Kierowca przejechał psa na oczach opiekuna, 11-letniego chłopca [FILM]

Kamery monitoringu nagrały moment, gdy kierowca przejechał psa, który nagle wbiegł na ulicę. Zwierzak zginął pod kołami auta, a kierowca odjechał, nie zatrzymując się. Na nagraniu widzimy też chłopca, który był opiekunem psa. Zrozpaczony zabiera pupila z jezdni, a potem biegnie, jakby usiłował dogonić samochód. Nagranie opublikował w sieci Dobrosław Bielecki z ugrupowania Gdańsk Tworzą Mieszkańcy po to, by odnaleźć kierowcę i by ten złożył wyjaśnienia.

Publiée par Dobrosław Bielecki sur Vendredi 14 septembre 2018

Suczka zerwała się ze smyczy

Jak wynika z późniejszej relacji Bieleckiego, 11-letni chłopiec wyszedł z suczką Lolą na plac obok domu. Lola zerwała się ze smyczy, chłopiec próbował ją załapać, ale przy kolejnej próbie uciekła i wpadła pod koła samochodu. Chłopiec ogromnie przeżywa to, co się stało, i obwinia się, że musiał źle zapiąć smycz. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się bowiem, by suczka się z niej zerwała. Cierpienie chłopca pogłębiają komentarze zamieszczane w sieci.

Post Bieleckiego udostępniono już kilka tysięcy razy i znalazło się pod nim zaraz po publikacji mnóstwo komentarzy. Niestety zawierających również groźby karalne pod adresem kierowcy, a także obwiniających chłopca.

Kierowca przejechał psa

Życie jest zbyt krótkie, żeby się dzielić na dobrych i złych, oraz robić z tragedii życiowej chłopca i być może kierowcy publiczny sąd. Tak więc swoboda wypowiedzi, ale w granicach rozsądku, a sądzenie i dywagacje zostawcie odpowiednim organom, bo nie jesteśmy sędziami – apeluje Bielecki.

Tragiczne zdarzenie, które miało miejsce w Gdańsku, nie powinno stać się pożywką dla hejtu, ale każdy z nas, właścicieli psów i kierowców, powinien wyciągnąć z niego wnioski. Opiekunowie psów powinni zwracać szczególną uwagę na swych podopiecznych w pobliżu miejsc, gdzie jeżdżą samochody, a kierowcy nie mogą odjeżdżać z miejsca wypadku, nawet jeśli jego ofiarą jest zwierzę. Bo pies czuje jak dwuletnie dziecko. Wie, co to ból i cierpienie.

Autor: Magdalena Ciszewska