Laserowy wskaźnik nie dla psa - Psy.pl
Jack Russell oraz mały chłopiec, który jest ubrany w uniform i świeci latarką

Laserowy wskaźnik nie dla psa

Ostatnio modne stały się zabawy z psami przy użyciu laserowych wskaźników. Zabawka ta została pierwotnie wymyślona dla kotów, a teraz wzbudziła zainteresowanie właścicieli psów. Behawioryści przestrzegają jednak przed jej używaniem.

Producenci laserowego wskaźnika wykorzystali to, że wszystkie niemal koty mają instynktowną potrzebę pogoni za poruszającym się obiektem. W tym przypadku uciekającą kotu zdobyczą jest laserowy punkcik (najczęściej czerwony, choć obecnie wytwórcy rozszerzyli gamę świetlnych kolorów).

Jest on kierowany przez właściciela i „biegający” po podłodze lub ścianach albo sterowany automatycznie przez specjalne urządzenie stawiane na podłodze lub przyczepiane do mebla.

Ludziom spodobała się ta zabawka, bo pozwala zająć kota przy wyjątkowo małej aktywności… człowieka. Ot, wystarczy pomachać latareczką albo ustawić na podłodze niewielki aparat i samo się dzieje.

Pies bawi się sam piłką, a w tle na kanapie leży kobieta
fot. Shutterstock

Zabawa bez wysiłku

Laserowa zabawka jest obecnie kupowana przez zachwyconych nią właścicieli psów, rozbawionych tym, że ich zwierzaki biegają za czerwonym świetlnym punkcikiem.

Wiele osób wskazuje że jest to świetny sposób na zmęczenie psa bez angażowania własnych sił – nie trzeba bowiem ani biegać, ani skakać, ani rzucać piłki. Jednak każdy, kto miał okazję obserwować psa zajętego taką zabawą, zwraca uwagę, że zwierzak jest skrajnie zaangażowany, ignoruje bodźce zewnętrzne i zachowuje się jak zahipnotyzowany.

Pies rasy Buldog patrzy przez okno
fot. Shutterstock

Zerwanie łańcucha

Coraz więcej szkoleniowców, behawiorystów i przewodników psów wyraża jednak wątpliwości co do korzystania z tego urządzenia.

Kluczową kwestią jest to, że pies goni za zdobyczą, której nigdy nie schwyta. Powoduje to przerwanie łańcucha zachowań łowieckich, w jaki psy są wyposażone – stwierdził doktor Nicholas Dodman, amerykański behawiorysta.

W efekcie może narodzić się obsesja. Rodzaj zachowania kompulsywnego, przekładającego się między innymi na nieustanną pogoń za cieniami, refleksami światła, poruszającymi się przedmiotami.

Zachowania kompulsywne są zaś bardzo trudne do leczenia. Podobnego zdania jest polska trenerka Zofia Mrzewińska:

Pościg z niemożliwością chwytu wywołuje bardzo złe emocje. Unikałabym zabaw ze światełkiem laserowym, bo to najkrótsza droga do skrajnej fobii, do natrętnych zachowań nie do odwrócenia.

W przypadku kotów sytuacja nie jest aż tak niebezpieczna, choć wielu kocich behawiorystów, ze słynnym telewizyjnym kocim guru Jacksonem Galaxym na czele, zwraca uwagę na możliwość wywołania w kocie uczucia frustracji.

Wszyscy zaś przestrzegają przed przypadkowym skierowaniem wskaźnika wprost w kocie oczy – może to mieć poważne konsekwencje zdrowotne.

Jack Russell biegnie za frisbee
fot. Shutterstock

Polowanie na piłkę

Zabawy z wykorzystaniem zachowań łowieckich są stare jak świat: zwykłe aportowanie piłki to dla psa polowanie, jednak zachowujące logiczną ciągłość: pogoń za „zwierzyną”, dopadnięcie jej i powrót do grupy (czyli do właściciela) ze zdobyczą.

Jeśli już koniecznie chcemy używać takiego wskaźnika należy:

Zaaranżować zabawę tak, by biegający punkcik doprowadzał w końcu psa np. do ukrytego smakołyku. Chodzi o to, żeby pies mógł pod koniec zabawy cieszyć się prawdziwą zdobyczą – zaproponował Nicholas Dodman.

Pies z puzzlami na dywanie
fot. Shutterstock

Łamigłówki dla psa

Właścicielom psów szukającym sposobów wykorzystania tego instynktu w domu Nicholas Dodman proponuje zabawki interaktywne, wymagające od zwierzaka wykonania pewnych działań uwieńczonych zdobyciem smakołyku.

W Polsce są dostępne tego typu zabawki zaprojektowane i produkowane m.in. przez Ninę Ottosson. To gry lub łamigłówki, wymagające od psa zaangażowania i inteligencji. Choćby Spinny – dysk, który pies musi najpierw włączyć (łapą lub nosem), by potem wyszukiwać łakocie przez otwór w płycie.

Można też wykorzystywać piłki lub kostki z ukrytymi w nich nagrodami, które wypadają przez niewielkie otworki w czasie turlania zabawki.

Pies pozuje z jedzeniem i zabawkami na tle drewnianej podłogi
fot. Shutterstock

Praca nosem

Polscy szkoleniowcy radzą zaś zabawę w wyszukiwanie ukrytych w mieszkaniu przedmiotów, np. nasyconych konkretnym zapachem. Tzw. nose work staje się popularną formą zabawy z psem w mieszkaniu. Przypomina szkolenie, któremu poddawane są psy służb celnych, policji i wojska.

Najpierw trzeba wybrać określony zapach, którego pies będzie szukał. Dobrze sprawdzają się w tej roli próbki tytoniu (w domach, w których cała rodzina jest niepaląca), nieduże paczuszki z przyprawami typu goździki lub cynamon.

Musimy przekazać psu, że ten właśnie zapach jest bardzo interesujący i wskazanie go jest nagradzane. Pierwsze lekcje polegają na skłanianiu zwierzaka do powąchania próbki i nagradzania go za to. Jednocześnie wypowiada się hasło związane z przedmiotem poszukiwań (np. „towar”, „tytoń”, „zguba”). W końcu pies, słysząc je, zaczyna wskazywać „przemyt”.

Stopniowo porzucamy próbkę coraz dalej, a potem chowamy za nogą krzesła lub stołu. Zaczynamy wypraszać psa z pokoju i ukrywamy próbkę pod jego nieobecność. Potem utrudniamy sprawę jeszcze bardziej, chowając zgubę w przymkniętych szufladach, pod meblami itd.

Większość psów uwielbia taką zabawę i bardzo dobrze sobie radzi z coraz trudniejszymi zadaniami.

Autor: Paulina Łukaszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *