Kolor wrócił do schroniska po 8 latach od adopcji. Został porzucony, bo zachorował?


Adoptowany za młodu Kolor został porzucony przez opiekuna. Pies był skrajnie zaniedbany - przepuklina wielkości melona wymagała natychmiastowej operacji.

Wiele osób myśli, że dla psa nie ma nic gorszego niż pobyt w schronisku – od takiego miejsca przecież każdy dom będzie lepszy! Niestety często okazuje się, że w niektórych przypadkach wcale nie jest to prawdą. Ludzie, którzy adoptują czworonoga zza schroniskowych krat, nie zawsze okazują się tak empatycznymi osobami, jak by się spodziewano. Poznajcie historię Kolora – psa, który nie tylko został porzucony, ale wcześniej także skrajnie zaniedbany.

Porzucony, bo chory. Chory, bo zaniedbany

Wydawałoby się, że Kolor miał w życiu dużo szczęścia. Jako maluch trafił wprawdzie do schroniska, jednak szybko został z niego adoptowany. Nowi opiekunowie wyszli z warszawskiego Schroniska na Paluchu z radosnym, zdrowym szczeniakiem – takim, jakiego każdy początkujący opiekun by sobie życzył! Psiak w typie owczarka niemieckiego zaczął więc nowe, wspaniałe życie u boku kochającego człowieka… A przynajmniej tak się wszystkim wydawało.

Po ośmiu latach jednak Kolor znów trafił na warszawski Paluch. Przerażonego i zdezorientowanego psa wspaniały „opiekun” przypiął smyczą flexi do bramy przy ruchliwej ulicy i zostawił na pastwę losu. Porzucony czworonóg miał na sobie kaganiec, a przy nim leżała jego książeczka zdrowia. Gdy tylko psiak trafił do schroniskowego weterynarza, powód porzucenia stał się niemal oczywisty. Piękny, postawny Kolor cierpiał z powodu przepukliny kroczowej, która osiągnęła już wielkość sporego melona. Zwierzak miał też uchyłek jelita i przerost prostaty.

kolor pies porzucony zaniedbany
fot. Schronisko na Paluchu

Wszystkie te dolegliwości sprawiały, że każda próba wypróżnienia się przez Kolora sprawiała mu niewyobrażalny ból, co można było zauważyć gołym okiem. Jednak z pozostawionej przy psie książeczki wynikało, że właściciele nie zainteresowali się problemem swojego pupila. W książeczce bowiem nie było informacji o żadnym leczeniu, opiekunowie zapewnili mu wyłącznie podstawowe szczepienia. Weterynarze orzekli, że dramatyczny stan zdrowia psa wynikał z prostego zaniedbania – braku kastracji, której konieczność zapisana była w umowie adopcyjnej.

Zaniedbanie nie spotkało się z żadnymi konsekwencjami

Moment porzucenia psa zarejestrowały kamery z pobliskiego sklepu. Na nagraniu było widać, jak kobieta owija flexi wokół prętów bramy i odchodzi, pozostawiając za sobą zdezorientowanego czworonoga. Policja jednak nie zaangażowała się zbytnio w poszukiwanie właściciela, który dopuścił się tak skrajnego zaniedbania zwierzaka. Podjęte przez schronisko próby kontaktu z adoptującymi również nie przyniosły efektu – pod umieszczonym w bazie adresem właściciele już dawno nie mieszkali… Wolontariuszom pozostało więc zadbanie o zdrowie psa i szukanie mu nowego, odpowiedzialnego domu.

Porzucony Kolor przeszedł operację

Ze względu na ogromne zaniedbanie zdrowia, Kolor potrzebował dość kosztownej operacji. Na szczęście znaleźli się wspaniali ludzie, którzy pomogli wolontariuszom uzbierać potrzebną kwotę i już dwa miesiące po powrocie do schroniska psiak został uwolniony od cierpienia. W międzyczasie okazało się, że Kolor jest cudownym czworonogiem – pogodnym i wpatrzonym w człowieka. Szybko nauczył się mnóstwa komend i pięknie chodził na smyczy.

zaniedbany pies porzucony
fot. Schronisko na Paluchu

Zwierzak jednak bardzo tęsknił za domem. Jak mało który psiak płakał w boksie, zrywał się na widok każdej przechodzącej osoby i nawet, gdy wszystko w schronie cichło, można było słyszeć jego żałosne popiskiwania…

Do Kolora uśmiecha się szczęście… z Finlandii!

Nie każdemu starszemu psu po przejściach udaje się znaleźć dom. Jednak Kolor miał prawdziwe szczęście. Jego historia poruszyła wspaniałych ludzi, którzy podarowali mu cudowny dom aż w Finlandii!

Los postanowił wynagrodzić Kolorowi wszystko, co przeszedł w ostatnim czasie! Nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy porzucili go w chorobie, zamienił na kochających i oddanych mu ludzi, z którymi resztę życia spędzi, podziwiając fińskie jeziora. Nie możemy się nacieszyć. Powodzenia Kolorku! – napisali w dniu adopcji wolontariusze na swoim fanpage.

Psiak trafił naprawdę wspaniale. Długie spacerki wśród śniegu, spanie w łóżku pod kołderką i masa, masa miłości wynagradzająca wszystkie wcześniejsze krzywdy. Szczęście czworonoga nie trwało jednak długo… Pół roku po adopcji Kolor zaczął mieć nagle poważne problemy z chodzeniem.

Odzywają się dawne krzywdy…

26 czerwca Kolor zaczął pociągać nogami. Jego opiekunowie zareagowali natychmiast i zabrali go do lekarza. Niestety spadła na nich druzgocąca wiadomość. U Kolora zdiagnozowano zaawansowaną dysplazję obu stawów biodrowych ze zmianami zwyrodnieniowymi oraz zapalenie krążków międzykręgowych i kręgów (discospondylosis) w kilku miejscach dodatkowo z podejrzeniem wypadnięcia dysku w części krzyżowo-lędźwiowej. Jest jednak dobra wiadomość: Kolorowi można pomóc, potrzebna jest tylko operacja. Jak to w życiu bywa, jest też zła wiadomość: w Finlandii koszt operacji to niebagatelne 2000 euro. W Polsce koszty związane z operacją są podobne, a dodatkowo dochodzi stres oraz obciążenie związane z podróżą i zmianą miejsca. Do tego potrzebna będzie rehabilitacja. Kolor jest już stale leczony na objawową niedoczynność tarczycy, a w obecnej sytuacji spowodowanej koronawirusem jego opiekunowie nie są w stanie sami opłacić operacji. Dlatego po raz kolejny prosimy o Waszą pomoc, żeby Kolor mógł cieszyć się życiem. Ten pies zasłużył na szczęście! – tak opisali sytuację psa wolontariusze na zbiórce mającej pomóc w finansowaniu leczenia.

 

Początkowo leczenie przyniosło całkiem dobre rezultaty. U Kolora przeprowadzono badanie rezonansem magnetycznym, które miało wykazać, czy zmiany w kręgosłupie można będzie operować. Rezonans wykazał, że Kolor przeszedł kiedyś w życiu solidną traumę – prawostronne silne kopnięcie lub uderzenie. Możliwe więc, że byli właściciele nie tylko zaniedbali psa, ale także uszkodzili mu kręgosłup… Niestety psiak nie dożył planowanej operacji – odszedł 29 marca, po roku i trzech miesiącach od adopcji. Jego opiekunowie walczyli o jego zdrowie do ostatniej chwili. Tak jak powinien każdy odpowiedzialny człowiek, który traktuje psa jak pełnoprawnego członka rodziny.

Autor: Aleksandra Prochocka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments