Jak wychować idealnego psa? 7 rzeczy, które powinien umieć każdy pies!

Każdy z nas oczekuje po psie czegoś innego. Sportowiec chce, by jego pupil był żwawy, a spokojny domator woli cieplutkiego przytulaka. Jednak wszyscy pragniemy, by z czworonogami żyło nam się dobrze. Co Grzeczny Piesek powinien umieć – i jak to osiągnąć? Jak wychować idealnego psa?

Jak wychować idealnego psa… skutecznie?

Po pierwsze – motywujmy!
Zwłaszcza w początkowych fazach nauki używaj takich nagród, na jakich najbardziej zależy twojemu psu. Może to być jedzonko, ale także chwila zabawy ulubioną zabawką czy wspólne pobieganie.

Nie karćmy po fakcie
Skarcenie czworonoga nawet kilkanaście sekund po tym, jak coś przeskrobał, nic nie daje – nie potrafi on bowiem skojarzyć kary z czynnością, która już dobiegła końca.

Sprytnie używajmy głosu
Zwracając się do psa, starajmy się uśmiechać. Uśmiech, nawet sztucznie wymuszony, trochę podnosi tembr głosu, co w uszach psa brzmi bardziej zachęcająco, niż komendy wydawane surowym tonem.

1. Wracać na wołanie

Pies nie musi znać stu sztuczek, za to na nasze wezwanie powinien – natychmiast! – zawrócić i przybiec do nas. Dlatego należy ćwiczyć tę komendę od pierwszego dnia pobytu psa w naszym domu. Przywołanie (wszędzie: w domu, na klatce schodowej, na spacerze) powinno być nagradzane smakołykiem, z początku wydawanym za każdym razem, potem – losowo.

W nauce pomoże długa linka ciągnąca się za psem: jej chwycenie i pociągnięcie przypomni zwierzakowi o posłuszeństwie. Wołajmy psa wesołym tonem, nawet jeśli mamy ochotę go udusić, bo przed chwilą nam uciekł.

2. Zostawać sam w domu

W nauce spokojnego pozostawania samemu w domu może się przydać klatka kennel. Musimy psa do niej stopniowo przekonać, nie szczędząc smakołyków i pochwał. Powinna być wyściełana miękkim materacykiem, może być przykryta – psy lubią zaciszne, ciasne pomieszczenia, to pozostałość po życiu w norach. Nie można jednak pozostawiać pupila w klatce na dłużej niż kilka godzin. Przez cały czas musi mieć dostęp do wody!

Jeśli nie chcemy używać klatki, to z początku zostawiajmy psu jakiś smakołyk do żucia i obgryzania. Czasami stres związany z samotnością niweluje radio nastawione na stację informacyjną (chodzi o to, aby było słychać ludzkie głosy). Nie wrzucajmy psa od razu na głęboką wodę. Ćwiczmy zostawanie samemu od 5, 10 minut i stopniowo przedłużajmy ten czas.

3. Ignorować pokusy

Psy to zwierzęta społeczne, potrzebują kontaktów z innymi psami. Gorzej, gdy spotkania z kolegami stają się treścią życia naszego pupila. Podobnie kłopotliwa może być chęć zaprzyjaźniania się z przechodniami. Toteż od początku uczmy psa przebywania wśród pobratymców, ludzi, pojazdów – a jednocześnie skupiania uwagi na nas. Najłatwiej przeprowadzać te ćwiczenia, gdy pies jest na smyczy, a my trzymamy smakołyk, który może on sobie stopniowo wygryzać z naszej dłoni. Gdy chcemy zwrócić na siebie uwagę zwierzaka, cofajmy się, zamiast iść ku niemu.

Im silniejszą więź nawiążemy z psem, tym łatwiej porzuci on dla nas atrakcyjne towarzystwo. Jak wychować idealnego psa? Pamiętaj, że spacer to nie czas na godzinne gadanie przez komórkę! Wymyślmy jakieś zabawy i gry, w które będziemy się bawić z psem.

4. Chodzić przy nodze

W ćwiczeniu tej sztuki wspomóżmy się smakołykami wydawanymi psu w chwilach, gdy jest w dobrej pozycji, mniej więcej na wysokości naszych nóg. Ustalmy jakieś hasło, żeby wiedział, czego od niego wymagamy. Gdy zaczyna ciągnąć w jakąś stronę, poluzujmy smycz i gwałtownie zawróćmy. Po kilku czy kilkunastu powtórzeniach pies odpuści.

Szelki sprzyjają ciągnięciu, obroża pomaga trochę zapanować nad „psim ciągnikiem”.

5. Nie zjadać śmieci

Zjedzenie jakiegoś nadpsutego kąska może się źle skończyć. Trzeba nauczyć psa, że nasze „fe!” oznacza: „Natychmiast przestań to wąchać i odejdź!”. Poprośmy kolegę, by podrzucił smakowity kąsek w umówionym miejscu. Podejdźmy tam z psem na smyczy albo na lince i każdą próbę powąchania, polizania albo wzięcia w zęby leżącej na trawie atrakcji kwitujmy okrzykiem „fe!”, połączonym z szarpnięciem smyczą (jeśli okrzyk nie wystarczy). Jeżeli pies odpuści, nagrodźmy go – musi wiedzieć, że porzucenie leżącego jedzenia mu się opłaci.

W nauce porzucania podwórkowego fast foodu może być przydatna puszka z monetami. Potrząśnięcie nią w chwili, gdy czworonóg zbliża się do przysmaku, znacznie wzmocni siłę wyrazu komendy.

6. „Siad”, „waruj” i „stój”

Najłatwiej zacząć od „siad” – prawie każdy pies ma tę komendę w swoim repertuarze. Dawniej uczono jej, naciskając na zad, obecnie najczęściej naprowadza się zwierzaka smakołykiem, podnoszonym nad jego głową do tyłu, tak żeby sam zajął tę pozycję. Do pozycji „waruj” naprowadzmy psa z siadu, dotykając smakołykiem podłogi. Najlepiej najpierw uczyć psa tylko takiego podążania za naszymi gestami, a komendy słowne wprowadzać dopiero później. Psy nie rozumieją znaczenia słów, toteż zwierzak na początku i tak nie będzie wiedział, jakie pozycje oznaczają komendy „siad” czy „waruj”.

Wykonanie komendy „stój” jest najtrudniejsze, bo aż się chce przestawić jedną łapę… potem drugą… a potem sobie pójść.

7. Jeździć grzecznie w aucie

Do tego ćwiczenia potrzebne są dwie osoby. Kierowca, ze względów bezpieczeństwa, nie może zajmować się tym, jak wychować idealnego psa – pasażera. Ale już pomocnik może. Dlatego druga osoba, trzymając psa na smyczy, musi go kontrolować. Każdą chwilę spokojnego siedzenia trzeba nagrodzić.

Jeśli pies z początku bardzo boi się auta albo wyjątkowo w nim rozrabia, pierwsze ćwiczenia przeprowadzajmy w zaparkowanym pojeździe.

Jak wychować idealnego psa… bezstresowo?

Nie da się tego zrobić całkiem bezstresowo, podobnie jak nie da się uniknąć stresu w życiu. I wcale nie należy go za wszelką cenę unikać i chronić psa przed tym, co może być dla niego trudne, na przykład przed kontaktami z innymi zrównoważonymi psami. Jeśli pozwolimy mu się z tym zmierzyć, zadziała to jak szczepionka na przyszłość. Jeżeli nie, możemy wychować… maminsynka.

Tak się często dzieje w wypadku małych piesków, które na widok brytana porywamy w popłochu na ręce. Odczuwają wprawdzie chwilową ulgę, bo czują się bezpieczniejsze, ale na dłuższą metę oddajemy im niedźwiedzią przysługę – w ten sposób nigdy nie nauczą się radzić sobie w takich sytuacjach i dogadywać się z pobratymcami. I następne takie spotkania będą dla nich źródłem stresu większego, niż w wypadku psów, które miały okazję posiąść tę sztukę.

Jacek Gałuszka – behawiorysta, trener

Autor: Paulina Łukaszewska