Jett – adoptowany szczeniak, którego uratował powrót do schroniska

fot. Schronisko na Paluchu

Adoptowany szczeniak po roku wrócił do schroniska. Na szczęście! O tym, że psiak jest maltretowany, dowiedziała się przypadkiem jedna z wolontariuszek.

Adopcja psa to cudowny gest. Tak nie tylko zyskuje się wiernego przyjaciela – w ten sposób ratuje się także psie życie. Nic dziwnego więc, że tak wiele osób oburza się na utrudnienia, jakie stanowią wymyślne procedury adopcyjne. Przecież każdy, kto chce adoptować psa, będzie go kochał i o niego dbał! Okazuje się jednak, że nie wszyscy zapewnią adopciakowi wspaniałe życie… O tym, że czasem nawet w schronisku może być lepiej niż w domu, przekonał się Jett – adoptowany szczeniak, który trafił w ręce okrutników.

Maleńki szczeniak znajduje nowy dom

Jett był jednym z wielu szczeniąt, które trafiły w grudniu 2014 roku do Schroniska na Paluchu. Wydawałoby się, że kilkutygodniowy maluch miał wiele szczęścia – już dwa dni po przybyciu do schroniska wpadł w oko pewnej rodzinie i wyruszył w podróż do nowego, wspaniałego domu. W tamtych czasach nikt nawet nie myślał, by przeprowadzać regularne kontrole poadopcyjne, nie tylko ze względu na ogromną liczbę wydawanych psów i niewystarczającą ekipę wolontariuszy, która miałaby się tym zajmować. Taka ingerencja w codzienne życie budziła też silny sprzeciw wśród opiekunów adopciaków – bo kto brałby psa po to, by go potem zaniedbywać? Jednak nie zawsze można liczyć, że osoby adoptujące psa faktycznie chcą mu zapewnić dobre życie i będą odpowiednio się o niego troszczyć…

Adoptowany szczeniak spędzał życie w łazience

W kwietniu 2016 roku jedna ze schroniskowych wolontariuszek odbiera po południu telefon. Dzwoniąca do niej kobieta postanowiła skontaktować się ze schroniskiem i wybrała numer powtarzający się pod ogłoszeniami zwierzaków. Szybko okazało się, że chodzi o adoptowanego ponad rok temu Jetta. Psiak zaczął sprawiać poważne problemy matce opiekunów, która na czas ich wyjazdu przejęła opiekę nad czworonogiem. Adoptowany szczeniak nieprzerwanie załatwiał się w domu i nie dało się nauczyć go czystości. Wolontariuszka, chcąc ustalić przyczynę problemu spytała, jak często zwierzak wychodzi na spacer. „Dziś jeszcze z nim nie byłam” – odpowiedziała kobieta dzwoniąca po 14.

Z dalszej rozmowy wynikło, w jak dramatycznych warunkach żyje adoptowany szczeniak. Opiekunowie na cały dzień zamykają go w łazience, by nie brudził w domu, a gdy psiak załatwi się na kafelki, jest bity i kopany. Maluch na dodatek nie ma żadnej okazji, by nauczyć się czystości i wytrzymać do spaceru. Na dwór wyprowadzany jest maksymalnie raz dziennie. Kobieta zajmująca się psem na czas wyjazdu właścicieli już dawno niepokoiła się sposobem, w jaki rodzina traktuje zwierzaka. Jednak dopiero po roku postanowiła to zgłosić.

Jett wraca do schroniska i zyskuje nowe życie

Od razu po zakończeniu rozmowy wolontariuszka zgłosiła znęcanie się nad zwierzętami schronisku. Następnego dnia przeprowadzono interwencję i odebrano malucha z rąk oprawców. Brak opieki i spacerów, kopanie i bicie odbiło się na psychice Jetta. Psiak z przerażeniem kulił się na widok podniesionej ręki, spodziewając się najgorszego. Ponadto szczeniak nie umiał absolutnie nic, nie reagował na swoje imię i nie znał smyczy. Jednak po kilku dniach przekonał się, że w schronisku jest już bezpieczny. Otworzył się na wolontariuszki, zaczął się nieśmiało przytulać i ochoczo przybiegać na zawołanie.

 Jett, mimo swoich smutnych przeżyć, nie jest pieskiem trudnym do “odpracowania”. Od przyszłych opiekunów będzie wymagał jednak dużo łagodności, ciepła, zrozumienia i cierpliwości, a przede wszystkim spędzania z nim dużo czasu, aby nadrobić ten stracony – tak o psiaku napisały wolontariuszki w ogłoszeniu na stronie schroniska.

fot. Schronisko na Paluchu

Po kilku tygodniach delikatny i nieśmiały, uroczy młodziak trafił w oko pewnej samotnej kobiecie, która miała już niemałe doświadczenie w pracy z wycofanymi zwierzakami. Po kilku spacerach zapoznawczych pojechał z nią do domu. Jett miał jeszcze sporo do nadrobienia. Nie wiedział, że z domu wychodzi się na spacery, na których można się załatwić, miał poważne braki w socjalizacji i nie znał zasad życia przy człowieku. Kobieta jednak nie poddała się i z pomocą wolontariuszki rozwiązała wszystkie napotkane problemy. Dziś Jett cieszy się normalnym życiem i jest traktowany jak pełnoprawny członek rodziny!

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

Autor: Aleksandra Prochocka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments