Madagaskar – dookoła świata na czterech łapach

Madagaskar to czwarta co do wielkości wyspa na świecie nazywana czasem ósmym kontynentem. Jest dużo większa od Polski, ale zamieszkuje ją mniej niż 19 mln ludzi. Liczby psów na niej żyjących nikt dokładnie nie podaje. Podróżujący na wyspę Francuzi – dawni kolonizatorzy – na forach internetowych ostrzegają rodaków przed zabieraniem ze sobą czworonogów.

Pies to synonim brudu, miejscowi bardzo nie lubią tych zwierząt i kiedy widzą, że głaszczę swojego psa, to krzywią się tak, jakbym przytulała świnię. Słyszałam o niejednym czworonogu otrutym przez miejscowych – ostrzega internautka o nicku „Steph”.

Czy naprawdę „Wyspa kochających lemurów” – jak pisał o niej podróżnik Arkady Fiedler – jest aż tak niegościnna, że lepiej trzymać od niej psy z daleka?

Tabu

Na wyspie Madagaskar mieszkają głównie Malgasze – potomkowie osadników z Borneo oraz Afryki, którzy reprezentują blisko 20 grup etnicznych. Więcej niż połowa z nich kultywuje wierzenia przodków, w czym należy szukać wyjaśnienia tego, że na Madagaskarze nie znajdziemy towarzystwa kynologicznego ani klubów miłośników ras.

Jedyny motyw trzymania psa w obejściu to chęć zapewnienia sobie ochrony –  Nie lubię psów i nie znam nikogo, kto by je lubił. W mojej kulturze pies jest tabu, dla wielu ludzi to najgorsze ze zwierząt. Nazwanie kogoś psem jest niewybaczalną obrazą. Najsilniej trzymają się tych przekonań ludzie na wybrzeżu, a miłośników psów można spotkać tylko w największych miastach – mówi Rakotondrazaka Hanitrinirina Sylvia, studentka uniwersytetu w stolicy kraju Antananarywie.

Dlaczego pies to tabu? Malgasze nie wiedzą tego albo nie mają ochoty wyjaśniać. Wiadomo, że religia zajmuje w ich życiu ważne miejsce. Wszechobecne tabu (fadi) określa zasady postępowania tak samo wyraźnie jak w Polsce prawo. Każdy Malgasz wie, że siostra nie może prać ubrań brata, kobieta ciężarna spożywać ryb, a rolnik nie powinien siadać blisko drzwi domu w dniu, w którym sadzi się ryż. Nikt nie grzebie zmarłego we wtorek, ślub najlepiej brać w czwartek, a niedziela to idealny dzień na pracę.

Do fadi należy też przekonanie, że pies jest zwierzęciem nieczystym, więc nie należy się z nim spoufalać. Całować lub pieścić psa? Fuj! Dla większości Malgaszów byłaby to tortura. Antropolog Jørgen Ruud uważa, że każde wierzenie narodziło się z praktycznej potrzeby i pomagało chronić społeczność przed zagrożeniami. Skoro pies jest do dziś silnym tabu, może w przeszłości uznano go za roznosiciela chorób.

Madagaskar i lemury

Według organizacji broniącej praw zwierząt PAW Madagascar aż 92 proc. ssaków lądowych żyjących na wyspie nie występuje nigdzie indziej na ziemskim globie. Jednym z największych skarbów wyspy są lemury. Podobno ich przodkowie przydryfowali tu na kłodach z Afryki ok. 60 mln lat temu i znaleźli idealne warunki do egzystencji.

Lemur
fot. Shutterstock

Do dziś niektórzy Malgasze trzymają lemury jako zwierzęta domowe. Lemur jest chroniony tabu – nie wolno go zabić ani zranić. Właśnie z jego powodu postanowiono się zająć problemem zdziczałych psów i kotów, bo z badań wynika, że to one uszczuplają populację lemurów na terenach chronionych – w rezerwacie Beza Mahafaly w ostatnich 30 latach ubyło ich 30 proc. PAW Madagascar we współpracy z lokalnymi władzami i weterynarzami próbuje kontrolować populację dzikich psów i kotów, płacąc weterynarzom za ich sterylizację.

Dracena

Dina Andria urodzona w pobliżu Antananarywy studiowała kilka lat we Francji. Zna dobrze dwa języki obce, zwiedziła świat. Kiedy słyszy, co Europejczycy myślą o traktowaniu psów w jej kraju, irytuje się.

To prawda, że na Madagaskarze jest mało psów domowych i sporo bezpańskich, ale przesadza ten, kto uważa, że każdy mieszkaniec wyspy ich nie lubi – twierdzi.

Zdaniem Diny historie o trutce, którą miejscowi „witają” psy, biorą się z niewiedzy. Rzeczywiście zdarzają się zatrucia, ale w efekcie zjedzenia toksycznych roślin. Na Madagaskarze rośnie gatunek draceny, którą psy lubią podgryzać. Po kilku godzinach od jej spożycia zwierzak zaczyna się ślinić i wymiotować. Jeśli połknął kilka liści, potrzebna jest pomoc lekarza weterynarii, bo w dużych dawkach toksyna jest śmiertelna.

Tubylcy rzadko jednak korzystają z ich pomocy, uważają bowiem psy za zwierzęta wyjątkowo silne i niepoddające się chorobom. Jeden z królów wyspy otrzymał nawet za młodu nawiązujące do psiej odporności na zranienia i choroby imię Andrianampoinimerina, które miało go chronić (imiona w przeszłości na pewien czas zmieniano, by złe duchy nie mogły znaleźć dziecka).

Z usług weterynaryjnych można skorzystać tylko w dużych miastach. Wielu lekarzy przyjechało tu w ramach programów badawczych lub charytatywnych. Sam zawód usankcjonowano dopiero w 1991r. I choć na wyspie Madagaskar powstała już uczelnia weterynaryjna, to lekarzy wciąż jest mało, a ci, którzy praktykują, zwykle szczepią zwierzęta gospodarskie i rzadko leczą psy.

Przyszłość

Czy kiedyś psy staną się przyjaciółmi Malgaszów? Nieprędko. Rdzenni mieszkańcy wyspy Madagaskar są otwarci i gościnni, ale nie lubią wtrącania się w ich sprawy. Coraz więcej młodych studiuje i podróżuje, głównie do Europy. Niektórzy, wracając, przywożą ze sobą psy, ale hodowle na wyspie można policzyć na palcach jednej ręki.

Madagaskar, samotny pies
fot. Shutterstock

Inni twierdzą z kolei, że odwiedzając Stary Kontynent, nadziwić się nie mogą, jak tam się wielbi psy. Może więc to nie Malgasze zaprzyjaźnią się z psami, ale psy z nimi? Na pewno próbują. Na Madagaskarze nawet te bezpańskie reagują na życzliwego człowieka tak jak wszędzie – machają ogonem.

Zagrożenie wścieklizną

Wśród mieszkańców Antananarywy, stolicy Madagaskaru, przeprowadzono badanie ankietowe związane z zagrożeniem wścieklizną, które wykazało, że w sześciu jej dzielnicach ok. 90 proc. gospodarstw domowych ma psy. Większość z nich to samce (są uważane za lepszych stróżów i łowców), natomiast suczki częściej są bezdomne.

Psy, choć do kogoś należą, zwykle poruszają się swobodnie. Tylko 11,7 proc. z nich żywionych jest karmą komercyjną, a jeszcze mniej – bo tylko 7,2 proc. – ma świadectwo szczepienia przeciwko wściekliźnie. Instytut Pasteura na Madagaskarze przebadał w 2006 r. 714 psów, z których 70 proc. było nią zarażonych. W związku z tym rocznie ok. 5 tys. osób pogryzionych przez ssaki (80-90 proc. przez psy) jest zagrożonych wścieklizną i musi otrzymywać zastrzyki

Rasa z Madagaskaru

Jedyną rasą pochodzącą z Madagaskaru jest coton de tulear (grupa IX: psy ozdobne i do towarzystwa, podgrupa: biszony). To niewielki kudłaty piesek (psy 26-28 cm, suczki 23-25 cm, tolerancja 2 cm w górę i 1 cm w dół), którego charakterystyczna szata w dotyku przypomina bawełnę (stąd nazwa: coton po francusku znaczy bawełna). Uznaje się tylko białe umaszczenie; dopuszczalne są szare lub płowe znaczenia na uszach. Co ciekawe, amerykański klub rasy uznaje także umaszczenie czarno-białe i trójkolorowe.

Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób przodkowie cotonów trafili na Madagaskar, w każdym razie psy te mają śródziemnomorskie korzenie. Na Madagaskarze żyły na swobodzie, często należały do prostych ludzi, ale zachowały typ i odrębność.

 coton de tulear
fot. Shutterstock

Sporo tych psów spotykano w okolicach miasta Tulear (dziś Toliara). Planowa hodowla rozpoczęła się w latach 50. XX w. Francuski związek kynologiczny uznał rasę w 1970 r., a FCI opublikowała pierwszy wzorzec w 1972 r.

Coton to pies pełen energii, zawsze gotowy do zabawy. Lubi współpracować z człowiekiem i szybko się uczy. W szkoleniu należy stosować metody pozytywne, ponieważ coton źle znosi ostre traktowanie. Nawiązuje silne związki uczuciowe z całą rodziną. Miewa skłonność do lęku separacyjnego, dlatego nie nadaje się dla osób zapracowanych. Jest łagodny wobec innych zwierząt i ludzi. To doskonały towarzysz dziecięcych zabaw. Można z nim uprawiać takie sporty jak agility czy posłuszeństwo sportowe.

Autorzy: Sylwia Skorstad, Urszula Charytonik