Labrador na Giewoncie. Turyści pomogli mu zejść ze szczytu - Psy.pl
Labrador na Giewoncie

Labrador na Giewoncie. Turyści pomogli mu zejść ze szczytu

Gdy w niedzielne popołudnie turyści dotarli na Giewont, zastali tam... czarnego labradora. Nikt nie wie, jak się tam dostał. Ale pewne jest jedno - nie potrafił sam zejść.

Na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego psy nie mogą wchodzić – jedyne miejsce, gdzie wolno im spacerować, to Dolina Chochołowska. Nikt więc nie wie, co robił czarny labrador na Giewoncie. Jak się tam znalazł, czy ktoś go przyprowadził, czy się aż tak zabłąkał?

Pies nie mógł sobie poradzić z zejściem ze szczytu. Najwyraźniej chwilę na górze już był – chętnie podchodził do ludzi szukając jedzenia, ale bał się bardziej stromych i śliskich fragmentów szlaku – opisuje turysta, który spotkał psa na Giewoncie, Karol Adamski.

Turyści zadzwonili do służb, które działają w górach. Dostali od nich instrukcje, jak należy sprowadzić psa. Schodzili z nim wzdłuż łańcuchów, zachęcając kabanosami. Bez nich akcja by się nie udała, choć i tak w niektórych miejscach psa trzeba było znosić na rękach – tak się bał, że kabanosy nie wystarczyły.

Tak krok po kroku turyści sprowadzili labradora do Hali Kondratowej. Tam jednak uciekł im w stronę Kalatówek i jak na razie ślad po nim zaginął. Na szyi miał czerwoną obrożę, ale bez adresówki.

Teraz szukają go pracownicy schroniska w Kalatówkach.

Autor: Aleksandra Więcławska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *