Meksyk – dookoła świata na czterech łapach

Meksyk jest miejscem, w którym turysta znajdzie i pustynię, i tropikalny las. Choć symbolem tego kraju jest kaktus, bujnie kwitną tu też bananowce. W kuchni meksykańskiej kojarzonej z ostrymi przyprawami można znaleźć słodkie desery owocowe. Podobne kontrasty dotyczą świata zwierząt. W ojczyźnie Chihuahuy, gdzie w luksusowych warunkach żyją potomkowie czworonogów uważanych niegdyś za bóstwa, mieszkają też setki tysięcy bezpańskich psów.

Pies, który nie chciał być bestią

Meksyk słynie z historii, z której wynika, że pierwsi mieszkańcy Meksyku wierzyli, że pies to jedyne zwierzę, które należy do świata ludzi. Kiedy Wielki Duch stwarzał świat, oddzielił przepaścią te dwie grupy. Pies nie chciał zostać po stronie bestii i próbował przeskoczyć na drugą stronę. Wpadłby w otchłań, ale przytrzymał go jakiś człowiek i odtąd trwa ich przyjaźń.

Pies to jedyne zwierzę, które według przodków dzisiejszych mieszkańców Meksyku miało duszę. Mieszkające tu plemiona indiańskie wierzyły też, że człowiek i pies mogą być nierozerwalnie magicznie związani. Przykładem tego jest Nagual.

Zanim dotarli tu pierwsi chrześcijanie, szamani wierzyli, że ludzie urodzeni w dniach poświęconych danym zwierzętom, przejmują ich słabe i mocne strony. I tak osoba urodzona w Dniu Psa (podania nie precyzują, kiedy przypada) dostawała tego czworonoga za duchowego opiekuna, zyskiwała jego odwagę i wierność, a czasem, jeśli była obdarzona silnym charakterem, nocami mogła się nawet w psa zamieniać i stać się nagualem. W niektórych wsiach wiara ta przetrwała do dziś.

2000 potomków w pięć lat

Z badań Pedigree Mexico wynika, że w Meksyku na sześciu obywateli przypada jeden pies, co daje około 19 mln czworonogów. Niestety, przynajmniej drugie tyle psów żyje na ulicach. Na próżno Esquivel Lacroix, prezes tamtejszej Federacji Lekarzy Weterynarii, uświadamia w mediach, że para zdrowych psów może w ciągu pięciu lat dać początek 2000 potomków, więc sterylizacja bezpańskich zwierząt leży w interesie wszystkich. Słuchają go nieliczni. Według większości mieszkańców Meksyku wysterylizowane zwierzę traci charyzmę.

Poza tym wielu Meksykanów nie wyobraża sobie życia bez psiej rodziny u boku. Tematem zajęli się nawet poważni naukowcy. Zdaniem psycholożki dr Angeliny Guerrero Luny z The National Autonomous University of Mexico coraz silniejsze przywiązanie do zwierząt wiąże się ze zmianami społecznymi.

Przeciętna Meksykanka ma dziś nie więcej niż dwoje dzieci, czyli o czworo mniej niż jej matka.

Dziś w Meksyku żyje więcej psów niż dzieci do dziewiątego roku życia – mówi Angelina Guerrero Luny.

Pies ma być lekarstwem na samotność i zastąpić brak relacji z drugim człowiekiem. Pewnie dlatego, że związek z nim opiera się na podległości i jest mniej skomplikowany niż ten z istotą ludzką.

Meksyk – i kto to liże po twarzy?

Przy wielu ogniskach rozpalanych na kempingach usytuowanych na północ od meksykańskiej granicy można usłyszeć taką oto historię:

Młoda para z Teksasu (Maine, Nowego Jorku) pojechała na wycieczkę do Meksyku. Zatrzymali się w motelu. Na parkingu kobieta zauważyła dziwnie wyglądającego szczeniaka. Zrobiło się jej szkoda brzydkiego, opuszczonego pieska, więc zaczęła go dokarmiać.

 

Po jakimś czasie namówiła męża, by spał z nimi w pokoju. Małżonkowie przyzwyczaili się do nieboraka i kiedy mieli wracać do domu, postanowili zabrać go z sobą. Kobieta owinęła szczeniaka w koc i zaniosła do autobusu.

 

Zwierzak okazywał jej przywiązanie i lizał ją po twarzy. Nagle zwróciła uwagę na bacznie wpatrującego się w nią starszego człowieka. Zapytała go, czy zna rasę jej pieska. On odparł, że to, co siedzi jej na kolanach, to nie pies, ale odmiana meksykańskiego szczura portowego.

Historia ta krąży po Stanach Zjednoczonych w tak wielu wersjach, że trudno uwierzyć, by była prawdziwa. Jak w każdej miejskiej legendzie jest w niej jednak ziarno prawdy: lepiej nie przynosić do domu zwierząt niewiadomego pochodzenia – dlatego też miejski

Amerykanie boją się zwierząt z Meksyku, bo często tani piesek lub kotek okazywał się jajkiem z „niespodzianką”. Jest tam bowiem wiele pseudohodowli prowadzonych bez nadzoru weterynaryjnego i niezgodnie z przepisami. Nawet Meksykanie, jeśli ich na to stać, wolą kupować rasowe czworonogi w Stanach Zjednoczonych. Od sąsiadów z północy sprowadzają psy rasy… chihuahua, by mieć pewność, że są genetycznie czyste.

Meksyk – rasy na ołtarzu szamana

Prawdziwy meksykański miłośnik psów obruszyłby się, słysząc historię o szczurze. Jego zdaniem meksykańskie psy są piękne! Posiadanie przedstawiciela rodzimej rasy dowodzi patriotyzmu. Meksyk szczyci się nagim psem meksykańskim i chihuahuą, a niektórzy meksykanie dodają, że za Azteków żyło tu aż pięć nieznanych nigdzie indziej ras psów, które miały dla szamanów niezwykłe znaczenie.

Jedne potrafiły przeprowadzić bezpiecznie duszę właściciela w zaświaty, inne zaś wyganiały pasożyty. Niestety, szamani mieli zwyczaj składania zwierząt w ofierze, więc do współczesnych czasów te najbardziej magiczne psy nie przetrwały.

Pies w Meksyku
fot. Shutterstock

A może jednak przetrwały? Według niektórych badaczy opowieści o tajemniczym stworze zwanym chupacabrą to nic innego, jak relacje ze spotkań z przedstawicielami zaginionych meksykańskich psich ras. Chupacabra jest krwiożerczy i szybki, a w Meksyku i Ameryce Łacińskiej przypisuje się mu wszystkie niewyjaśnione ataki na zwierzęta domowe i gospodarskie.

W 2005 r. niejaki Isaac Espinoza wydał 6 mln dolarów na jego poszukiwania. Nigdy nie udało się jednak schwytać żadnego osobnika. Zdaniem badacza folkloru Rhetta Rushinga z Instytutu Kultury Texańskiej w San Antonio, okazy, które miejscowa ludność przynosi do zbadania, to nie żadna chupacabra, tylko zdziczałe meksykańskie psy bezwłose. Wielbiciele zagadek nic sobie z tego nie robią, dalej twierdząc, że tajemnicze zwierzę… przybyło z kosmosu.

Rasy z Meksyku

Meksyk ma tylko dwie rasy, ale za to obie bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne.

Chihuahua

To najmniejszy pies na świecie. Jej waga idealna wynosi 1,5-3 kg (dopuszczalna 0,5-1,5 kg). Nazwa rasy pochodzi od największego stanu w Meksyku i jego stolicy – Chihuahua. Niektórzy uważają, że niewielkie pieski żyły tam wolno i zostały udomowione przez Tolteków – zamieszkujących te tereny Indian. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że uzyskali oni tak małe czworonogi w wyniku selektywnej hodowli.

W ruinach miasta Tula znajdują się podobizny niewielkich piesków zwanych techichi, niezwykle podobnych do współczesnych chihuahua. Charakterystyczna dla tej rasy jest jabłkowata głowa z dużymi oczami i wielkimi stojącymi uszami. Sylwetka zwarta, lekko wydłużona.

Dwa psy rasy Chihuahua na trawie
fot. Shutterstock

Występuje w odmianie krótko- i długowłosej. Dopuszczalne są wszystkie umaszczenia poza marmurkowym. Zastrzeżenie to zostało wprowadzone, bo hodowcy w Ameryce skrzyżowali chihuahuę z inną rasą (być może z owczarkiem szetlandzkim), wprowadzając do rasy gen merle, który nie występował w niej pierwotnie.

Chihuahua to doskonały piesek do towarzystwa: żywy, wesoły i przyjazny. Czujny i dziarski. Zazwyczaj zdrowy, miewa jednak typowe dla ras miniaturowych problemy z wymianą zębów, wypadające rzepki czy niezarośnięte ciemiączko. Dlatego nie dąży się do wyhodowania jak najmniejszych osobników.

Nagi pies meksykański (xoloitzcuintle)

To jedna z trzech uznanych przez FCI ras psów bezwłosych. Występuje w odmianie standardowej (46-60 cm), średniej (36-45 cm) i miniaturowej (25-35 cm). Znany był jeszcze w czasach prekolumbijskich. Indianie uważali mięso tych psów za rarytas i spożywali je podczas uczt rytualnych.

Nazwa xoloitzcuintli wywodzi się z języka nahuatl (azteckiego) i wiąże się z bogiem Xolotlem. Psy te miały być jego przedstawicielami i pomagać w przeprowadzaniu dusz do krainy zmarłych. Poza tym trzymano je do towarzystwa, spełniały też rolę… termoforów. Wbrew powszechnej opini temperatura ciała nagich psów nie jest  wyższa niż ich owłosionych kuzynów, ale brak izolacji przez sierść powoduje, że ich ciała grzeją doskonale.

Nagie psy meksykańskie to zwierzęta ciche, spokojne i nienarzucające się w domu, lubią jednak ruch. Harmonijna budowa sprawia, że dobrze radzą sobie w agility. Wobec obcych zachowują zwykle dystans. Sprawdzają się w roli dzwonka alarmowego. Poza niezwykłą mutacją powodującą brak włosa, co czyni je zmarzluchami, są na ogół zdrowe. W naszym klimacie nie mogą mieszkać na zewnątrz, a zimą nie obejdzie się bez ubranka. Preferowana jest skóra o ciemnej pigmentacji. Latem nagusy należy chronić przed poparzeniem słonecznym, smarując je kremem z filtrem. Ich skóra jest też bardziej narażona na urazy, dlatego na wystawach nie obniża się oceny za blizny.

Nagi pies meksykański na zielonym tle
fot. Shutterstock

W rzeczywistości nagusy mają trochę włosów w postaci czuprynki na głowie i rzadkiego owłosienia na łapach czy ogonie oraz pojedynczych włosów na ciele. Ich owłosieni kuzyni mogą mieć szatę dowolnego typu i koloru, najczęściej jednak włos jest krótki.

Nie można hodować tylko psów bezwłosych. Ze skrzyżowania dwóch nagich psów rodzi się dwie trzecie nagusów i jedna trzecia osobników normalnie owłosionych. Wzorzec dopuszcza używanie do hodowli także psów owłosionych, ale nie mogą być wystawiane. Ze skrzyżowania psa nagiego z owłosionym rodzi się pół na pół szczeniąt nagich i owłosionych, dlatego takie krycia są znacznie mniej popularne.

Od 1940 r. nagi pies meksykański widnieje w logo Meksykańskiego Związku Kynologicznego.

Autorzy: Sylwia Skorstad, Urszula Charytonik