawiona na psy rodzinne, dlatego na rodziców szczeniąt wybieram czworonogi lubiące towarzystwo ludzi i szybko się uczące. Ojciec i matka muszą być spokojni oraz pewni siebie. Cenię suki łagodne dla szczeniąt i hojnie dzielące się zabawkami oraz jedzeniem. Ocenę predyspozycji genetycznych rodziców uzupełniam, obserwując ich rodzeństwo i przodków.

Dwa szczeniaki rasy labrador na trawie
fot. Shutterstock

W jakim wieku wydajesz szczenięta do nowych domów?

Robię to dopiero, gdy skończą cztery miesiące. Chcę, żeby mogły wzrastać w towarzystwie matki, rodzeństwa i innych psów. Poznaję każde szczenię, pomagam mu się rozwinąć. Uczę je takich komend, jak: siad, waruj, turlaj się, zdechł pies, podaj łapę i do mnie.

Zabiera to dużo czasu, ale ułatwia szczeniakowi odnalezienie się w nowym domu. Zwłaszcza że uczę też przyszłych właścicieli zasad wychowania psa. Chodzi mi o to, by ludzie i psy mogli się lepiej komunikować. W umowie kupna-sprzedaży zastrzegam też sobie kontakt z rodziną przez całe życie zwierzaka.

Poradniki zalecają siódmy tydzień jako optymalny do rozdzielenia psiej rodziny. Co cię skłoniło do zatrzymywania szczeniąt tak długo?

John Paul Scott i John Fuller, autorzy klasycznej już dziś książki „Genetics and the Social Behavior of the Dog”, prowadząc badania, wychowali wiele miotów. Odkryli, że maluchy z natury pozostają z rodzeństwem przez 12-16 tygodni.

Wielu amerykańskich hodowców psów ozdobnych i gończych nie rozdziela szczeniąt znacznie dłużej niż przez dwa miesiące, ale wśród hodowców retrieverów to nowość. Swój pierwszy miot trzymałam razem przez 10 tygodni. Rezultaty były tak dobre, że każdy następny zostawiałam w domu dłużej.

Jakie znaczenie dla psychiki szczeniąt ma przedłużony pobyt z matką?

Suki zaczynają uczyć szczeniaki, gdy te przestają ssać. Wymyślają im zabawy i zachęcają do poznawania otoczenia. Przerywają utarczki oraz ingerują, gdy szczeniak przejawia skłonność do pilnowania przedmiotów lub jedzenia. Odchodzą od szczeniąt, które zbyt mocno gryzą, co uczy je łagodnego posługiwania się zębami. Zbyt krótki pobyt z rodzeństwem i matką może wpłynąć na to, że szczenię nie nauczy się tych zasad.

szczeniak labrador gryzie papier
fot. Shutterstock

Inaczej niż większość hodowców uczysz szczenięta czystości…

Wszystkie psy wolą utrzymywać czyste legowisko i teren do zabawy. Gdy tylko zaczynają chodzić, szukają ustronnego miejsca, w którym będą się załatwiać. Zapewniam więc im takie miejsce i sprzątam je często.

Już gdy mają ok. 2,5 tygodnia, obok ich legowiska ustawiam psie WC. Początkowo jest to plastikowa kuweta z obniżonym jednym bokiem wypełniona trocinami. Szczeniaki natychmiast zaczynają jej używać. Później wprowadzam plastikowy basen dla dzieci, a gdy są gotowe do wyjścia na zewnątrz, wynoszę go do ogrodu.

A po co uczysz je sztuczek?

By odczytywały, czego oczekują od nich ludzie. Aby wiedziały, że jeśli zrealizują zadanie, to będą z nich zadowoleni i nagrodzą je.

W jaki jeszcze sposób wspierasz rozwój szczeniąt?

Zbudowałam dla nich mały tor przeszkód. Gdy tylko zaczynają chodzić, w zabawie uczą się pokonywać labirynty, dawać sobie radę ze skomplikowanym systemem tuneli, balansować na kładkach, wspinać się i schodzić po schodach, odnajdywać ukryte przedmioty.

Gdy mają około dwóch miesięcy, wprowadzam do nauki komend kliker. Szczenięta przyzwyczajają się, że klik jest podpowiedzią i pomaga im zgadnąć, jakiego zachowania oczekuję.

labradr patrzy w obiektyw
fot. Shutterstock

Na rozwój szczeniąt masz więc wpływ, a co z właścicielami?

Bardzo rygorystycznie ich dobieram. Wniosek o malucha z mojej hodowli ma 10 stron i zawiera szczegółowe pytania dotyczące przyszłej rodziny psa, jej trybu życia i wiedzy o zwierzętach. Poza tym nie sprzedaję szczeniąt do rodzin, w których są dzieci poniżej szóstego roku życia. Hodowla labradorów – jak wszystkich innych psów – to odpowiedzialność.

Dlaczego niewłaściwe podejście do szczeniaka może skutkować nadpobudliwością?

Szczenięta, które nie rozumieją, czego ludzie od nich chcą, są mocno pobudzone. A zrozumienie tego jest dla nich trudne, ponieważ oczekiwane zachowania są zupełnie inne niż normalne zachowania psów. Do tego właściciele często nie wyrażają się jasno i są niekonsekwentni.

Chcą, by szczeniak bawił się piłką z dziećmi, ale chwilę później wymagają, by nagle tego zaprzestał. Nie mają jasno sprecyzowanych oczekiwań odnośnie tego, co pies ma robić, i częściej karzą go za niechciane zachowania, niż nagradzają za pożądane.

Jakie jeszcze błędy popełniamy w wychowaniu psów?

Kolejny błąd polega na uspokajaniu przez wysiłek fizyczny. Tymczasem szczeniaki potrzebują zabawy, możliwości poznawania otoczenia i towarzystwa innych psów. Co więcej, wysiłek fizyczny pociąga za sobą ryzyko kontuzji, a związany z nią ból jeszcze bardziej pobudzi zwierzę.

W związku z tym nie zaczynam nauki chodzenia na luźnej smyczy, nim pies nie ukończy dziewięciu miesięcy, nie biegam też z nim na uwięzi, dopóki nie ukończy dwóch lat.
Psy to istoty społeczne. Ważny jest dla nich fizyczny kontakt z pobratymcami i ludźmi, nawet gdy śpią.

Jeśli więc muszą spędzać długi czas samotnie, staną się nerwowe. Zawsze też jest ryzyko, że traumatyczne przeżycie z wczesnej młodości wpłynie na to, że dorosły pies będzie pobudzony – dlatego nigdy nie zabrałabym szczeniaka na przykład w podróż samolotem.

Labrador pogryzł maskotkę
fot. Shutterstock

Co doradziłabyś właścicielom labradorów sprawiających kłopoty?

Należy się zastanowić, czego psu brakuje, że zachowuje się nieznośnie. Pomagam właśnie kobiecie, która złamała rękę, bo suczka pociągnęła ją na smyczy. Po tym zdarzeniu właścicielka zaczęła wypróbowywać różne modele obroży i szelek, by lepiej kontrolować psa.

Okazało się jednak, że ten biedny zwierzak siedział 12-14 godzin sam w domu, a jego pani poświęcała mu zaledwie kilka minut przed pójściem spać. On potrzebuje więcej czasu spędzonego z właścicielem i kontaktu emocjonalnego, a także więcej stymulacji umysłowej, a nie mocniejszej obroży.

Ludzie powinni nauczyć się patrzeć na świat oczami psa. Poprosiłam właścicielkę tej suczki, by wyobraziła sobie, jak czułaby się pozostawiona przez cały dzień na małym, ogrodzonym wybiegu? Samotna? Może znudzona? Dążenie do coraz większego kontrolowania psa stwarzającego kłopoty jedynie pogarsza sytuację i zwiększa jego chęć zaspokojenia potrzeby kontaktu, miłości, uwagi i nowych doświadczeń – w taki sposób, w jaki mu się to uda.

W Polsce niektórzy hodowcy labradorów zalecają używanie obroży elektrycznych. Co o tym sądzisz?

Nigdy nie spotkałam się z sytuacją, w której użycie takiej obroży byłoby konieczne. Poza tym karcenie sprawia, że psy stają się jeszcze bardziej pobudzone, zamiast się uspokajać.

Co można zrobić, by wyciszyć nadpobudliwego psa?

Spędzać z nim dużo czasu, przytulając go, głaszcząc po brzuchu i pozwalając mu opierać się o nas. Poruszać się wolno i leniwie, przekazując w ten sposób czworonogowi informację, że jest bezpieczny i że nic złego się nie dzieje. No i oczywiście zaspokajać potrzebę uczenia się, bo wtedy psu jest łatwiej wytrwać w spokoju przez resztę czasu.

Labrador liże kobietę po twarzy
fot. Shutterstock

Trzeba być doktorem psychologii, jak Ty, by rozumieć potrzeby psów?

Wystarczy być dobrym obserwatorem i zrozumieć ich punkt widzenia. Niewielu ludzi ma cierpliwość, wyrozumiałość, doświadczenie i umiejętności, by poradzić sobie z trudnym lub znerwicowanym czworonogiem, takim jak Marley lub moja Tuffy. Wielu nie powinno samodzielnie wychowywać szczeniąt, bo to zadanie ich przerasta. Hodowla labradorów dobitnie mi to pokazała.

Takie osoby powinny kupować dorosłe psy. Jeszcze inne dadzą sobie radę jedynie z czworonogiem o łatwym charakterze. A są i tacy, którzy w ogóle nie powinni mieć psów…

Autor: Magda Urban
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *